• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Sierpień 2010

reklama
Marulka - :rofl2: wazelina wazeliną ale dobrze kombinuje jak by cię tu udobruchać:-D
nawiasem mówiąc oni są czasami zabawni jak wiedzą że coś zmajstrowali i takie podchody robią:-D, a mamusia pewnie z ciebie dzisiaj na 102 ;-)
A dzięki za gratulacje - niby nic a jak cieszy prawda?:tak:
Riba - do tej pory jak muszę tamtędy przejechać albo pojawiać się w okolicy Opata Hackiego to mi się robi tak :eek: ale najważniejsze że już z głowy... A swoją drogą to straszne jest - tyle w życiu egz zdawałam a ten jeden potrafił człowieka rozwalić dokumentnie:crazy:
mmmm chili con carne - brzmi smakowicie
 
Marulka jest cudowna wazelina, jedz tego grilla he he:-D:-D:-D
Pati jedziesz do Sopotu???? Oj tam jest tak cuuudownie,zabierz mnie, plis,:-( a dla Ciebie to bułeczka z masłem tam jechać, tylko uważaj!!!:tak:
Riba1 nic nie kosztuje wysiłku wyprucie takiej metki, a dzidziuś dużo lezy i to przeszkadza:happy:także prujemy razem:tak:
Black on sie jeszcze uczy angielskiego i niemieckiego,w ogóle to on sie b. lubi uczyć, nie zmusza sie do nauki, ciągle musze mu dodatkowe ksiązki kupować, do biologii, geografii itp. bo mu mało szkolnych,:szok: jutro wyniki egzaminów gimnzajalnych, a 1 lipca wywieszka czy dostał sie do liceum nr 1 (najlepsze w Łodzi, trzeba chodzić w takich mundurkach tam zawsze, ale nie takich bele jakich) no zobaczymy, jak sie nie uda to jeszcze złożył papiery do 2 innych liceum też b. wysokich w rankingu:rofl2:

Dziewczynki uciekam piec ciasto pod wszystkie owoce (czyli teraz truskawki) i robić kapuste, bo znów bąki zbijam:wściekła/y:
 
wow bombusia jestem pod wrażeniem Twojego Adriana.. ambitny z niego chłopak, a wydaje mi się że to ewenement w dzisiejszych czasach ;) dieta, zajęcia pozalekcyjne, najlepsze liceum... rośnie partia jak ta lala ;D

no i nic mi dziś nie pozostanie tylko grillować ;) a miałam uknuty plan że jak wróci to ja będę gotowa i zakomunikuję, że Olek wysikany, zupa jest do odgrzania a ja jadę na zakupy. ale chyba nie będę aż tak wredna :P
 
Marulko ja mam dokłądnie tak samo - zawsze bardzo przeżywam każdą kłótnię - ale jest ona potrzebna jak woda - właśnie oczyszcza i pozwala spojrzeć na wszystko ze świeżością:) A Twój mąż - brak mi po prostu słów - na prawdę jest kochany...nie wiem jak to zrobiłaś, ale na prawdę mnie by to bardzo wzruszyło - przecież wazelinka też czasem potrzebna jest - tym bardziej, że jest przecież od serca!!!!! TO WAZELINA DLA CELÓW WYŻSZYCH hehhe dla zgody małżeńskiej. Więc moim zdaniem możesz łaskawie się zgodzić i grilluj...;P
 
Bombusia - kurcze chciałabym żeby mój synek też się tak dobrze uczył, mam nadzieję że sprawdzimy się w roli rodziców, no ale za daleko wybiegłam w przyszłość - na razie trzeba urodzić i sprawdzić się w opiece nad noworodkiem...:sorry: Nie jadę autkiem bo ma je mąż a teraz to już bym się nie odważyła w ogóle tylko wsiadam w kolejkę podmiejską (tu tak zwane skm) i 30 min i jestem w Sopocie:tak: Nie ma sprawy - jedź ze mną;-) szkoda tylko że do Łodzi tak daleko.
Marulka - no pewnie, nie bądź taka:laugh2: skoro już wyciągnął rękę...:rofl2:
 
Cosya- łeee,dopiero teraz zobaczyłam,że mi odpisałaś. Myślałam nad Św.Rodziny,ale przeraża mnie trochę rygor,który podobno tam panuje w kwestii odwiedzin (nawet męża) i fakt,że moze nie być miejsc... :/ Jak wszedzie teoretycznie,ale Lutycka chyba najmniej oblężona.
Na Lutyckiej też w teorii wszystko dają tylko na wyjście ubranka ale w praktyce wyszło,że warto mieć swoją butelkę, laktator i pampersy bo zawsze brakuje a ciągłe proszenie się i chodzenie do dyżurki jest uciążliwe.

Navijka - oooo , no proszę ;) Dobrze,że moja nie wpadła na taki pomysł bo bym wyśmiała. Przy porodzie mogłabym mieć swoją mamę bo wiem,ze ustawiłaby wszystkich do pionu i pilnowała wszystkiego. Ale skoro już jest mąż... :P

Moja teściowina zjawiła się na oddziale poporodowym,godzinę po porodzie... potem przyszli moi rodzice z aparatem i tyle było ze snu i odpoczynku. Teraz ZAKAZ.
Wyłącznie mąż...

Aga_Natalia - podziwiam,jesteś silna!!!! Cudownie,że dziewczynki tak dobrze sobie radzą :) To tylko dowód,że jesteśmy już w miarę bezpiecznym okresie. Ślę wirtualne całusy w małe czółka.

Pajko - a tym razem na męża marulka narzekała :)

Marulka - eee... chyba jestem ostatnią osobą,która powinna coś doradzać. Ty miałaś zły dzień (co ja doskonaaaale rozumiem), mąż był pełen wigoru no i powstal konflikt. Ja mojemu też powtarzam,że nie siedzę w domu z własnego wyboru i ma zrozumić że to także praca,która może wykończyć. A co do głupawek - jedyne czego nie moję zarzucić mojemu M to właśnie zabawy z małą. Tylko oni potrafią się TAk bawić. Rzucają się na łóżko i jest krzyk,pisk przez godzinę.Mała po nim chodzi, on udaje lwa i tak w kółko. Właściwie to lubię,nic do tego nie mam bo i mala radosna i on się w końcu dzieckim zajmuje.

zielona26 - ach,zazdroszczę takich niespodzianek!!

Bombusiu - to ja bym chciała,żeby moje dziewczynki takie były.Będę im ksiażek na tony kupować :) Gratuluję syna!!!!!! Jak mu się teraz nie odmienilo,to raczej liceum też tak przetrwa. Ach,supper. Ja żałuję,że nie poświciłam się tak nauce gdy mogłam tylko zawsze robilam coś ponad. Konkursy piosenkarskie, szkoła muzyczna, skrzypce, fotografia,własna firma w wieku 18 lat... i szkoła mnie widziala tyle ile musiała (czyli 50% obecności) a życie nie jest czarno-białe i nie da się go zaplanować w takim stopniu. Przyszło dziecko, musialam zwolnić i nagle okazało się,że nie pragnę niczego tak bardzo jak iść na wymarzone studia, zakuwać nad książkami itd. Ambicje,marzenia-marzeniami a życie znowu swoje bo okazało się ostatecznie,że są braki których nie nadrobię bez korepetycji a to znowu wymaga dodatkowego czasu i nakładu pieniędzy. Ostatecznie więc wracam na tor naukowy od października siłując się z prawem i jest dla mnie wielką zagadką jak się w tym odnajdę. (Ja-dusza artystyczno-medyczna :P haha).

marulka - odpuść mu już :) Staje na wysokości zadania chłopina i nie wydaje mi się,żeby do końca rozumiał co złego zrobił,bo nikt kto nie siedzi w domu z dzieckiem przez 24h (i to 2 latkiem) tego nie zrozumie.

Mój wczoraj po godzinach ciszy odezwal się "Jak mogłaś powiedzieć,że wolisz innego". No jak baba :) Oczywiście nie powiedzialam tak, tylko że myślalam że mam w domu faceta a jednak źle trafilam. Tym zdaniem wypuścił mój język na drogę 20 minutowego monologu i cisza... ale chyba coś pojął. Chociaż na chwilę (będę musiaa mu to często przypominać). Z psem wyszedł dwa razy, zakupy niósł, dziecko wykąpał, położył spać... Zastanawiam się czy to nie jst typ,który poprostu nie przyznaje się do błędów. Ja oczekuję wielkich przeprosin a on dusi w sobie,dusi...aż zrobi co trzeba. Hmm, muszę go rozgryźć (w sumie dobrze,że po 8 latach znajomości nadal stanowi dla mnie jakąś zagadkę).

Nastrój dla odmiany w miarę ok. Zastanowiłyście mnie z tą torbą do szpitala. Mam dwie koszule, szlafrok, laktator i torbę. Nic więcej...a przecież jeszcze tyyyle mi dla dziecka brakuje (tzn głównie kosmetyki,pieluchy,stojak pod wanienkę i przewijak,oraz te nieszczęsne adaptery do gondoli). Chyba też muszę przyspieszyć. Czuję , właściwie jestme pewna ,że rozpakuję się przed 12 sierpnia, obstawiam raczej początek sierpnia. Brzuch coraz niżej, wielki, w dodatku często boli w podbrzuszu, jakby był przeciążony i mięśnie nie wytrzymywały. Skurcze B-H też coraz częstsze.
Napewno od końca lipca nie będę się oszczędzać :P

Zmykam gotować fasolkę po bretońsku bo zaczyna mnie ssać ;)
 
Zazdroszczę przespanych nocy. Ja śpię coraz gorzej - mały kopie jak opętany, żebra rozpycha a później w ciągu dnia grzecznie odsypia :confused2:, kręgosłup dokucza, pies chrapie. No masakra:wściekła/y:
Poszłam Waszym śladem i złożyłam zamówienie w DoZ; jakoś nie mam ochoty na bieganie po sklepach, a tak pójdę i odbiorę wszystko naraz a aptekę mam na osiedlu :)
Dziś albo jutro odbieramy zamówione dla synusia rzeczy do łóżeczka- już ie mogę się doczekać :)
Muszę też pokupować dla siebie rzeczy do szpitala bo nic nie mam a tak sobie myślę, że warto mieć torbę spakowaną, gdyby pani doktor cosik na USG się nie spodobało. Zakładam, że mały ma się dobrze, ale jak to powiadają przezorny zawsze ubezpieczony...

Marulka - chyba nie masz wyjścia i koniec z dąsami :-D mężuś wyraźnie chce Cię urobić; niech mu będzie a Ty nie będziesz musiała stać nad kuchnią ;-)

Bombusiu - jak czytam o Twoim Adim, to nie wierzę, że takie dzieci chodzą po ziemi - ja pracuję zawodowo jako pedagog i zagonienie naszych dzieciaków do nauki graniczy z cudem po prostu. Gratuluję takiego syna! Masz prawdziwy skarb!

Ciamajdko - korzystaj se spotkania z rodzicami i baw się dobrze!

riba - nasza labka jak przynosimy do domu rzeczy dla malucha to statystuje przy otwieraniu, składaniu, oglądaniu, a ubranka to wręcz organoleptycznie ocenia, w zęby bierze delikatnie, wącha, ale na szczęście nie niszczy :) gorzej będzie jak synuś dojdzie do etapu maskotek - dla naszej suni nie ma nic lepszego jak sprawdzenie zawartości pluszaka... :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry