Lea28 - wysmarujesz mu paszczę nystatyną i za 2 dni będzie ok. Może Ci gorzej teraz jeść, bo to jednak boli.
Roseann - renifery boskie, my robiliśmy też, ale choinki i gwiazdki i dzwonki i inne. Ale pomysł reniferków "kradnę" na rok kolejny. ;-)
Agulek80 - to pilnuj choinki bo będzie wielkie bam
Luzika4don - trzymam kciuki za wizytę. Grzeczny Piotruś skoro nie ciągnie. ;-)
Zajmie się sobą...
mówię do brata, do którego wczoraj rano przywiozła Adę, on, że ma sprawdzian z finansów i musi materiał powtórzyć. Dacie radę
I myk do pracy. Wieczorem wraca brat, ja jeszcze u nich siedziałam. Słyszę "dziękuję Ci bardzo, miała zająć się sobą, a ja mam zeszyt w koniki, więc Ada wzięła zeszyt i oglądała koniki i co chwilę pokazywała palcem "aaa" i była chętna do zabawy, ale nie sama, na głowę by mi weszła". No cóż, widocznie miała lepszy dzień.
Śledzika...
wyszperałam w lodówce u mamy. Bo mnie naszło po poście
Lei28. Jejciu jak ja uwielbiam lodówkę mamy, zawsze tam coś pysznego na ząb. Wcześniej wciągnęłam obiad. Ale rytuał musi być i drzwi lodówki muszę uchylić "żeby tylko spojrzeć"
Tym razem nie skończyło się na spojrzeniu, śledziki wyjechały z półki na stół.
Zasiadam, papa mi się śmieje, przychodzi głodomorra, wpycha się na kolana, zabiera widelec, pach widelcem w miseczkę, śledzik nabity, paszcza otwarta, śledzik w paszczy, mieli zębami. Czekam niecierpliwie, no bo wypluje, no bo nie może Jej smakować, dostanę widelec, Ona sobie pójdzie, ja zjem. Plan nie wypalił, bach widelcem do miski po drugi kawałek śledzika.
Co jest grane? Mój śledzik. Wynocha. Ale nic nie robię, w końcu to moje dziecię, kocham nad życie, nie będę żałować śledzika. Bach 3 kawałek do paszczy. Żałowałam.
Po czwartym sobie poszła, szybko wciągnęłam, żeby się nie rozmyśliła.
Spanko...
czas rozpocząć. No bo 19:15 już była. Na co łobuziara unik jeden, unik drugi i u cioci w pokoju. No i zaczyna się wariacja, skakanie po łóżku, łaskotki itp., itd. Efekt, koleżanka Adrianna była tak rozbawiona, że z wrażenia padła o 21.