Mój Antek ma tak, ze się boi obcych - wczoraj wpadła do mnie koleżanka Antek leżał w łóżeczku i ona do niego podeszła pierwsza a on w taki płacz i z takim żalem na mnie patrzył (Antek jest mistrzem podkówki). Generalnie żeby wziąć Antka na ręce trzeba sobie zasłużyć. Nie lubi zbyt wielu ludzi bo robi się niespokojny a jak się w takiej sytuacji rozpłacze to oczy do nieba wznosi, że zamiast go żałować to mi się czasem śmiać chce tym bardziej, że jak tylko wyląduje z powrotem u mnie na rękach to mu od razu przechodziWitam się i ja.
Na nogach od 6:30, bo mojemu dziecku po wczorajszej kąpieli w dużej wannie za szybko się zasnęło. A jaka zdziwiona była, że ma tyle przestrzeni
A w ogóle to mam inny problem:-( Moje dziecię ma jakiś syndrom gniazda, bo nigdzie jej nie mogę wziąć :-( Najpierw myślałam że ma tak tylko u moich rodziców. Ale ostatnio przyszli znajomi i siedzieliśmy w dużym pokoju a ona ciągle płakała. Dziś pojechaliśmy w odwiedziny do mojej chrześnicy a ona na 3 godziny pobytu 2 godziny przepłakała. Najspokojniejsza jest w naszej sypialni. Ale ja na dłuższą metę uduszę się na tych 5m kwadratowych:-( A codziennie wychodzimy na spacer, widuje innych ludzi, uśmiecha się z wózka. Nic nie rozumiem :-( Może to jakiś etap?


Ale też śmiac mi sie chciało

