reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Sierpień 2012

Zylcia no pewnie jak się cierpi na maxa to się chce i koniec. Ale jeśli dam radę to wolę bez. Jest to zawsze jakaś dodatkowa chemia, ingerencja. Tak samo jak wolałabym urodzić bez oxytocyny, zeby się samo zaczęło. Ale jak się nie da, to trudno. Pewnie na Oxy to muszę się szykować, chyba, że zdarzy się jakiś cud. Ale jak patrzę na mój suwak to już nie wierzę.

Weronka ja też zobaczę. A wybór jest moim zdaniem ok. po co zakładać juz teraz że weźmiesz, albo że nie weźmiesz, skoro nie wiesz jaki będziesz miała poród, ile będzie trwał, jaki masz próg bólu. Tyle opinii o porodzie ile kobiet na świecie. Dlatego nie zakładam czy wezmę czy nie. Moja przyjaciółka poprosiła dopiero po 12 godzinach, ale mówi że gdyby poród szedł szybko albo było by wtedy już po, to wcześniej dawała radę. Ale po takim czasie już nie miała siły na ból. Pewnie zależy czy rodzisz 5 godzin czy 25. Druga z kolei poprosiła po kilku godzinach, ale położna jej powiedziała, że za godzinę max półtorej będzie po wszystkim i że da radę, i że szkoda już się teraz kłuć w kręgosłóp, i odpuściła. Nie wzięła. Wszystko zależy od sytuacji. Tak mi się przynajmniej wydaje.
 
Ostatnia edycja:
reklama
w sumie - racja. zobaczymy, jak bedzie. niczego sie nie da przewidziec ani zaplanowac, moze to mnie najbardziej przeraza. ale jesli uda mi sie to zaakceptowac, to moze bedzie latwiej.
trzymam kciuki za Cie, jakby nie patrzec, to juz Twoj ostatni weekend bez malego wrzaskuna :) milego!
 
dzag, Ty nic nie jesz:-(, to może być klucz Twoich problemów z laktacją, kobieta karmiąca powinna spożywać ok. 3400 kcal dziennie, a Twoja nektarynka i parę paluszków to raptem z 200:no:

Olga, mój wczoraj miał takie teksty. Oczywiście poszło o psa, coś tam broił i krzyczałam na niego, a mój M, że zamiast krzyku powinnam z nim ćwiczyć, a ja jestem LENIWA:wściekła/y:. On robi znacznie więcej od mnie ale ja przecież nie leże cały dzień.
 
Hej dziewczyny:) Nie mam czasu aby z Wami tu siedzieć, tyle co udaje mi się nadrabiać, Mój pracuje dopiero od poniedziałku ma urlop więc tydzień przeżyłam bez pomocy i powiem Wam, że nawet mi poszło ładnie:tak:
Moje dzieciaki jeszcze spią- ja juz się wyspałam mam chwilke aby do Was zajrzeć, dom ogrnięty mam, zakupy w Almie zrobiłam. U nas każdy dzień inny ale wspaniale mieć 2 dzieci jeszcze tak kochanych.
Oliś jest moim małym bohaterem, spisuje się wspaniale- rozumie,ze cos nie mogę mu dac bo karmie akurat, że musimy przebierać Amelke (sam biegnie po pieluchy) tuli ją, całuje, jak płacze leci robic Ciiii Jestem strasznie DUMNA z niego:tak: Amelcia przekochane dziecko- tylko jadłaby cyca i spała, uwielbia kąpiele i do być na dworzu.:tak:

Olga wiem co czujesz, swoją siłę i dumę- My kobiety dajemy rade nawet z 2 dzieci, psami i obiadem co trzeba przygotować. Ja też jestem z siebie dumna tak jak Ty, że bez pomocy dajemy radę. A swojego nie słuchaj, niech sobie pogada !!

dzag stanowczo jesz za mało, Organizm Ci słabnie.Pamiętam, że gdyby nie pomoc byłej teściowej to przy Oliśku też bym nic nie jadła- ona mi donosiła jedzenie. próbowałas może ugotowac jakąs zupę/obiad wieczorem jak Twój wraca? Wiem,ze zmęczenie jest silniejsze, ale musisz jesc kochana!!!

K8 przytulam, biedna tyle przeszłaś w tym szpitalu:*

Asiu podziwiam Cię z Twoja nauką:tak: Wrzuć do wątku przepis na łososia i zapiekanke:tak:

Trzymam kciuki za te co są w 2 paku- niech Wam poród szybki będzie:tak:

zylcia a gdzie TY w końcu rodziałaś?

P.s W wolnej chwilii opisze swoj poród dla otuchy tych co się boja:tak:(U mnie Oxy nic nie działała- zadnych skurczy bóli, po odejsciu wód 3.5 h i mała była na Świecie)
 
nataszka, super, że tak u Was dobrze! Kochana to żadne przepisy tylko szybki obiad z tego co w domu jest: łosoś do niego rozmaryn, tymianek, bazylia, oregano, pieprz, sól. Miałam mozarelle której kończyła się ważność, marchewkę mrożona, makaron pełnoziarnisty, ugotowałam, zmieszałam i zapiekłam i tyle. A ja muszę mieć jeść, jestem ciągle głodna i mama już nie pomaga bo nie ma czasu, ale M jedzie robi zakupy trwa tp 5 h:-) co prawda bo chodzi z listą po sklepie, ale mięso do jaskini przynosi:-D


A mój pies zjadł wczoraj gotowane mięso z renifera:szok:, siostra z Norwegii przywiozła.
 
no to dobrze, że ja sama z tym głodem nie jestem :-) ja jem tak często jak moje dziecko, w życiu tyle nie jadłam, do męża się śmieję, że mm wyszło by nas taniej niż moje jedzenie :sorry2: a wczoraj w nocy chyba mi się nawał zaczął, bo piersi ogromne, Ninka miała problem żeby sutek dobrze chwycić, więc całą noc przed karmieniem odciągałam troszkę i od razu karmienie wróciło na super tory :tak: z rany mi się wczoraj trochę prawy bok sączył, ni to krew, ni to jakaś woda, ale sporo tego, dobrze, że mi dał gin jakieś psikacze i dzisiaj tez całkiem ładna jest, ale ciągle się boję, że mi się źle odsączy i będę musiała iść na oddział :baffled::baffled:

K8 ja czytałam co Ci się przytrafiło, jestem tak jak ty wkurzona, że nikt wcześniej nie wykrył tej wady :crazy: no to tak jak miałam przy Laurze, trzy razy leżałam na podtrzymaniu w szpitalu, w ciągu całej ciąży usg robiło mi 5 różnych gin. i żaden nie dopatrzył się wady :confused: zobaczysz będziesz chciała mieć 2 dziecko, ale wtedy to znajdź sobie lepszego lekarza :tak:

Mart81 i Weronika nie co się nastawiać, jakoś urodzić w końcu musicie :tak: tak na prawdę jest mały promil komplikacji przy porodach :tak:

Olga ja też jestem zdania, ze dziewuchy są super ! a mężowi przypomnij, kto przez najbliższe lata jest bohaterem w domu ;-) u mnie mama wczoraj została na godzinkę sama z dziewczynami, bo byłam na zdjęciu szwów, hahah wróciliśmy, a babcia przejęta, bo Nince pieluszkę zmieniła :-)
 
Dzag ja o 2 latkach nie marzę, ale roczek;-) Ale nie dlatego, że mój synek jest jakiś męczący tylko ja tak mam, że lepiej się czuję przy starszych dzieciach. Ale jeść coś musisz, nakaz starszej koleżanki;-) Nie mówię, o tak wyszukanym menu jak Asi;-), bo ja jak czytam to kompleksów dostaje, ale coś na pewno
Olga pewnie, że jesteś dzielna i super sobie radzisz, a mężowi mam nadzieję przejdzie stres porodowy
Mart81 rozumiem, że ten telewizor Cię przekonał;-)Na MAdalińskiego ja nie miałam na co narzekac, ale na patologii nie byłam i cudu techniki nie zobaczyłam;-) Jedyna rzecz do narzekania to długość działania znieczulenia, ale ja jak potem się okazało miałam tylko tak w kręgosłup, ale kobieta w bólu porodowym to zaćmienia dostaje i nie zauważyłam:szok:
Dzisiaj stwierdziłam, że przy drugim dziecku ma się jednak większy luz. Nasz Młody ma codziennie od 5 wzdęcia i męczy się - nie płacze tylko jęczy i stęka, przy pierwszym dostawałam obłędu i ataku paniki, a teraz staram się masować itd, a mój M dziś znalazł pocieszenie, ale zobacz nie płacze, więc tak bardzo go nie boli:crazy:
 
witajcie :) dzięki za wszystkie miłe słowa :* bardzo dużo dla mnie znaczą

gdyby tfu tfu trafił mi się trzeci poród - to tylko ze znieczuleniem, choć nie wiem jak bym to wtedy czuła i miała kontrolować parcie (tym razem tak miałam, przy Natalii miałam przeć, a teraz odwrotnie, miałam zakaz parcia... dzięki temu nie popękałam ale było ciężko bo dostałam oxy i teraz już wiem na 100% że u mnie oxy wywołuje parcie natychmiastowe). przez większość czasu dzielnie znosiłam ból (ale też skurcze miałam około 60), potem już było gorzej, bolało tak że dostałam ataku paniki, chciałam uciekać, schowałam się w kiblu, a jak zobaczyłam położną z kroplówką to się darłam jak głupia i mało jej nie wyrwałam tej butelki i nie wywaliłam przez okno :p po kroplówce była masakra, darłam się jeszcze bardziej (teraz mi wstyd), ale na szczęście długo to już nie trwało. najlepiej by było gdybym już nigdy nie musiała przez to przechodzić :p

wiele z nas na pewno mówi przed porodem że nie będzie chciało znieczulenia, a w czasie porodu jakoś zmienia zdanie :p ja na początku nawet o tym nie myślałam, no i przed mówiłam że nie chcę, ale jak tej paniki dostałam to zaczęłam prosić, tyle że nie było takiej opcji :p

miał być porządny post, niestety muszę poodpisywać resztę później :p bo tu cyc potrzebny a natalia się kręci
 
własnie zbieram się załatwić wypis na własne żądanie. Całą noc oka nie zmrużyłam wspołlokatorka chrapie jak parowoz. Ola też nie spi bo ją to budzi. O 6 rano miała pierwszych gosci w ilosci 4 rozchichotanych koleżanek potem cały czas ktos teraz wyszli to zas chrapie. Autentycznie nie słyszałam żeby ktos tak chrapał. Laktacja mi z nerwow siada. Ola dzis pierwszy raz płakała z głodu a cacka nie chciała musiała dostać mm a przecież nie dokarmiam wcześniej. No masakra. A ja temp nie mam od pierwszej dawki antybiotyki badali mnie dziś powiedzieli że wszystko wygląda ok jutro chcieli powtórzyć badania i mnie puścić ale z tą armatą obok oszalejejemy do jutra. Jestem w kontakcie ze swoją gin w razie czego będziemy działac u niej w gabinecie ale myslę że nie będzie potrzeby

i jak tam, wyszliście wczoraj?? Ludzie to mają siano w głowie, ty z małym dzieckiem i gorączką a jakiś babiszon imprezy w szpitalu urządza... trudno nawet to skomentować:nerd:

Hej Hej!
Jesteśmy w domu
biggrin.gif

Kacper po po porodzie ważył 3100g i mierzył 51cm. Maluszek- wszystkie ciuchy są za duże
biggrin.gif
Witam witam w gronie mamusiek:-)

Spał w sumie ok. 3 i pół godziny od 23 do 7. Z tego półtora nad ranem na mojej klacie – więc też nie pospałam. Dopiero jak zasnął o 12 dzisiaj to do 14 razem z nim spałam. Dopiero niedawno załatwiłam poranną toaletę. Padam z głodu, od wczorajszego południa zjadłam tylko kilka paluszków i nektarynkę.
A, tak się wyżaliłam…:-p

dzag, zacznij jeść! Poproś m o zakupy i rób takie szybkie obiady, mi wczoraj zrobienie obiadu zajęło 5 minut- łosoś z lidla świeży, zawinęłam w folię, tylko go posoliłam wcześniej i tyle i do piekarnika do tego ryż który gotuje się sam i tylko położyłam trochę masła na niego żeby nie był suchy, utarłam sobie jabłko z marchewką.
Z innych obiadów co ci mogę podpowiedzieć to robię identycznie: pierś z kurczaka w rękaw i sypię ziołami prowansalskimi, albo filety z udźca, do tego róznie: ziemniaki, ryż, soczewica, kasza gryczana. Robi się prawie samo;-)
A co do tego spania- też tak czasem śpię w Tymkiem na klacie, tzn raczej to jest drzemanie z mojej strony;-) ale widzę że nasze chłopaki podobne do siebie. W końcu 2 Tymki:sorry2:

byliśmy na spacerze, Mały krasnal zadowolony, ja średnio, w ogóle kondycji nie mam, pól h i padam na twarz :baffled:
Irisson, ty dopiero tydzien po pordozie i to po cięciu, daj sobie czas! Mi dojście do siebie zajęło 2 tyg, po tygodniu to jeszcze zataczałam sie po ścianach, a po spacerze to prawie zemdlałam... za szybko chcemy pokazywać jakie jesteśmy silne, a tu trzeba trochę czasu, jednym mniej innym więcej, ale oszczędzać sie trzeba na początek.
ehh, u mnie jakis chwilowy brak wiary we wlasne sily, zaczelam sie stresowac porodem. wszystkie moje rodzace kolezanki radza od razu znieczulenie brac i ani myslec rodzic bez. a ja wolalabym bez, zeby bylo wszystko jak natura podopowiada, zeby vacum uniknac i tym podobnych... a jednoczesnie bole sie tego bolu jak cholera i tak jakos chcialabym zeby bylo mniej hardkorowo, skoro jest taka mozliwosc. no i sama juz nie wiem, zaczynam miec stracha, ajajaj...
No cóż, rzeczywiście najlepiej od wejścia wołać że sie chce znieczulenie, potem zawsze można powiedzieć że jednak nie, chociaż nie wiem czy są takie kobiety co by serio wolały bez wiedząc już jak to boli;-) bo w drugą stroną to ciężko, powiesz że chcesz rodzić bez ZZO to potem jak zaczniesz błagać to ci powiedzą że już niedługo, itp itd. Takie jest moje zdanie;-)

Kurde, mam tak podły humor dzisiaj, że szkoda gadać :sad:. Dzisiaj na szczęście ojcowska noc u nas, wyśpię się. A czuję, że jak na złość Tymek tatusiowi będzie spał jak aniołek, skoro dwa dni non stop marudził i spać nie chciał. To pewnie dzisiaj w nocy sobie odbije. I znowu mnie tatuś będzie wkurzał hasłami "a przy mnie grzecznie śpi" :wściekła/y:.
Boże, żeby on miał już 2 latka...

O jeny, jak moj mnie wkurza takimi tekstami.... ja proponuje w takim razie wyjazd na 2tyg na wakacje a te chłopy niech siedzą z dzieciakami i im będą spać cały czas:dry:

ehh nie było mi dane dziś nawet przeczytać głównego wątku...
powiem Wam że ja jestem twarda. Cały dzień stoję na nogach zajmując się mnóstwem rzeczy w domu. Mój mąż serwuje mi bardzo stresujące sytuacje, wali ciężkie teksty, po tym jak przez pierwsze pół dnia go nie było bo załatwiał wszystkie formalności (to mu się chwali). To ja po porodzie powinnam mieć wahania nastroju, humory, złości... u mnie przejął to mąż. Jak jeden raz nie wytrzymałam to mi się oberwało. Na koniec dobili mnie rodzice swoją wizytą, która w dodatku się przedłużyła i jak już po południu dogadałam się z mężem i myślałam że będzie ok to oni przyjechali, mieli być na chwilę żeby nie przeszkadzać, ha ha! ich asysta przy kąpieli dzieci, cenne rady mojej mamy i w ogóle ich natrętna obecność i to że jakoś nie umieli wyjść rozpieprzyły nam cały wieczór i jak już poszli to mąż zmiażdżył mnie kolejnym tekstem i wyszedł z domu. Nawet mi się płakać nie chce. Jestem generalnie tak bardzo szczęśliwa że mam dwie takie super córeczki, zadowolona z siebie że sobie z wszystkim elegancko radzę, że nie daje mi to się załamać ani smucić. olać to. idę myć gary.

jak tylko zdołam to wrócę na dobre na forum, będę się starać w najbliższych dniach jak tylko się w domu już do perfekcji ogarnę

całuję Was wszystkie i pozdrawiam :***

ps. moja Hania jest cudowna, kocham ją strasznie!!!
Natalię też, ale powiem Wam że z Hanią mam już teraz jakąś wyjątkową więź - ja z nią, bo czy ona ze mną to jeszcze nie wiem ;) - samo to ile mnie kosztowała walka o jej imię... i niesamowite było dla mnie przeżycie tuż po jej urodzeniu, jak leżała mi na brzuchu i czułam pępowinę wychodzącą ze mnie i łączącą mnie z tym maleństwem... nie chciałam jej oddać, uwolniło to we mnie ogromne uczucie do tej małej istotki, kocham ją nad życie!
Jesteś super, jak cię czyta twoje posty to aż sama czuje sie lepiej, jak mama bohaterka:-)
A co do tej więzi.... kurczę, ja już mam wyrzuty sumienia że mam słabość do Tymka- bo mam. Z Majką było inaczej, wszystko było nowe, bałam się jej, ciąża była zaskoczeniem i pomimo że sama ciąża była super to poród był straszny, myślę że to też ma wpływ. A do Tymka od początku czuję taką przeogromną miłość, mam dużo więcej cierpliwości, poród był taki jak sobie wymarzyłam, czułam go cała sobą i to jak leżał na mnie taki golusieńki, za tą pępowiną właśnie... aż mi się łza kręci w oku:-)
No i wylałam moje żale o porodzie...

Pierwszy dzień w domu minął nam leniwie. Wstałam o 8, jak mały jeszcze spał, wzięłam prysznic. Mały zaczął się wybudzać, więc go przewinęłam i nakarmiłam. M w tym czasie skoczył po śniadanko. Maluch znowu słodko spał. Pobawiłam sie laktatorem, żeby ponaciągać sutki, ściągnęłam trochę mleczka, które mały wcina z apetytem... niestety jest go mało i nie najada się, muszę złamać moje kolejne postanowienie i dokarmiać go mm bo inaczej by ciągle kwiczał z głodu... Przysięgam, że nie sądziłam, że to powiem, ale "poczekaj aż urodzisz, wtedy zobaczysz jak będzie" masakra...
Fifi śpi, wykąpany wcześniej przez tatusia. Uwielbia kąpiele. Teraz pora na mnie, muszę ogolić nogi, M ma mi wymasować łydki i stopy.

k8, czytałam Twój opis, jakbym czytała o swoim pierwszym porodzie... wymordowali mnie, wymęczyli, wlewali tony oxy, jakichś leków, grzebali, mdlałam, telepałam się z bólu i po to żeby ostatecznie mnie pociąć... potem zabralu mi dziecko, straszyli że ma jakieś wady, jest chore... trauma okropna.
Ale dla pocieszenia- niby pamiętam wszystko, ale.... jakoś inaczej. I nawet miło wspominam tamten poród, chociaż an jedna rzwecz nie poszła po mojej myśli. CO więcej- jak widać mam kolejne dziecko :-) Jestem pewna że i u ciebie czas "wyleczy rany". A macierzyństwo pomimo sowich wszelkich trudów jest tak piękne że poród przy tym wszystkim bedziesz wspominać jako pikuś, nieistotny szczegół. Pierwszy uśmiech, pierwsze "mama", potem "kocham cię, jesteś piękna".... czas i tylko czas :tak:


A mi krawienie zupełnie przeszło, nie pojechalam w koncu do spzitala. Dzwoniłam do lekarki, powiedziała że takie coś się zdarza, bo półóg to pełne 6tyg. Ale jakbym znów zaczęła krwawić to mam jechać.
Mój m pojechał po córe do teściowej. Już nie mogę się doczekać aż ją zobacze.
No i najważniejsze- nie zapeszając- Tymek od wczoraj zaczął SPAĆ. Je już co 2-3godz. W nocy trochę częściej, ale co tam :-D No i śpi. Z gorszych nowin- zaczęly sie kolki na całaego. Codziennie od 18 przez 2 godz mamy regularny koncert, a raczej jednostajny wrzask. Biedny Tymek, próbuję wszytskiego oczywiście niewiele to daje. Pewnie będzie jak z Majką- po 3miesiący magicznie wszytsko przejdzie. Ech trzeba jakoś przetrzymać, tylko żal mi małego że mu pomóc nie moge a on tak cierpi....
 
reklama
Hej kochane. nie spalam wiekszosc nocy. boje sie. nie wiem co beda mi jutro tam robic. pol nocy majaczyla mi sie moja spakowana torba, ze musze ja teraz troszke przepakowac. bo na wierzchu nie sa mi potrzebne wielkie paki podpasek poporodowych bella, tylko raczej szlafrok i ksiązka do poczytania. a rzeczy stricte do porodu albo raczej na jego koniec (dziecka i moje) chyba zostaną u tz w samochodzie w drugiej torbie i przyniesie je na porodowke dopiero.


no i mam dola. czytalam pol nocy o oxy. nie chce. dlaczego on sie nie chce sam urodzic. co jest ze mna nie tak. jestem jakas ulomna? dlaczego juz prawie nikt nie zostal tylko ja taka przeterminowana. dzisiejszej nocy to chyba juz nie przezyje.

sorki ze narzekam, moze dla was to glupie problemy roja mi sie w glowie, ale mam dosc i sie boje.

Kakakarolina jak sie czujesz? wyszlyscie?
 
Do góry