Doti, współczuję samopoczucia. Może to te tabletki jeszcze dały taki efekt, że z Ciebie tak leci. Oby było lepiej i lżej i tego Ci życzę.
Milionka, gratuluję polowania na siuśki. Ja wiem, jak się trzeba namęczyć, żeby samej nasikać do dwóch pojemniczków, a co dopiero z malutkim szkrabem. Brawo :-)
Właśnie i
Gorgusia i
Olga uświadomiłyście mi, że moja Lila robi podobnie. Np. dziś. Z rana ciągle płakała, bo chciała jeść (tak mi się przynajmniej wydawało). Więc ja ją od razu do cyca, ona trochę popiła i ryk. A później tyle się z niej ulało, że szok. I teraz jak tak pisałyście, dochodzę do wniosku, że może ona po prostu chciała sobie possać, a nie zjeść. Bo skoro sama wychodziła z cyca i płakała, to może to o to chodziło. Też wzbraniam się rękami i nogami przed smoczkiem (zwłaszcza, że na studiach logopedycznych mocno demonizowali go), ale chyba spróbuję w pewnym czasie jej go dać.
Dziewczyny, Lila śpi, jest najedzona, przebrana, czas więc na spacer.
A co do kawy - ja na razie piję inkę. Próbowałam tej z firmy bocianek dla matek karmiących, ale to jakaś porażka. Nie dość, że i do herbatek i do kawy dodają tonę anyżku (FUUUUJJJ), to w ogóle nie smakuje jak kawa...
Za to dżemu porzeczkowego sobie nie żałuję, rekompensuję nim sobie czekoladę.
A co jecie na obiad? - moje standardowe pytanie. Ja mam kurczaczka z rosołu i rosołek. Myślę, że będzie smacznie i oby zdrowo
Do usłyszenia więc
