Nie nadrobię Was 
Jesteśmy już w domu.
Jestem dumna z mojego M. Wszystko przygotował, wysprzątał mieszkanie, zmienił nam pościel.
Pierwsza noc minęła nam bezkolizyjnie. M prawie nie spał, bo czuwał, ja się nauczyłam na sen każdą minutę w nocy wykorzystywać. M wstawał ze mną, przewijał, ja karmiłam. Niestety nadal musimy się wspomagać MM bo mam mało pokarmu, coś jest, ale niewiele. Stymuluję laktatorem i przystawiam małego w ciągu dnia, bo niestety muszę też z nakładek korzystać bo mam mikroskopijne suki i mały nie może ich złapać.
M pięknie wykąpał wczoraj maluszka, obydwaj byli bardzo zadowoleni.
Ciągnie mnie rana po cc. Jestem niemobilna bardzo przez to. Chcieliśmy iść na spacer dzisiaj, ale jak na złość taka paskudna pogoda jest, leje i wieje.
Koty są mocno zdziwione nowym mieszkańcem, podejmowały próby wąchania jak spał, ale jak tylko się poruszył, albo wydał dźwięk to uciekają.
Niepojęte są dla mnie ilości pieluch jakie zużywamy. Masakra, takie kupy wali. Co przebiorę, to słyszę siarczyste pierdnięcie i właściwie znowu trzeba przewijać...
Nic to, idę do dziecia, bo znowu głodne...
Buziaki dla rozpakowanych mamusiek i tych w dwupaku.
Przy następnej ciszy opiszę poród w odpowiednim dziale, ostrzegam, że będzie to tylko dla tych o mocnych nerwach...
Jesteśmy już w domu.
Jestem dumna z mojego M. Wszystko przygotował, wysprzątał mieszkanie, zmienił nam pościel.
Pierwsza noc minęła nam bezkolizyjnie. M prawie nie spał, bo czuwał, ja się nauczyłam na sen każdą minutę w nocy wykorzystywać. M wstawał ze mną, przewijał, ja karmiłam. Niestety nadal musimy się wspomagać MM bo mam mało pokarmu, coś jest, ale niewiele. Stymuluję laktatorem i przystawiam małego w ciągu dnia, bo niestety muszę też z nakładek korzystać bo mam mikroskopijne suki i mały nie może ich złapać.
M pięknie wykąpał wczoraj maluszka, obydwaj byli bardzo zadowoleni.
Ciągnie mnie rana po cc. Jestem niemobilna bardzo przez to. Chcieliśmy iść na spacer dzisiaj, ale jak na złość taka paskudna pogoda jest, leje i wieje.
Koty są mocno zdziwione nowym mieszkańcem, podejmowały próby wąchania jak spał, ale jak tylko się poruszył, albo wydał dźwięk to uciekają.
Niepojęte są dla mnie ilości pieluch jakie zużywamy. Masakra, takie kupy wali. Co przebiorę, to słyszę siarczyste pierdnięcie i właściwie znowu trzeba przewijać...
Nic to, idę do dziecia, bo znowu głodne...
Buziaki dla rozpakowanych mamusiek i tych w dwupaku.
Przy następnej ciszy opiszę poród w odpowiednim dziale, ostrzegam, że będzie to tylko dla tych o mocnych nerwach...
teoria spiskowa...
, Ula ciągle śpi, tylko na cycka się budzi.