• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Sierpień 2010

witam dziewczynki!

dziś nieco egoistycznie:
wczorajszy dzień upłynął pod znakiem wkur*a. Czasem tak bywa, że wszystko wyprowadza z równowagi - dziecko od rana męczy, marudzi, płacze bez powodu, słońca nie ma, talerze same lecą z rąk, obiad przypala się mimo że to odgrzewana pomidorówka... O 16 kiedy przyjechał szanowny pan maużonek byłam już wrakiem człowieka - padałam na pysk ze zmęczenia fizycznego i psychicznego. Pan mąż jak to on postanowił się usunąć <choć jak twierdził później pytał mnie uprzednio jak się czuję i zrobił to żeby mi pomóc> i zabrał dziecię na spacer. Przyjechali moi rodzice i jakośtam się te nerwy rozeszły. No ale wieczorem dziecko postanowiło dawać czadu od nowa i to na rączki, to na nóżki, to się wywróciło przez własną głupawkę i płakało - ogólnie męczyło bułę. W pewnym momencie malec mój dostał jakiejś głupawki zaczął się opętańczo śmiać i powtarzać wszystko jak katarynka. Mąż mój - ponieważ to jego ulubiona forma spędzania czasu z synem - podsycał tą głupawkę i śmiali się razem. Głowa moja zaczęła odmawiać posłuszeństwa więc mówię "ok, już się pobawiliście, a teraz basta. Już powiedz mu żeby przestał" na co mój szanowny ślubny rzekł, że nie może się powstrzymać bo on jest taki śmieszny i tak się fajnie wydurnia... na co ja "że już nie mogę z jazgotu i mogliby przestać, poza tym jest wieczór czas na wyciszanie dziecka bo się to skończy histerią".. na co mąż " aaaaaaaaaaaaaaaaaaahahahahahahahahahahaha" więc mnie szlag trafił i wyszłam z lokalu trzaskając drzwiami, padłam na fotel i rozpłakałam się z nerwów, bezsilności i zmęczenia w drugim pokoju. Na co mąż przyszedł i oznajmił, że nie muszę się tak zachowywać i (tu najfajniejsze:) ma dość znoszenia moich fochów, że on chciał się z dzieckiem pobawić i ono też chciało, a to jest przecież tylko dziecko i jak miał mu odmówić. Nie skomentowałam. Uspokoiłam się i poszłam usypiać dziecko (on to zawsze robi, ale powiedziałam że skoro znosi moje fochy to poznosi też moje kaprysy i może sobie to dopisać do listy zasług), a następnie gdy młode usnęło mąż postanowił mnie urobić i mówi "no dawaj przybij piąteczkę" na co ja że żadnych piąteczek nie będzie moj drogi. I zrobiłam dziką awanturę. Oczywiście nie obeszło się bez słów "to ja się wyprowadzę" na co ja: straszysz mnie czy obiecujesz? lub "to ty pracuj a ja posiedzę z dzieckiem jak tak ci źle" na co ja: proszę bardzo, ale z tego co sobie przypominam to była nasza wspólna decyzja i bynajmniej nie podjęliśmy jej żebyś mnie teraz szantażował. NA koniec powiedziałam mu że jest zwyczajnie głupi i tyle. Załagodziłam sytuację i obejrzeliśmy razem resztkę meczu, ale do dziś mam focha i nie zamierzam się go pozbyć dopóki nie usłyszę samokrytyki ze strony mojego bezkrytycznego mężczyzny :D

u Was widzę same dobre wieści aga_natalia, ciamajdka - cieszę się Waszą radością :D
 
reklama
witam się
ja dzisiaj spędzam dzień z mężem wiec mnie nie bedzie :)

Kochane, dziekuje Wam za slowa otuchy i troski.:-):-)tak milo na serduszku jak kogos obchodzi co dzieje sie u Ciebie. :tak: dzisiaj juz mi lepiej. pewnie dlatego, ze strasznie niegrzeczna bylam wczoraj :no:i pozalatwialam kilka spraw, tzn polatalam troche:zawstydzona/y::zawstydzona/y: ale wszystko autkiem z moim M, ktory specjalnie urwal sie z pracy juz o 13-tej. a wiec adwokat zalatwiony - nie musze byc na sprawie, ze wzgledu na moj stan :tak: ciesze sie. moja sprawa ciagnie sie juz od stycznia i dawno nie widzialam sie z moja adwokatka, a tu niespodzianka, ona w ciazy :-). wiec ciezarna pani adwokat bedzie reprezentowac swoja ciezarna klientke :-D:-D - a sprawa dotyczy mojego pracodawcy, ktory mysli, ze jesli jestem studentka pracujaca na mini job - czyli 20 h w tyg, to nie mam uprawnien do zadnych swiadczen. a tu zonk :-D poniewaz w styczniu juz dostalam zwolnienie od gin, a on i tak cala ciaze musi placic normalna pensje. mam nadzieje, ze wygram - trzymajcie kciuki w poniedzialek :-)

potem pojechalismy do ikei kupic ostatnie mebelki do pokoiku Olivierka :-D:-Di jeszcze do dwoch innych sklepow. trzeba bylo wykorzystac bony wazne do niedzieli, a ktore dostalismy na targach dzieciecych. takze akcesoria butelkowe kupione, niania kupiona, a ja kupilam sobie jeszcze pas podtrzymujacy anity. jest naprawde swietny. bardzo podnosi brzuszek - jesli juz trzeba troche pochodzic. a od dzisiaj leze - przynajmniej przez weekend. :tak::tak: no moze troche poprasuje ;-), ale tylko na siedzaco :-D
Aga_Natalia - och jak fajnie, ze wszystko powolutku zaczyna sie ukladac :-):-):-) malutkie sa silne - pewnie po mamusi :tak::tak:jeszcze troszeczeke i bedziesz je miala w domku.
Ethele - przykro mi, ze sie nie udalo, ale nie przejmuj sie. ten egz tez byl jednym z najgorszych w moim zyciu. zaczelam go jak bylam 17-ka, a skonczylam bedac grubo po 20-tce :-D:-D po pierwszych 3 razach zniechecilam sie i przerwalam na 7 lat. potem rowniez zdalam dopiero za 3 razem. jesli moge cos doradzic to po pierwsze - nie przerywaj!!!! zdawaj do skutku. a po drugie - nie wiem czy zdawalas u siebie w miescie czy gdzies dalej?? ja zdawalam w gdyni - 70 km od siebie i to co chcialam Ci poradzic (jesli nie zdajesz u siebie) to nie wykupuj jazd dodatkowych u siebie tylko znajdz jakis osrodek w miescie, w ktorym bedziesz zdawac i tam wykup sobie jazdy z kierowca, ktory zna to miasto na wylot. ja tez tak zrobilam i facet jezdzil ze mna po wszystkich uliczkach, po ktorych jezdzi sie na egz i mowil - na tej ulicy uwazamy na to, na to i na to. tutaj wazne jest to to i to. i ja w ten sposob zapamietalam wszystkie haczyki z danej trasy. trzymam kciuki :-)
Bombusiu - super, ze wszystko w porzadku z malenstwem :-D i fajnie, ze dostalas sie na ta wizyte do specjalisty.
cayra1984 - ja tez chcialabym sie juz pakowac, ale niestety wiekszosc zamowionych przeze mnie rzeczy jest jeszcze w pl i teraz czekamy, az ktos pojedzie do hh. a tu sie zaraz sezon zaczyna i wszyscy znajomi pracujacy tu, na wakacje do pl jada :wściekła/y: w najgorszym wypadku muska podrzuci paczke do autobusu. troche ich tu przyjezdza :-)
ciamajdko - zycze Ci cudownych 4 (juz 3) dni. wykorzystaj je na maksa. wygadaj sie, pozwol sie porozpieszczac :-)

mam nadzieje, ze sprawa będzie wygrana :)
Gratuluję zakupów :)

witam dziewczynki!

dziś nieco egoistycznie:
wczorajszy dzień upłynął pod znakiem wkur*a. Czasem tak bywa, że wszystko wyprowadza z równowagi - dziecko od rana męczy, marudzi, płacze bez powodu, słońca nie ma, talerze same lecą z rąk, obiad przypala się mimo że to odgrzewana pomidorówka... O 16 kiedy przyjechał szanowny pan maużonek byłam już wrakiem człowieka - padałam na pysk ze zmęczenia fizycznego i psychicznego. Pan mąż jak to on postanowił się usunąć <choć jak twierdził później pytał mnie uprzednio jak się czuję i zrobił to żeby mi pomóc> i zabrał dziecię na spacer. Przyjechali moi rodzice i jakośtam się te nerwy rozeszły. No ale wieczorem dziecko postanowiło dawać czadu od nowa i to na rączki, to na nóżki, to się wywróciło przez własną głupawkę i płakało - ogólnie męczyło bułę. W pewnym momencie malec mój dostał jakiejś głupawki zaczął się opętańczo śmiać i powtarzać wszystko jak katarynka. Mąż mój - ponieważ to jego ulubiona forma spędzania czasu z synem - podsycał tą głupawkę i śmiali się razem. Głowa moja zaczęła odmawiać posłuszeństwa więc mówię "ok, już się pobawiliście, a teraz basta. Już powiedz mu żeby przestał" na co mój szanowny ślubny rzekł, że nie może się powstrzymać bo on jest taki śmieszny i tak się fajnie wydurnia... na co ja "że już nie mogę z jazgotu i mogliby przestać, poza tym jest wieczór czas na wyciszanie dziecka bo się to skończy histerią".. na co mąż " aaaaaaaaaaaaaaaaaaahahahahahahahahahahaha" więc mnie szlag trafił i wyszłam z lokalu trzaskając drzwiami, padłam na fotel i rozpłakałam się z nerwów, bezsilności i zmęczenia w drugim pokoju. Na co mąż przyszedł i oznajmił, że nie muszę się tak zachowywać i (tu najfajniejsze:) ma dość znoszenia moich fochów, że on chciał się z dzieckiem pobawić i ono też chciało, a to jest przecież tylko dziecko i jak miał mu odmówić. Nie skomentowałam. Uspokoiłam się i poszłam usypiać dziecko (on to zawsze robi, ale powiedziałam że skoro znosi moje fochy to poznosi też moje kaprysy i może sobie to dopisać do listy zasług), a następnie gdy młode usnęło mąż postanowił mnie urobić i mówi "no dawaj przybij piąteczkę" na co ja że żadnych piąteczek nie będzie moj drogi. I zrobiłam dziką awanturę. Oczywiście nie obeszło się bez słów "to ja się wyprowadzę" na co ja: straszysz mnie czy obiecujesz? lub "to ty pracuj a ja posiedzę z dzieckiem jak tak ci źle" na co ja: proszę bardzo, ale z tego co sobie przypominam to była nasza wspólna decyzja i bynajmniej nie podjęliśmy jej żebyś mnie teraz szantażował. NA koniec powiedziałam mu że jest zwyczajnie głupi i tyle. Załagodziłam sytuację i obejrzeliśmy razem resztkę meczu, ale do dziś mam focha i nie zamierzam się go pozbyć dopóki nie usłyszę samokrytyki ze strony mojego bezkrytycznego mężczyzny :D

u Was widzę same dobre wieści aga_natalia, ciamajdka - cieszę się Waszą radością :D

Trzymam kciuki Polianno, za to, zeby się w końcu u Ciebie ułożyło.

Ehtele smaruję tym kremem i faktycznie ma bardzo fajną konsystencję, ale ma jeden skladnik, który no niezbyt fajnie pachnie, ale walczę, zeby się przyzwyczaić :):-D
 
Ceśc Mamuśki!
Ehtele straszie mi przykro, że musisz jeszcze raz przez ten cały stres przechodzic, ale napewno kiedyś się uda. Pomysl jaka wtedy radośc ogromna będzie:-)
Ciamajdka super niespodziankę Ci Rodzice zafundowali. Ciesz się ich obecnością i zaglądaj w miare możliwości.
Aga_Natalia super wieści. Trzymam kciuki z całych sił za Twoje córeczki. Z każdym dniem będą silniejsze i będzie Ci łątwiej. Jeszcze troszke i zabierzesz Je do domku.
Cosya ja wypruje częśc metek, z bluzek, koszulek kaftaników, te które będą dotykały karku.

U mnie wszystko w porządku za dnia, w nocy to zaczyna się jazda, jak juz przyjdzie mi sie położy. Bolą mnie masakrycznie biodra i kośc łonowa. To jest nie do wytrzymania! Nie łudzę się zeby przeszło przed porodem i nie mam pomysłu jak te uciązyliwe bóle zminimalizowac. ech.
Wczoraj moi Rodzice przy kolacji zrobili nam niespodziankę. Dostaliśmy pieniążki na zakup wózka i fotelika do auta dla Maleństwa. Nie wspominali wcześniej, że chcą zafundowac takie rzeczy wiec zdziwlilismy sie podwojnie. Chciałam wziac połowę ale nalegali, ze to pierwszy Wnuk i żebysmy nie dyskutowali. Fajnie:-)
Idę zjem sniadanko i poźniej jeszcze zajrze. Miłego dnia Kochane!
 
Witam!
Trafi mnie zaraz-napisałam długiego posta i mi zeżarło:no::wściekła/y:
A więc w skrócie-spałam dziś całą noc i ani razu nie wstałam do toalety:tak: Będę dziś robić ciasto drożdżowe z truskawkami, ale to dopiero po spacerze, bo dość długo się je robi;-)
Poza tym muszę zmobilizować M do zrobienia kącika dla Małgosi w naszej sypialni, a wiąze się to z przemeblowaniem-sama niestety tego nie zrobię, a on jest z tych na ostatnią chwilę, co mnie strasznie wkurza:cool:
Aga_Natalia-cieszę się bardzo, ze z dziewczynkami coraz lepiej-jedzą już Twoje mleczko-super:tak:
Ciamajdka-ale niespodziankę zrobili Ci rodzice:-)
Cosya-ja nie wypruwam żadnych metek-uważam, ze dopiero jak zacznę je wypruwać czy wycinać, będą drażniły maluszka:tak: Powiem Ci, że moja Basia ma takie małe "zboczenie" dot.metek-dziadek ją tym zaraził-wszystkie muszą być wycięte, nawet w maskotkach:rofl2:
Marulka-widzę, że i Ciebie dopadają złe dni-mam nadzieję, ze M przeprosi:tak:
Riba-to trzymam kciuki za pomyślny wynik rozprawy:tak:
Ehtele-ja jak robię pizzę, nie daję jej w ogóle wyrosnąć-od razu wstawiam do piekarnika do wysokiej temperatury-tylko, że my lubimy taką na bardzo cienkim cieście:-p
Monika-upałów chyba na razie (na szczęście) nie będzie-z tego co widziałam temp.ok 20 stopni:tak:
Urszulka-podziwiam, ze robisz przetwory-ja bazuję na piwnicy mojej teściowej-mają ogródek, a w nim warzywa i owoce, więc korzystamy;-)
 
Dzień dobry :-)

Dziewczyny drogie, powiedzcie mi proszę czy Wy wypruwacie we wszystkich ubrankach dotykających skóry metki, żeby nie drązniły potem ciałka malucha?

Cosya, ja nie planuję nic wypruwać, no chyba, że Szymkowi by one bardzo przeszkadzały.. ale narazie zostawiam

Riba, trzymam kciuki za wygraną w sądzie.. a wygrasz na pewno!!

Marulka, współczuję przeżyć z mężem.. Przecież do jasnej ciasnej miałaś prawo mieć gorszy dzień!! Ale facetom - jak się okazuje - ciężko to zrozumieć... :-(

Bogusia86 - zapodaj, proszę, przepisik na sos w wątku kulinarnym... przyda się na pewno, ale tutaj ciężko go będzie odnaleźć...

Zielona26, współczuje dolegliwości... Ale fajnie, że dostaliście pieniążki na zakup wózka i fotelika :-) Najdroższe wydatki Wam odpadną :-)


Ja dziś kolejne pół dnia sama, bo mężuś w pracy.. Ale potem lecimy na dłuuugi spacerek, bo inaczej na kolejnej wizycie znowu waga się nie spodoba mojemu upierdliwemu ginekologowi... :-D


Milusiego dnia życzę wszystkim :-)
 
Ostatnia edycja:
kasia ja też mam nadzieję i nawet wiem, że w końcu przeprosi - choć w gruncie rzeczy oczekuję czegoś więcej

cayra właśnie o to chodzi: zrozumienie.. wystarczyłoby żeby zrozumiał że już nie daję rady i powiedział dziecku "nie, Olek nie wygłupiamy się już. chodź pobudujemy z klocków" na przykład... Albo już po fakcie żeby powiedział że zrobił błąd, niepotrzebnie podsycał glupawkę dziecka... a nie "ja się z nim tylko bawiłem" no dosłownie jakbym miała dwóch dwulatków pod opieką.....
Ja powiedziałam, że też nie powinnam zachowywać się jak histeryczka, trzaskać drzwiami itd.. no ale emocje wzięły górę. nie jest to dobre, ale sprowokowane przez niego, a trudno czasem utrzymać nerwy na wodzy...
 
Ostatnia edycja:
marulka - czasami trzeba byc egoista :tak::tak: i tylko o sobie myslec. nikt kto nie byl w ciazy, nie zrozumie nas do konca. ja tez probuje mojemu czasami wytlumaczy jak to jest z ta hustawka nastrojow itp., ale nie da sie pojac czegos, czego sie nie przezylo. mozna probowac sobie wyobrazic, ale... niestety. moj po prostu siedzi cicho, bo wie ze i tak nie wygra ze mna na slowa :-) (taka malpa jestem), zawsze z gory przeprasza (czasami pewnie nawet nie wie za co, ale pewnie zeby mnie zadowolic:tak: i zeby byl spokoj:-)).
chcialam juz dawno napisac, ale jakos zapomnialam - wielkie uklony i szacun dla wszystkich ciezaroweczek, ktore maja juz dzieciaczki :-):-):-):-):-):-)
jak Wy to robicie, ze ogarniacie wszystko??? :szok::szok::szok::szok::szok::szok: jestescie niesamowite!!!

Zielona26 - ja mooge myc okna, podloge, wszystko, ale obrocenie sie na drugi bok w nocy jest dla mnie mega wyzwaniem. jest to tak niesamowity bol, ze...:no::no:
super, ze dostaliscie pieniazki. kochani rodzice :-). to teraz buszowanie po sklepach, chyba ze modele juz wybrane.
 
reklama
No właśnie... faceci to takie DUŻE DZIECI.. :-(

Teściowa (!!) mi kiedyś powiedziałą, że facetom dorastają i mądrzeją do 13 roku życia, potem juz tylko rosną :-D powiedziałam o tej teorii mojemu mężowi, na co on (myślałam, że zaprotestuje): "No to prawda, ale może raczej do 15 roku życia" :-D:-D:-D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry