Juz mamy swój typ (boże w nocy mi się wózki śniły..): peg perego pliko
Jutro jedziemy na terapie do wrocka to bedziemy młodego przymierzac w sklepie do wózka i sprawdzać.
A dziś mi już pot po tyłku leci:
o 8 bylismy u lekarza w JG, potem pedem powrót do naszej miejscowości do urzędu, tam pół godziny z Frankiem raczkującym po podłodze.. Najbardziej rozwalil mnie pan urzednik

Radek był w piątek pobrać wniosek, wczoraj chciała go złożyc za mnnie, ale nie, musze być osobiście. I jak dzis przyjechałam to pan urzędnik mówi do mnie: wie pani ja nie robie dochodzenia, to pani sprawa, ale może załatwiałaby pani sprawy urzędowe w miejscu faktycznego zamieszkania.

Ja na to facetowi ze naprawde tu mieszkam
on ze on mi radzi tylko, że to moja sprawa..
Na co mu mówię: wie pan, przy dwójce dzieci i ogromie obowiązków (nie chciałam wdawać się w szczegóły typu codzienna rehab itd) to naprawde ciężko mi podskoczyć z dzieckim do urzedu.
Po pół godzinie załatwiania sprawy chyba mi uwirzył..
No a teraz powinna byc rehab ale naszej p Natalii auto sie popsuło więc zaczynamy o 11. Franc chodzi spac przed 12 wiec podejrzewam, że bedzie jazda bez trzymanki..
Andariel, rozmawiałam przez tel z naszą rehab o Adaśku, mam informacje dla Ciebie (bałam sie ze na rehab zapomnę). Napisze potem pw, na spokojnie jak młody zasnie