Olga RaQ
Fanka BB :)
ehh nie było mi dane dziś nawet przeczytać głównego wątku...
powiem Wam że ja jestem twarda. Cały dzień stoję na nogach zajmując się mnóstwem rzeczy w domu. Mój mąż serwuje mi bardzo stresujące sytuacje, wali ciężkie teksty, po tym jak przez pierwsze pół dnia go nie było bo załatwiał wszystkie formalności (to mu się chwali). To ja po porodzie powinnam mieć wahania nastroju, humory, złości... u mnie przejął to mąż. Jak jeden raz nie wytrzymałam to mi się oberwało. Na koniec dobili mnie rodzice swoją wizytą, która w dodatku się przedłużyła i jak już po południu dogadałam się z mężem i myślałam że będzie ok to oni przyjechali, mieli być na chwilę żeby nie przeszkadzać, ha ha! ich asysta przy kąpieli dzieci, cenne rady mojej mamy i w ogóle ich natrętna obecność i to że jakoś nie umieli wyjść rozpieprzyły nam cały wieczór i jak już poszli to mąż zmiażdżył mnie kolejnym tekstem i wyszedł z domu. Nawet mi się płakać nie chce. Jestem generalnie tak bardzo szczęśliwa że mam dwie takie super córeczki, zadowolona z siebie że sobie z wszystkim elegancko radzę, że nie daje mi to się załamać ani smucić. olać to. idę myć gary.
jak tylko zdołam to wrócę na dobre na forum, będę się starać w najbliższych dniach jak tylko się w domu już do perfekcji ogarnę
całuję Was wszystkie i pozdrawiam :***
ps. moja Hania jest cudowna, kocham ją strasznie!!!
Natalię też, ale powiem Wam że z Hanią mam już teraz jakąś wyjątkową więź - ja z nią, bo czy ona ze mną to jeszcze nie wiem
- samo to ile mnie kosztowała walka o jej imię... i niesamowite było dla mnie przeżycie tuż po jej urodzeniu, jak leżała mi na brzuchu i czułam pępowinę wychodzącą ze mnie i łączącą mnie z tym maleństwem... nie chciałam jej oddać, uwolniło to we mnie ogromne uczucie do tej małej istotki, kocham ją nad życie!
powiem Wam że ja jestem twarda. Cały dzień stoję na nogach zajmując się mnóstwem rzeczy w domu. Mój mąż serwuje mi bardzo stresujące sytuacje, wali ciężkie teksty, po tym jak przez pierwsze pół dnia go nie było bo załatwiał wszystkie formalności (to mu się chwali). To ja po porodzie powinnam mieć wahania nastroju, humory, złości... u mnie przejął to mąż. Jak jeden raz nie wytrzymałam to mi się oberwało. Na koniec dobili mnie rodzice swoją wizytą, która w dodatku się przedłużyła i jak już po południu dogadałam się z mężem i myślałam że będzie ok to oni przyjechali, mieli być na chwilę żeby nie przeszkadzać, ha ha! ich asysta przy kąpieli dzieci, cenne rady mojej mamy i w ogóle ich natrętna obecność i to że jakoś nie umieli wyjść rozpieprzyły nam cały wieczór i jak już poszli to mąż zmiażdżył mnie kolejnym tekstem i wyszedł z domu. Nawet mi się płakać nie chce. Jestem generalnie tak bardzo szczęśliwa że mam dwie takie super córeczki, zadowolona z siebie że sobie z wszystkim elegancko radzę, że nie daje mi to się załamać ani smucić. olać to. idę myć gary.
jak tylko zdołam to wrócę na dobre na forum, będę się starać w najbliższych dniach jak tylko się w domu już do perfekcji ogarnę
całuję Was wszystkie i pozdrawiam :***
ps. moja Hania jest cudowna, kocham ją strasznie!!!
Natalię też, ale powiem Wam że z Hanią mam już teraz jakąś wyjątkową więź - ja z nią, bo czy ona ze mną to jeszcze nie wiem