marulka
mamcia wieloetatowa
riba spokojnie da się wszytsko ogarnąć.. tym bardziej że mąż pomaga jednak - nie jest ostatecznie taki najgorszy
tylko czasem przychodzi taki dzień - tak raz na dwa miesiące - że ma się ochotę dzieckiem rzucić o ścianę - DOSŁOWNIE. Zwłaszcza jak się z nim siedzi 24h i wtedy wystarczy że ktoś troszkę pomoże i pozwoli odpocząś od dziecka i można wrócić do roli mamy z naładowaną bateryjką... w tej konkretnej sytuacji to mężuś mój nie chce się przyznać, że wkurzył się na mnie jak przyjechał z pracy i zobaczył moją nadętą minę - na bank pomyślał sobie "oszzzz fak" - szlag go trafił bo umyślił sobie że będzie miło i sympatycznie. Później mimo moich próśb nie przestawał podjudzać dziecka bo "przecież to jest śmieszne co on robi" - tak troszkę ze złośliwości bo przecież "wiem że to cię wkurza no ale on chce się tylko bawić".... dopóki się nie przyzna że był zwyczajnie złośliwy - nie odpuszczę.

a ja to nawet nie wiem kiedy wstają moje chłopaki, kiedy sie szykują i wychodzą
, a mój M to jak sie szykuje do pracy to tak cichusieńko, jakby go w ogóle nie było
z tego szefa. Wypoczywaj duuuzo

podoba mi sie i zapamiętam ten tekst;-)
)

, też go muszę przycisnąć, jutro ma wolne i chciałam skończyć porządki w szafie, powyrzucać niepotrzebne rzeczy żeby wygospodarować przestrzeń dla małego - a w kawalerce z tą przestrzenią nie jest takie proste