reklama

Sierpień 2010

Anecia no udało mi się kupić moj kolor Ogniste Chilli :) tylko szkoda, ze przy okazji zafarbowąłam se ręke :P
Powiem Wam, ze bardzo czesto robi mi sie juz słabo:( dzisiaj pojechalismy do salonu Nissana i musiałam wyjsc bo słabo mi sie zrobiło i usiadłamw aucie i właczyłam sobie klime:) nie mowiąc juz o tym, ze w pokoju, gdzie mam kopma jest tak duszno, ze szok wiec krótko siedze na kompie:(
 
reklama
Witam sierpnioweczki po dlugiej nieobecnosci!!!Widze,ze juz spora czesc zostala szczesliwymi mamusiami albo juz w krotce nimi zostana.Niestety nie jestem w stanie sie do was odniesc zbyt dluga przerwa,staram sie cos czasami podczytac ale tylko czasmi.U nas powolutku sie wszystko normuje caly czas walczymy z cyckowaniem,najpierw brak pokarmu co zaowocowalo spadkiem wagi malego o 400 g nastepnie walka o nadrobienie i jak juz sie to udalo znowu braki pokarmu i spadek wagi niestety.Od wczoraj do kazdego jedzonka dokarmianie sztucznym mleczkiem.Chcialabym jednak utrzymac laktacje i dlatego nie podajemy butelki tylko dokarmiamy przez specjalny wezyk,ktory podkladam do piersi dzieki czemu maly ssie piers i rownoczesnie mleczko dodatkowe.Mam jednak nadzieje,ze utrzymam mleczko i jakos to bedzie!!!
Widze,ze porody rozne jedne dluzsze drugie wrecz expresowe ale kazda z nas jest inna!!!
Skocze teraz poczytac inne watki.
Pozdrawiam goraco !!!
 
Niuunia oby, oby... ehh...

Pajkaa
ja z tymi napadami duszności mam podobnie. Dziś aż sobie ciśnienie mierzyłam, bo myślałam, że to może jakieś skoki, ale było w normie, tylko puls wysoki.

Dolorezzz współczuję konieczności pobytu w szpitalu, ale faktycznie - lepiej dmuchać na zimne.

Ja też w tygodniu farbowałam włosy, żeby jakoś wyglądać jak już pojadę do tego szpitala, bo odrosty już miałam takie, że aż strach... Mam nadzieję, nie do porodu nie pojawią się nowe ;)

Ehh, trochę mnie brzuch pobolewa i wydawało mi się przez moment, że może jakieś skurcze czuję, ale to chyba tylko w mojej głowie... :((((
 
Ostatnia edycja:
Witam sierpnioweczki po dlugiej nieobecnosci!!!Widze,ze juz spora czesc zostala szczesliwymi mamusiami albo juz w krotce nimi zostana.Niestety nie jestem w stanie sie do was odniesc zbyt dluga przerwa,staram sie cos czasami podczytac ale tylko czasmi.U nas powolutku sie wszystko normuje caly czas walczymy z cyckowaniem,najpierw brak pokarmu co zaowocowalo spadkiem wagi malego o 400 g nastepnie walka o nadrobienie i jak juz sie to udalo znowu braki pokarmu i spadek wagi niestety.Od wczoraj do kazdego jedzonka dokarmianie sztucznym mleczkiem.Chcialabym jednak utrzymac laktacje i dlatego nie podajemy butelki tylko dokarmiamy przez specjalny wezyk,ktory podkladam do piersi dzieki czemu maly ssie piers i rownoczesnie mleczko dodatkowe.Mam jednak nadzieje,ze utrzymam mleczko i jakos to bedzie!!!
Widze,ze porody rozne jedne dluzsze drugie wrecz expresowe ale kazda z nas jest inna!!!
Skocze teraz poczytac inne watki.
Pozdrawiam goraco !!!

my tez walczymy z cyckowaniem. z tym ze ja mam pokarm- bo rozbudzilam laktacje ale mala nie chce ssac piersi. probowalam kapturkow i tez nic. kilka razy zalapala ale teraz nie chce. ja nie mam wyboru- sciagam swoj pokarm i karmie ja nim butelka- mala tez spadla sporo z wagi i walczylismy o nadrobienie.
powiem wam ze polozne to jedne pomagaly inne nie- jak mi sie nie uda karmic piersia- co jest bardzo prawdopodobne - to nie bedzie jakiejs tragedii- wazne zeby dziecko nie bylo glodne bo to jest najgorsze. obwinialam siebie ze to pewnie moja wina, ze jestem zla matka ze nie moge nakarmic swojego ziecka ale teraz mysle juz inaczej. oczywiscie proboje ja przystawiac przed kazdym karmieniem ale niestety bezskutecznie- pokarm zawsze musze miec odciagniety. mam nadzieje ze dam rade.
 
I ja się witam w dwupaku w ten sobotni wieczorek ze wszystkimi
"żelaznymi" i mamusiami - które ślicznie do nas wracają ;)

Po raz pierwszy byłam na KTG w szpitalu w którym będę rodziła ;)
skurczy brak, rozwarcie 2 cm ;) - niezły postęp od wtorku 1 cm !!!
-jak dalej pójdzie dojdę do 10 cm pod koniec września -hah
brak nastroju bo nocka nie przespana - mała szalała jak na baletach by była piątkowych !-/chyba jej nie smakują moje globulki na drożdże !;(/

pozdrawiam WAS wszystkie i zbieram się do nadrobienia zaległości ;)
 
Heja, zyje i nadal wash&go. ;)

Ola_, szczerze mowiac to co do no scar to nic nie bylo napisane, ze ciezarna albo karmiaca piersia stosowac go nie moze. Z reszta sklad jest dosc prostu, wiec raczej nie ma niczego co by bylo niedozwolone. Ja zuzylam przez 2 tygodnie polopakowania 50 ml.

Ciamajdko, widze, ze masz niezla mame. ;)
Odnosnie porodu to z jednego suwaczka widze, ze termin masz na dzien przede mna. ;) No i tu paradoks. Ty swoja niunke chce "wykopac" jak najszybciej a ja swoja moglabym jeszcze z miesiac ponosic. Hehehe ;P

U mnie? Upaly. Dzis to bylo nawet 35* w cieniu. W domu idzie sie ugotowac, nie, usmazyc zywcem. Na ktg skurcze na 25 max i to gdy maly sie wypina. A tak to 8-13. Tetno 160 nie przekracza. We wtorek do ginki na wizyte. Wczoraj meza wyciagnelam sila na zajecia w szkole rodzenia. Ile sie przy tym marudzenia nasluchalam to moje. :/ Ale pojechalismy. ;P Wczoraj tez oddalismy auto do blacharza, by je zrobil. Na szczescie duzo nie wezmie. Ufff... No i czekamy do porodu. :)

Gratuluje Fiuufiuu.

Acha, moze juz czas "wykopac" lipcowki z listy oczekujacych? ;)
 
bry wieczornie

macham powróconym mamuśkom
gratuluję rozpakowanym

napiszę egoistycznie- boli mnie wszystko co tylko możliwe- plecy, krocze, nogi

sama siebie znieść już nie mogę, małż coraz mniej wyrozumiały a ta uparta istotka w brzuchu ma wszystko w nosie i wychodzić nie chce
miałam nadzieję że nie pójdę już na wizytę do gina a tu chyba zonk, nie dzieje się nic a nic i pewnie do poniedziałku nie wydarzy:/
 
Hej laseczki
No to jutro po 9 mamy pojechać na IP. Gin powiedział że dokładnie sprawdzimy jak się sprawy mają i gdyby coś będziemy działać. Torbę na wszelki wypadek kazał zabrać. Więc zobaczymy co jutrzejszy dzień nam przyniesie, czy zostawią czy wypiszą. Trzymajcie kciuki bo mam lekkiego stresa :baffled: no i naiwnie myślę że może jednak dziś w nocy coś samo ruszy i nie trzeba będzie żadnej ingerencji lekarskiej. :-( O naiwności... :eek:
A dzisiejszy dzień i wieczór ogólnie bardzo miły. Przyjechał mój kuzyn i zaprosił rodzinkę na pyszny obiad, potem zaliczyliśmy dłuuuugi spacer i lody. Było bardzo sympatycznie. Jeśli mój syn po tym dzisiejszym łażeniu nie zechce nic samodzielnie wykombinować w celu wyjścia to już chyba tylko kroplówka zostaje:sorry:
Buziaki dla wszystkich sierpniówek
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry