Cosya- łeee,dopiero teraz zobaczyłam,że mi odpisałaś. Myślałam nad Św.Rodziny,ale przeraża mnie trochę rygor,który podobno tam panuje w kwestii odwiedzin (nawet męża) i fakt,że moze nie być miejsc... :/ Jak wszedzie teoretycznie,ale Lutycka chyba najmniej oblężona.
Na Lutyckiej też w teorii wszystko dają tylko na wyjście ubranka ale w praktyce wyszło,że warto mieć swoją butelkę, laktator i pampersy bo zawsze brakuje a ciągłe proszenie się i chodzenie do dyżurki jest uciążliwe.
Navijka - oooo , no proszę

Dobrze,że moja nie wpadła na taki pomysł bo bym wyśmiała. Przy porodzie mogłabym mieć swoją mamę bo wiem,ze ustawiłaby wszystkich do pionu i pilnowała wszystkiego. Ale skoro już jest mąż...
Moja teściowina zjawiła się na oddziale poporodowym,godzinę po porodzie... potem przyszli moi rodzice z aparatem i tyle było ze snu i odpoczynku. Teraz ZAKAZ.
Wyłącznie mąż...
Aga_Natalia - podziwiam,jesteś silna!!!! Cudownie,że dziewczynki tak dobrze sobie radzą

To tylko dowód,że jesteśmy już w miarę bezpiecznym okresie. Ślę wirtualne całusy w małe czółka.
Pajko - a tym razem na męża marulka narzekała
Marulka - eee... chyba jestem ostatnią osobą,która powinna coś doradzać. Ty miałaś zły dzień (co ja doskonaaaale rozumiem), mąż był pełen wigoru no i powstal konflikt. Ja mojemu też powtarzam,że nie siedzę w domu z własnego wyboru i ma zrozumić że to także praca,która może wykończyć. A co do głupawek - jedyne czego nie moję zarzucić mojemu M to właśnie zabawy z małą. Tylko oni potrafią się TAk bawić. Rzucają się na łóżko i jest krzyk,pisk przez godzinę.Mała po nim chodzi, on udaje lwa i tak w kółko. Właściwie to lubię,nic do tego nie mam bo i mala radosna i on się w końcu dzieckim zajmuje.
zielona26 - ach,zazdroszczę takich niespodzianek!!
Bombusiu - to ja bym chciała,żeby moje dziewczynki takie były.Będę im ksiażek na tony kupować

Gratuluję syna!!!!!! Jak mu się teraz nie odmienilo,to raczej liceum też tak przetrwa. Ach,supper. Ja żałuję,że nie poświciłam się tak nauce gdy mogłam tylko zawsze robilam coś ponad. Konkursy piosenkarskie, szkoła muzyczna, skrzypce, fotografia,własna firma w wieku 18 lat... i szkoła mnie widziala tyle ile musiała (czyli 50% obecności) a życie nie jest czarno-białe i nie da się go zaplanować w takim stopniu. Przyszło dziecko, musialam zwolnić i nagle okazało się,że nie pragnę niczego tak bardzo jak iść na wymarzone studia, zakuwać nad książkami itd. Ambicje,marzenia-marzeniami a życie znowu swoje bo okazało się ostatecznie,że są braki których nie nadrobię bez korepetycji a to znowu wymaga dodatkowego czasu i nakładu pieniędzy. Ostatecznie więc wracam na tor naukowy od października siłując się z prawem i jest dla mnie wielką zagadką jak się w tym odnajdę. (Ja-dusza artystyczno-medyczna

haha).
marulka - odpuść mu już

Staje na wysokości zadania chłopina i nie wydaje mi się,żeby do końca rozumiał co złego zrobił,bo nikt kto nie siedzi w domu z dzieckiem przez 24h (i to 2 latkiem) tego nie zrozumie.
Mój wczoraj po godzinach ciszy odezwal się "Jak mogłaś powiedzieć,że wolisz innego". No jak baba

Oczywiście nie powiedzialam tak, tylko że myślalam że mam w domu faceta a jednak źle trafilam. Tym zdaniem wypuścił mój język na drogę 20 minutowego monologu i cisza... ale chyba coś pojął. Chociaż na chwilę (będę musiaa mu to często przypominać). Z psem wyszedł dwa razy, zakupy niósł, dziecko wykąpał, położył spać... Zastanawiam się czy to nie jst typ,który poprostu nie przyznaje się do błędów. Ja oczekuję wielkich przeprosin a on dusi w sobie,dusi...aż zrobi co trzeba. Hmm, muszę go rozgryźć (w sumie dobrze,że po 8 latach znajomości nadal stanowi dla mnie jakąś zagadkę).
Nastrój dla odmiany w miarę ok. Zastanowiłyście mnie z tą torbą do szpitala. Mam dwie koszule, szlafrok, laktator i torbę. Nic więcej...a przecież jeszcze tyyyle mi dla dziecka brakuje (tzn głównie kosmetyki,pieluchy,stojak pod wanienkę i przewijak,oraz te nieszczęsne adaptery do gondoli). Chyba też muszę przyspieszyć. Czuję , właściwie jestme pewna ,że rozpakuję się przed 12 sierpnia, obstawiam raczej początek sierpnia. Brzuch coraz niżej, wielki, w dodatku często boli w podbrzuszu, jakby był przeciążony i mięśnie nie wytrzymywały. Skurcze B-H też coraz częstsze.
Napewno od końca lipca nie będę się oszczędzać
Zmykam gotować fasolkę po bretońsku bo zaczyna mnie ssać
