Cosya
Fanka BB :)
Polianna - na św. Rodziny za dodatkową opłatą (chyba 150zł) możesz mieć salę jednoosobową (o ile będzie wolna) , do któej mogą wszyscy wchodzić - i mąż i rodzina i dzieciątko ram przy sobie możesz mieć. Moja bratowa tak miała.
zielona26 no niespodzianka od rodziców rewelacyjna, wiem coś o tym, bo moi też nam fundują, a to naprawdę ulga dla kieszeni :-) 1000-2000pln do przodu, które można przenzaczyć na coś innego...
No moja bratowa też jak miała takie bóle to spała na wpół siedząco i bardzo chwaliła sobie tę pozycję. Kilka poduszek pod plecki i podobno już jest ulga...
marulka znam dokłądnie takie kłótnie :-) czasem po prostu obie strony nie mają humoru i się zaczyna... Prawda jest taka że takie kłónie naprawdę oczyszczają atmosferę, ważne tylko żeby się szybko godzić, nie robić "cichych dni", bo po nich jest ciężko. A Twój mężuniu milutki, widać ma wyrzuty sumienia, zlituj się :-)
U nas jest podobnie, pokłócimy się, pokłócimym a jeśli jest jego wina, to potem próbuje się podlizać, to jest słodkie :-) U nas też jest "no to przybij piątkę" albo "no daj buziaka" i inne :-) i te minki jak kotek ze Shreka :-)
Ale prawda jest taka, że w ciąży przez nasze wahania nastojów też jesteśmy często winne... I oni muszą być cierpliwi bardziej niż zwykle :-) Ostatnio poryczałam się i zrobiłam małą kłótnie, zaraz po odbiorze nowego mieszkania. Zamiast się cieszyć, że wreszcie kupiliśmy swój kąt i tylko trzeba szybki remoncik zrobić i będzie super, to ja zaczęłam wybrzydzać, że nie podoba mi się to i to i to, że ten remont mnie przeraża, że może mogliśmy tego nie kupować jeszcze poszukać czegoś innego (oczywiście w chwili podejmowania decyzji byłam pewna ze je chce, watpliwośći przyszły teraz, już po sprawie :-) No i gadając to, widziałam jak gasiłam radość na twarzy mojego M... No głupia jestem zamiast się cieszyć, ja tu wymyślam. Na szczęście mój M. przetłumaczył mi i pocieszył i ma racje... No i przeprosiłam go że tak wydziwiam, że to nastroje i emocje i w ogóle... Dobrze, że to wystarczyło i ja nie musiałam się podlizywać potem, bo normalnie bym tego nie zniosła :-))) Podlizywanie jest fajne, ale jak to oni robią, a nie my ;-p
zielona26 no niespodzianka od rodziców rewelacyjna, wiem coś o tym, bo moi też nam fundują, a to naprawdę ulga dla kieszeni :-) 1000-2000pln do przodu, które można przenzaczyć na coś innego...
No moja bratowa też jak miała takie bóle to spała na wpół siedząco i bardzo chwaliła sobie tę pozycję. Kilka poduszek pod plecki i podobno już jest ulga...
marulka znam dokłądnie takie kłótnie :-) czasem po prostu obie strony nie mają humoru i się zaczyna... Prawda jest taka że takie kłónie naprawdę oczyszczają atmosferę, ważne tylko żeby się szybko godzić, nie robić "cichych dni", bo po nich jest ciężko. A Twój mężuniu milutki, widać ma wyrzuty sumienia, zlituj się :-)
U nas jest podobnie, pokłócimy się, pokłócimym a jeśli jest jego wina, to potem próbuje się podlizać, to jest słodkie :-) U nas też jest "no to przybij piątkę" albo "no daj buziaka" i inne :-) i te minki jak kotek ze Shreka :-)
Ale prawda jest taka, że w ciąży przez nasze wahania nastojów też jesteśmy często winne... I oni muszą być cierpliwi bardziej niż zwykle :-) Ostatnio poryczałam się i zrobiłam małą kłótnie, zaraz po odbiorze nowego mieszkania. Zamiast się cieszyć, że wreszcie kupiliśmy swój kąt i tylko trzeba szybki remoncik zrobić i będzie super, to ja zaczęłam wybrzydzać, że nie podoba mi się to i to i to, że ten remont mnie przeraża, że może mogliśmy tego nie kupować jeszcze poszukać czegoś innego (oczywiście w chwili podejmowania decyzji byłam pewna ze je chce, watpliwośći przyszły teraz, już po sprawie :-) No i gadając to, widziałam jak gasiłam radość na twarzy mojego M... No głupia jestem zamiast się cieszyć, ja tu wymyślam. Na szczęście mój M. przetłumaczył mi i pocieszył i ma racje... No i przeprosiłam go że tak wydziwiam, że to nastroje i emocje i w ogóle... Dobrze, że to wystarczyło i ja nie musiałam się podlizywać potem, bo normalnie bym tego nie zniosła :-))) Podlizywanie jest fajne, ale jak to oni robią, a nie my ;-p
o 12 ... hehe
No ale może masz rację, że Twój mąż to typ zamknięty, który o swoich uczuciach nie mówi, a tym bardziej o swoich błedach...Pierwsze co mi się nasuwa - to porozmawiaj z nim - ale przecież skoro to taki typ, to nie tędy droga...ale najwyraźniej coś tam go dotknęło...cóz może rzeczywiście trzeb go rozpracować...tak czy innaczej jakieś kroki do przodu są, więc cieszę się razem z Tobą:-):-)
