Olga RaQ
Fanka BB :)
Asia, Mie - zrobiłam budyń waniliowy, no i zrobiłam go też ze względu na Natalię żeby coś zjadła bo z nią ostatnio bywa ciężko... kaszki nie je. budyń zjadła
no i te 500g budyniu podzieliłam na trzy porcje, więc każdemu z nas przypadło niewiele. teraz jeszcze kanapeczkę sobie zjem, wypiję inkę i to będzie na tyle 
Asia - uśmiałam się okropnie z Twoich tekstów o jedzeniu jak świnia
jak możesz tak mówić o sobie??
przecież na pewno jesz ładnie, nożem i widelcem 
ja tak miałam w szpitalu - urodziłam o 18.20 a nie jadłam nic od poprzedniego wieczora, robiło mi się niedobrze na samą myśl... no i jak mnie zwieźli z porodówki do salki poporodowej to od razu kazałam mężowi odnaleźć w torbie rogalik który kupił rano i pożarłam go na sucho, po czym zadzwoniłam do mamy i mi brat od niej przywiózł siatę jedzenia - kanapki, jogurty, herbatę w termosie, jajka na twardo... nie mogłam się na niego doczekać, dotarł chyba o 21.30 i natychmiast rzuciłam się na to wszystko, nażarłam się okropnie, zapiłam wszystko półtora litrem herbaty do której zużyłam chyba z 15 łyżeczek cukru, po czym całą noc byłam okropnie głodna, o 6 rano zjadłam resztę tej wyprawki i potem mi tylko mąż dowoził bułki, masło, żółty ser, w międzyczasie latałam do sklepiku i z utęsknieniem czekałam na 13.00 jak przyniosą obiad
i tak przez trzy dni, na szczęście po powrocie do domu mi przeszło 
a co do kup i przesypiania - ja muszę Hanię przebierać bo ma ciągle tyłek czerwony, no ale nie moja wina że tak zasypiam
powinnam karmić na siedząco 
a Hania dziś wymyśliła sobie że się będzie krztusić mlekiem... musiałam nawet odciągać to z początku jak za dużo naraz jej leciało... acha, i ona jeszcze tak ma że jak ją karmię to nie mogę się ruszać bo się jej to nie podoba... zastanawiam się nad tym rogalem do karmienia bo jak ją mam na rękach i kolanach to się wierci, najlepiej jej jeść na leżąco a nie będę się przecież kilkanaście razy dziennie kłaść w sypialni
Asia - uśmiałam się okropnie z Twoich tekstów o jedzeniu jak świnia
ja tak miałam w szpitalu - urodziłam o 18.20 a nie jadłam nic od poprzedniego wieczora, robiło mi się niedobrze na samą myśl... no i jak mnie zwieźli z porodówki do salki poporodowej to od razu kazałam mężowi odnaleźć w torbie rogalik który kupił rano i pożarłam go na sucho, po czym zadzwoniłam do mamy i mi brat od niej przywiózł siatę jedzenia - kanapki, jogurty, herbatę w termosie, jajka na twardo... nie mogłam się na niego doczekać, dotarł chyba o 21.30 i natychmiast rzuciłam się na to wszystko, nażarłam się okropnie, zapiłam wszystko półtora litrem herbaty do której zużyłam chyba z 15 łyżeczek cukru, po czym całą noc byłam okropnie głodna, o 6 rano zjadłam resztę tej wyprawki i potem mi tylko mąż dowoził bułki, masło, żółty ser, w międzyczasie latałam do sklepiku i z utęsknieniem czekałam na 13.00 jak przyniosą obiad
a co do kup i przesypiania - ja muszę Hanię przebierać bo ma ciągle tyłek czerwony, no ale nie moja wina że tak zasypiam
a Hania dziś wymyśliła sobie że się będzie krztusić mlekiem... musiałam nawet odciągać to z początku jak za dużo naraz jej leciało... acha, i ona jeszcze tak ma że jak ją karmię to nie mogę się ruszać bo się jej to nie podoba... zastanawiam się nad tym rogalem do karmienia bo jak ją mam na rękach i kolanach to się wierci, najlepiej jej jeść na leżąco a nie będę się przecież kilkanaście razy dziennie kłaść w sypialni
Ale nigdy nie schizowowalam, ze cos dziecku moze byc i tez nie jest, wiec tym bardziej se dogadzam. Ale kilogramy po ciazy, hmmm, to zalezy gdzie postawie wage
Przy drzwiach tarasowych pokazuje najmniej to tam mi sie najlepiej wazy
Wtedy akurat Remis przedszkole zacznie, co dzien na 9 go zawiezc, z Malutka sie tarabanic jak TZ w pracy, potem go odebrac znow Mala targac,ech... juz mam siwe wlosy
No coz, jakos to bedzie, wkoncu sie wprawimy i pojdzie gladko (oby
). O zesz w morde, tak sie zawzielam na porzadnego posta, ze zapomnialam o herbacie i wystygla, a zimna to bleee. No to ide nastepna zrobic i powyszywam, bo krzyzykami obrazek dla Olivki robie, Remisiowi juz zrobilam. O matko, alez to brzmi, starzeje sie koorde;-)

, ale dość często się te cyrki zdarzają.
Chyba wysle ja kiedys do opery normalnie.
