reklama

Sierpień 2012

Jej! Ale cicho i spokojnie. My dziś się wyspalismy :-) Mały jadł od 3 do 5,a później śpiochał do 9. Dużo lepiej się czuję. M gotuje rosół, Kacper śpi,a jak wstanie to jedzonko i na spacerek,bo pogoda piękna.
Wlazłam dziś na wagę- jeszcze tylko 1,5kg do wagi sprzed ciąży :-) a chcę zrzucić jeszcze dodatkowe 4kg. Dam radę!
 
reklama
Dziewczyny (Asia, Dzag, Cornelka) bardzo dziękuję Wam za gratulacje. Rzeczywiście czuję się znacznie lepiej, jak już jestem po obronie i zakończyłam kolejne studia (mam nadzieję, że już ostatnie). Wczoraj autentycznie słaniała0m się ze zmęczenia. Nie byłam do końca wyspana, nie zjadłam rano śniadania (pierwszy posiłek był dopiero po 13). Dlatego też później Lila była taka zła, bo jak ją karmiłam, to chwilę ssała cyca, a później wypluwała. Nie liczę musu jabłkowego i biszkoptów, które zjadłam w między czasie. Dopiero jak zjadłam treściwą kolację, mała się w końcu najadła i uspokoiła. Obrona obroną, ale trzeba jeść regularnie.

DO nas na weekend przyjechali rodzice. Mama gotuje pyszny rosół, mała Lila śpi, wcześniej byliśmy na spacerze i też pospała ponad godzinę, także jest dobrze. Za niedługo przyjedzie moja siostra z mężem na obiad. Najlepiej było na spacerze - poszliśmy do lasu z rodzicami i 4 psami (2 psy rodziców, nasz Bąbel i pies mojej siostry). Jak wszystkie 4 wpadły w błoto i kałuże, pobiegały i poganiały się, to później było masowe mycie. Do tego suczka od moich rodziców (duża i łagodna) ma manię chodzenia za mną i każdym, kto trzyma Lilę, wdrapywania się na szczeble łóżeczka, wąchania, lizania. Trzymamy ją jednak na dystans, bo nie chcę, żeby lizała małą (choć wiem, że miałaby wielką ochotę, ale widząc co na co dzień liże, to nie będę ryzykowała).

Cornelka, ostatecznie rodziłam na Kamieńskiego. Ale mam sporo zastrzeżeń do tego szpitala. Od momentu pojawienia się na izbie przyjęć (oschła babka, która mnie przyjmowała, lekarka, która mnie o coś zapytała, ja przystanęłam by się zastanowić nad odpowiedzią usłyszałam od niej: "Ale proszę szybciej, bo jeszcze mam coś do zrobienia). Później bez zbędnego tłumaczenia i mówienia czegokolwiek zbadała mnie na fotelu, zrobiła USG, ale bez komentarza. O wszystko musiałam sama dopytać. Z braku miejsc na porodówce wylądowałam na patologii. Mojemu M nie pozwoliły one wejść, więc leżałam tam z dziewczyną, która chrapała jak smok od 2 do 8. Położne opieprzały M za to, że w ogóle go nosiło, że chciał być ze mną, że wszedł na tą patologię, by o coś dopytać. Później mnie opieprzyła jedna o to, że do badania nie poszłam wykąpana. A skąd miałam wiedzieć,będąc w takich dużych bólach, co robić po kolei. Ech... i takich różnych uwag mogłabym wymieniać sporo. Na koniec, po porodzie, dalej leżałam na patologii, przenieśli mnie na poporodową salę na dzień przed wypisem ze szpitala. Położne też średnio miłe. No szału nie ma, jeśli chodzi o szpital. Pewnie gdybym zapłaciła za własną położną, własną salę, to byłoby inaczej. Ale dobrze, że to już za mną. Czy Borowska lepiej się spisała (no i cały personel?)

Asia, znalazłam w Kauflandzie jednodniowe soczki. Kupiłam buraczano-jabłkowy (ale szału nie ma, nie moje klimaty smakowe) i marchewkowy. Jabłkowych samych w sobie niestety nie widziałam, ale może jeszcze gdzieś znajdę :tak:

Chyba skorzystam ze snu Lili i odpocznę chwilę. Miłego popołudnia Wam życzę :tak:
 
Jessssu, jaka tu cisza... Wszyscy na niedzielnych spacerkach? :-) U nas dzisiaj kiepska pogoda, ale nie pada, więc wybraliśmy się na spacer po Krakowie. Właśnie wróciliśmy, Bąbel dostał cyca i znowu śpi. A ja siedzę, przesiewam zdjęcia ze spacerku i zaraz wrzucę na Picasę. Taki mam sposób pokazywania Tymka rodzicom, którzy mieszkają 100km ode mnie :-p.

zylcia, Cisza Jak Ta – ja uwielbiam :-). No uwielbiam po prostu. Nie ma to jak rozsiąść się pod koniec dnia i puścić sobie CJT, lub coś podobnego :tak:.

”gogusia” pisze:
Wlazłam dziś na wagę- jeszcze tylko 1,5kg do wagi sprzed ciąży . a chcę zrzucić jeszcze dodatkowe 4kg. Dam radę!
Pewnie że dasz radę :tak:. Ja mam w tym momencie 4 kilo mnie niż przed ciążą, a wcale się nie starałam. Tylko na początku bardzo długo niewiele jadłam :baffled:. Ale waga spadła dopiero niedawno. A teraz już jem tyle ile mi potrzeba, ale po prostu zdrowiej niż przed ciążą i jakoś tak… samo leci.
 
Oj co do wagi u mnie nie jest źle, tylko o cyc więcej czyli 53,52 przed ciążą 50, czasami mniej. Ale teraz widzę, że jak będę tak żreć to waga pójdzie w górę szybko:wściekła/y: Dziewczyny karmiące piersią też macie taki apetyt??? ja jestem jak świnia wszytko zjem. Dziś mieliśmy pyszny obiadek domowy: rosołek, schabik, pręga wołowa ziemniaki, potem pyszny domowy sernik. No ile h minęło od obiadu? góra 3, 4, a ja właśnie włożyłam do piekarnika lazanie ze szpinakiem i żółtą cukinią, z sosem z mascarpone, śmietanki i camemberta, a i żółtek. Wszytko obficie posypane parmezanem...tylko patrzeć jak mi dupa urośnie. Oczywiście musiałam zrobić dzisiaj bo bałam się, że mi się cukinia zepsuję:-D no i nauka w lesie bo ja w kuchni - MASAKRA

dzag, gdzie dziś chadzaliście? Mój M mi obiecał, że za tydzień idziemy na 19 do Dominikanów. Bo widzisz ja jestem z tamtej sekty:-D,a mój M ateista, ale obiecał, że dla Uli będzie chodził:-D

MieMie, oj buraczanego też bym nie tknęła fuj:no: ja kupuje Marwitu, a dziś Cymes w Almie - PYCHA
 
Jeszcze wracając do kołysanek typu tej piosenki zespołu Cisza Jak Ta, którą podała zylcia, to ja śpiewam Tymonkowi jedną z moich ulubionych z płyt "W górach jest wszystko co kocham": Enigma - Niebo - YouTube . Śpiewam ze łazmi w oczach, bo tak mnie wzrusza :-D. Walnięta czasem jestem...

asia85 pisze:
dzag, gdzie dziś chadzaliście? Mój M mi obiecał, że za tydzięń idziemy na 19 do Dominikanów. Bo widzisz ja jestem z tamtej sekty
laugh.gif
,a mój M ateista, ale obiecał, że dla Uli będzie chodził
laugh.gif
My dzisiaj rundka: Błonia-Rynek Główny-Wawel-Błonia. A do Dominikanów to my w godzinach okołopołudniowych. Po 19 u nas kąpiel. Skończyły się u nas czasy studenckie :-p.
 
Ostatnia edycja:
Dzag, nie walnięta tylko jesteś super :D
Asia - ja jem umiarkowanie, śniadanie obiad i kolacja (a kolację czasem zapomnę...) i w międzyczasie niekiedy jakiś owoc. do słodyczy mnie nie ciągnie, w sumie do niczego mnie jakoś strasznie nie ciągnie, a jak planuję obiady to mam ochotę zdrowo w miarę gotować więc nie jest źle :) a nie chudnę :P stoję cały czas na 61, marzy mi się 55... ehh ;) może kiedyś się uda ;)

MieMie, Asia, Marcia - dzięki za wczorajsze słowa pocieszenia co do mojego gorszego nastroju :P zaczęłam wczoraj wieczorem pisać Wam posta ale Hania miała problem z zaśnięciem i skasowałam nie dokończony i poprzestałam na temacie smoczkowym...
dziś już znów czuję się lepiej, zrobione pranie, zaliczony spacer, ugotowany obiad (choć wykańczał mąż bo ja przy cycu siedziałam...) - dziś była pomidorowa, ale taka konkretna, pełna warzyw, z mięsem z udek i z lanym ciastem, taka zupa typu "łyżka stoi", gęsta. jak mamy taką zupę to już nic nam więcej nie potrzeba. Natalia zjadła straszną ilość, po tym jak na koniec spaceru zasnęła w wózku i spała trzy godziny, nie ruszyło jej nawet przełożenie do łóżeczka... no i obudziła się strasznie głodna i zjadła bardzo dużo tej zupy. Hania była na spacerze w chuście i godzinkę wytrzymała bez piśnięcia :) dopiero pod koniec zapłakała ale pogłaskałam po pleckach i się uspokoiła. smoczek nam pomaga, widocznie musi tak być, bo bez tego to bym musiała z nią non stop na rękach być i z cycem w pogotowiu.
teraz chyba zrobię budyń bo mi się słodkiego po zupie chce :) też tak macie? :D
wieczorem chyba poprasuję. mam porządek w domu i czuję się świetnie przez to :) mężowi chyba też przyjemnie bo uśmiechnięty cały dzień :)

a ja w nocy tak mocno śpię... budzę się na przykład jak Hania się kręci, biorę ją do łóżka, kładę się i daję jej tego mniejszego cyca, po czym słyszę że idzie kupa i... zasypiam! Hania oczywiście też, budzę się potem z drugim cycem pełnym, śmierdzącym dzieckiem pod pachą, mam wyrzuty sumienia bo tyłek po tym czerwony no i nie wiem ile Hania jadła... ona w ogóle tak szybko się najada że ciągle się boję że ona za mało zje a mnie się za mało mleka zrobi... jutro podejdę do przychodni ją zważyć bo moja waga kuchenna jednak jest do 3 kilo, może się uspokoję - choć jak na nią patrzę to chyba sporo urosła :) no i jeszcze ani raz nie płakała z głodu więc mleka chyba też dość jest...

ok idę robić ten budyń, miłego wieczorku :D
 
Kurde...jakie pysznosci...asia...
A ja jem biszkopty, dzem brzoskwiniowy, chleb wieloziarnisty,chudą wędlinę, rosół i mięso gotowane. Marnie chyba co? Ale tak się boję,że zaszkodzę Kacprowi. Czytam co można,a co nie i jakoś mnie to nie przekonuje.
 
reklama
Olga, budyń to ja jem regularnie:-) U mnie już po kolacji, a między obiadem i kolacją zjadłam jeszcze ćwiartkę arbuza i wypiłam dwa soczki jabłkowe. Dla mnie to nie pojęte, ja zawsze lubiłam jeść, ale jemy zdrowo kiedyś to nawet ortodoksyjnie zdrowo. Teraz to bym WSZYSTKO zjadła, zasypiam marząc co zjem na śniadanie.
A z mlekiem też tak mam, moja szybko się najada, ale rosnąć musi bo jest tak gruba...tak mam grube dziecko:-D trzeba to sobie jasno powiedzieć ma ręce jak łabaje i dwa podbródki, aż tak, że nie dopinam tych ubranek co zapinają się w okolicach karku:-D, tak kocham tego mojego tłuścioszka:-D
Jak M zrzuci zdjęcia to Wam pokaże, a jutro lekarz i warzenie, no i nadal mamy kikut, jutro zobaczymy co nam Pani dr zaleci ale chyba już chirurg.

dzag, no to kąpiel o 20, my nie mamy stałych pór, dziś zapewne o 21 bo nadal śpi.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry