reklama

Sierpień 2012

Irisson masz trochę racji. Rzeczywiście ja z tych bardziej bojaźliwych i czasem nadmiernie cackających się ze wszystkim jestem. Bezpieczniej czuję się, jak ktoś jest ze mną, jak nie jestem sama. A czasem się tak nie da, trzeba się w końcu usamodzielnić, ośmielić i uwierzyć we własne siły. Choć tak jak pisałam, wiem, że jak już będę musiała, jak już zostanę z Lilą sam na sam, to dam radę i okaże się, że będę potrafiła poprać, poprasować, posprzątać i do tego jeszcze może nawet ugotować smaczny obiad :) Ale jeszcze dwa tygodnie spędzone z mamą. Może ona pomoże mi w zorganizowaniu nowego życia. Choć nie wiem, czy każdy nie musi stworzyć własnego rytmu i nawet doświadczenia innych nie są w stanie tego rozwiązać za nas. Irisson baw się dobrze na tym weselu i wytańcz za wszystkie czasy. I daj znać, jak córeczki zniosły rozłąkę :)

Mnie obecnie najbardziej męczy gadanie z bliskimi na temat właśnie karmienia. Teściowa zwyczajowo stwierdza, że takie uroki, tak bywa, nie będzie idealnie. Siostra po rozmowach z własną teściową straszy tym, że być może mojej Lili mój pokarm nie służy, bo jej teściowej pokarm bardziej szkodził dziecku niż pomagał. To samo myśli moja ciotka, że jak będzie trzeba to być może warto będzie przejść na mm. Moja mama mówiła, że jakaś jej znajoma karmiła swoje dziecko przez jakiś czas piersią, ale że miało ono kolki, to przeszła na mm i kolki minęły. Czasem jestem zmęczona nawet takimi opiniami, bo tylko tego mi brakuje, żebym zaczęła sobie wmawiać, że moje mleko Lili szkodzi. Ale szkodziłoby, gdyby miała po jego jedzeniu biegunkę, wysypkę czy coś innego. A może byłyby to inne objawy? Póki co, póki mam mleko, chcę ją nim karmić. A jak wyjdzie w praniu zobaczymy.


Aia ja też czasem nie jestem w stanie rozpracować i rozgryźć mojej Lili. Tzn tego, dlaczego płacze... Już prawie miesiąc minął, a wciąż próbuję dociec, dlaczego ona tak a nie inaczej płacze. Za gondolą też nie przepada, chyba że jedzie w niej na spacer. Tak, to woli jednak inną pozycję w ciągu dnia, żeby więcej widzieć. Może do tego, aby rozgryźć własne dziecko, trzeba więcej czasu...

Weronka słodka córeczka. Sen przez 4h? Cudnie :)

My wczoraj byliśmy z Lilą na bardzo długim spacerze, prawie 2h. Co jakiś czas próbowała płakać, ale wtedy staraliśmy się ją uspokoić smoczkiem (niestety smoczek czasami ratuje jednak życie). Ale dni są już jednak chłodniejsze, strasznie się wymarzłam, mimo, że byłam ubrana na cebulkę (2 swetry, 2 bluzki z długim rękawem i chusta - wszystko, żeby piersi osłonić przed przewianiem i żeby się nie przeziębić. Do tego jestem zmarzluch niestety). Później była kąpiel, którą Lila uwielbia, a później ryk przez dłuższy czas. Z tego powodu mała zagubiła swój nocny rytm, bo jeszcze o północy nie spała, a przebudziła się dopiero po 4 na kolejne karmienie.

Ale i tak dziś na nią patrzyłam i tak się cieszę, że jest w naszym życiu. I że fajnie będzie mieć dwójkę takich brzdąców. Ale za jakiś czas. Może za 2, 3 lata kolejne dzieciątko. Muszę siły zregenerować i organizm, żeby przygotować go na kolejnego szkraba.

Miłego popołudnia sierpnióweczki i smacznych obiadów Wam życzę.
 
reklama
Czesc dziewczyny.
Aia moze dzidz wyczowa ze idziecie na spacerek, wie ze zaraz bedzie smacznie spala w wozeczku i dlatego tak wrzeszczy.Z Luizka mialam podobnie.Jak zakladalam czapeczke,byl wrzask niesamowity.Wynioslam na dworek ,od razu cisza,oczka zamkniete. Z Milenka jest inaczej.Gdy zakladam jej czapeczke od razu zamyka oczka mimo ze wczesniej nawet nie miala zamiaru spac .Tak wiec te nasze dzidzie to juz ,,bystrzaki sa''
Wspolczuje okresu .Jednak ciesze sie ze nie jestem z tym sama.Mnie niedlugo dopadnie drugi okres:baffled::baffled:A dzidz za lapczywie je,za szybko ze smoka leci.Ja nieraz na plasko karmie:zawstydzona/y: i nic sie nie dzieje.

Mala di przytrzymuj ten czopek malej w dupce zeby sie rozpuscil.Tak robily pielegniarki jak bylam w szpitalu z Luizka.

Niedawno gdzies wyczytalam ze z tego co jemy,malo przenika do mleka,wiec mozna az tak bardzo nie dietowac.Ile w tym prawdy-nie wiem. Karmilam piersia z mies ale tez dokarmialam butla.Jadlam czekolade,ciastka,smazone i mala nie plakala.Nic sie nie dzialo.Moze przez to ze malo mialam pokarmu a moze rzeczywiscie cos w tym jest.
Irisson udanego odpoczynku zycze i zabawy.Wyszalej sie za wszystkie czasy:-DFajnie ze brzucho prawie sie wciagnelo a kg masz w cycach:-DTez bym tak chciala:baffled:
Ale wlasnie sie obzarlam ciastkami.Az mnie zmulilo:baffled::zawstydzona/y:I ja chce schudnac:confused:
Mart nie martw sie.Moje rozstepy juz zbladly i sie nimi nie przejmuje.Najgorsza dla mnie jest wiszaca skora.Musze ubierac majty z wyzszym stanem bo wstydze sie pokazywac tz.Niestety tego cwiczeniami raczej nie usune:baffled:Jedynie skalpel mie ratuje ale oczywiscie tego nie zrobie.Wogole po bokach ten brzuch jest zapadniety.Wyglada to tragicznie.Tak wiec jestem w gorszej sytuacji niz ty bo juz 8 tyg po porodzie a 10 kg do zrzucenia i brzuch :szok:.Pepek jesli wisi na nitce to za jakies 2-3 dni odpadnie tylko spryskuj czesto ta nitke.Ja uzywam zwyklego smoczka lateksowego.Z Awentowskiego mala nie chce ciagnac.To samo mialam z Luizka.Jedynie lateksowe odpowiadaly.Uspokajacze rowniez lateksowe.Moze cos dzwigasz i skrzepy leca.Uwazaj bo to znaczy ze duzo sie z ciebie leje a to juz 3 tydz.Jesli nie masz goraczki,brzuch nie boli jest ok tylko sie nie przemeczaj i nie dzwigaj.A na ptaszkach sie nie znam wiec nic nie doradze:cool2:

A ja to zawsze musze cos wymyslec zeby sie stresowac.Wczoraj naszla mnie zazdrosc o byle tz.Jak sobie pomyslalam ze je dotykal,seksil sie itp to nie moglam dac sobie z tym rady.Dzis tez mnie drecza te koszmarne mysli.Wiem ze nie powinnam go winic za to ze mial kilka babek bo wtedy mnie nie znal i mial do tego prawo ale mimo wszystko mam zal ze nie czekal na taka z ktora mial w planie zwiazac sie na stale.Glupie to co nie?A jak wy sobie radzicie z przeszloscia partnera.Nie przeszkadza wam to?Wiem ze nie powinnam wracac do przeszlosci ale jakos nie moge sie z tym pogodzic.Latwiej by mi bylo gdyby tz nie byl moim pierwszym.Wczesniej wolalam poczekac na tego z kim chcialabym byc.Teraz zaluje ze sie nie ,,wyszumialam''jak byl czas.ech moze mi cos poradzicie na ta beznadziejna zazdrosc.To chyba wynika z niskiej samooceny.Wogole to jestem o niego okropnie zazdrosna.Jak czytam ile wy dajecie swoim tz swobody to was podziwiam.Ja bym tak nie potrafila.Zaraz jakby np poszedl z kolegami na piwo,wyobrazalabym sobie ze wyrywa tam jakies panienki.Za tym oczywiscie sie kryje mysl ze moglby sie w kims zakochac i mnie zostawic.Znow klania sie niska samoocena:-(:-(Pewnie nie powinnam tu o tym pisac sorki.
Miemie najlepiej od poczatku liczyc sama na siebie.Lepiej,gorzej ale sobie poradzisz.Najgorzej jak ktos zacznie ci mieszac w glowie i wmawiac swoje racje i wyreczac.
A po sztucznym mleku dzieci tez maja kolki wiec nie daj sobie wmowic ze twoje mleko szkodzi bo jest wrecz odwrotnie.To jest najlepsze co dajesz swojemu dziecku.Ja zaluje ze nie mal pokarmu ale staram sie dac malej choc kilka kropelek.
 
Mart 81 co do zasikania to moim zdaniem to kwestia pieluszek i ich zakładania, sama tak mam. Mamy obecnie trzy różne rodzaje pieluszek, pampers, bella i huggies. Bella muszę zakładać tak by dół był niżej wtedy nie wywijam za to na plecki musi być dużo, bo jak założe za nisko na plecki to chociażby nie wiem jak mocno je spięła (czego staram się nie robić za mocno ;-)) to zawsze wycikuje na ubranko, bokiem, pleckami jakkolwiek.
Tego nie ma w pampersach, ale te mają okropną siatkę, która przyczepia się do pupki i podrażnia, za to huggies wylatuje zawsze nogawką siku i też jest mokry. Dlatego jak dla mnie to kwestia pieluszek :)

Z siusiakiem nie robi sie początkowo nic, choć są różne opinie, nam na szkole rodzenia i w szpitalu mówili, że nic dopóki nie jest jakiś czerwony czy coś.

Weronkazz widzę, że też spi z łapkami w górze :) słodko to wygląda!
 
doti nie tylko Ty jestes zazdrosna, choc my w przeciwienstwie do Was,oboje bylismy dla siebie tymi pierwszymi,ale to bardziej z racji wieku niz z wyboru, bo mlodzi bylismy jak sie poznalismy i sie w sobie pozakochiwalismy...jakos juz nikt wiecej do szczescia nam nie byl potrzebny ;) ale zazdrosna jestem strasznie...ale to w dwie strony dziala, choc moj M mnie pusci sama z ciezkim sercem,ale pusci.ja jego tez,ale czekam az wroci jak na szpilkach...choc szczerze mowiac NIGDY,NIGDY nie dal mi ani najmniejszego powodu do zazdrosci! ale to chyba kwestia naszej kobiecej natury :P u nas napewno to nie kwestia niskiej samooceny bo ja na kazdym kroku slysze jaka jestem kochana przez niego i jak mu sie podobam itd,ale i tak zazdrosc jest...a moze to kwestia u nas tego, ze ja mam go za naprawde mega przystojnego faceta i boje sie zwyczajnie,ze inne beda sie lepic do niego, albo ze mnie przy nim nie bedzie i nie bede mogla uswiadomic swoja obecnoscia innych kobiet, ze to ciacho jest moje...nie wiem, takie glupie myslenie a jednak...
 
doti, ja to kiedys przerabialam z moim bylym. wszystko z niskiej samooceny. najpierw analizowalam jego byle, szczegolnie byla narzeczona. porownywalam sie nieustannie, zadawalam setke meczacych pytan, zeby miec sie do czego odniesc. godzinami rozmyslalam potem o tym, ze pewnie on wolal byle ode mnie. potem przerzucilam sie na siebie, zadreczalam sie ze sama mialam innych, bylych, do tego stopnia ze potrafilam wmowic sobie zdrade, ktora nie miala miejsca i miec w zwiazku z tym poczucie winy... fakt ze moj rzeczony byly byl podly dosc i wiare w siebie czesto podkopywal. czulam sie przy nim gorsza, a fakt ze jest ze mna jak łaske nieslychana. ciagle myslalam czy jestem wystarczajaco: szczupla, seksowna, atrakcyjna, utalentowana, fajna i w ogole. no i w koncu mnie zostawil, w bardzo dziwnym momencie. wyladowalam na psychoterapii ze zdiagnozowana gleboka deprecha...
ale dzieki temu wszystkiemu, dzieki pracy nad soba, teraz jestem szczesliwa. nauczylam sie siebie doceniac i byc dla siebie dobra. kosztowalo mnie to kilka lat pracy nad soba. no i trafilam na czlowieka, ktory kocha mnie absolutnie cala, niezaleznie od moich jazd, od rozstepow czy obwislych cyckow. ukluje mnie czasem glupia zazdrosc, wynikajaca ze nieracjonalnego strachu, zeby tego kogos nie stracic, ale na szczescie razem potrafimy to obsmiac. tomek zna moja historie, "zalapal sie" nawet na nawrot depresji, wszystko razem przeszlismy i jestem go absolutnie pewna.
wybacz ze sie tak rozpisalam, ale odnajduje w Tobie ten strach z mojego poprzedniego zwiazku i to nie docenianie siebie. badz dla siebie dobra, pamietaj ile jestes warta, naucz sie lubic siebie, zadbaj o to, zeby ci bylo dobrze, choc na chwile - zrob sobie fajna kapiel albo wyspij sie jak tylko bedzie okazja :)
a jak ci bedzie troszke lepij to pomysl na spokojnie, czy warto sie tak katowac jakimis bylymi, skoro sa byle? i czy Ci dobrze w zwiazku, w ktorym nie masz poczucia pewnosci, bezpieczenstwa?
 
Piszę w przerwie od nauki. Ula śpi ale dała dziś czadu, spieprzaliśmy z Tesco aż się kurzyło i znów nie kupiłam połowy rzeczy;-)

Na szybko popatrzyłam tak na Wasze wpisy.

MieMie, musisz czy chcesz tak angażówć całą Twoją rodzinę we wszytko? Bo jak Cię czytam oni ciągle siedzą Wam na głowie, jakieś odwiedziny mniej lub więcej chciane, a już wtrącanie się w Twoje karmienie dla mnie nie do pomyślenia. Czy aby na pewno pasuje Ci taka sytuacja?

doti, nie znam tego uczucia w ogóle, jestem swojego M pewne w 100 % jak i poprzedniego swojego chłopka, pierwsza miłość od 1 liceum dwa lata, potem zaczęłam być z moim M i tak jesteśmy do dziś. To on bardziej mnie lustruje bo mieliśmy kliku miesięczną przerwę w trakcie której ja z kimś się spotykałam, a on walczył żebym do niego wróciła, do dzisiaj jest to taki temat tabu między nami, głupia byłam ot to.
 
Doti jak ja poznałam pierwszą partnerkę na seksy mojego, to się schlałam jak dzika świnia, bo akurat impreza była, laska po 2 fakultetach, jakiś mózg medyczny, ładniutka, delikatna, ale to było wieki temu, jak byliśmy jeszcze parą studencką, bez planów małżeńskich, teraz wiem, że jedyne baby w życiu mojego są Laura i Nina, my jesteśmy przyjaciółki i zaufanie u nas w pełni :tak:


ale wesele było czad ! chyba jedyna się poryczałam w kościele :-p byliśmy u przyjaciółki mojej jeszcze z czasów liceum, więc byli jeszcze inni przyjaciele licealni, wyszaleliśmy się za wszystkie czasy, dzisiaj nie mam głosu, cycki jakoś przeżyły, mama z dziewczynami też dała radę :tak: ehh ale nie wyglądam tak super jak myślałam, bo z 2 osoby mnie pytały czy jestem jeszcze w ciąży
 
Domi, Mart jestem chętna na wspólny spacer w środę. Może być w tym lasku tylko ja się tam nigdy nie zapuszczałam i nawet nie wiem od której strony go zaatakować. Ja pewnie na ten spacer to podjadę autem z wózkiem w bagażniku. Marta podpowiesz gdzie się można będzie zaparkować i rozpakować ?
Aia, szkoda, że jesteś tak daleko od nas.

Mart - pępkiem się nie martw, osuszaj, odpadnie
- ze mnie się jeszcze sączy wprawdzie już trochę ale jednak; A u mnie finał był 2 tygodnie wcześniej niż u Ciebie; wczoraj byłam u lekarza powiedział, że to ok
- smoczki mamy i okrągłe i anatomiczne, Kubuś bardziej lubi te drugie
- przesikanie nam też się czasem zdarza niezależnie od tego jak dobrze był założony pampers; to chyba jednak kwestia ilości
- z siusiakiem nie rób nic, nie ściągaj napletka, za małe to wszystko jeszcze

MieMie - Twoi bliscy są naprawdę okrutni wygadując takie rzeczy na temat karmienia. Czy oni nie rozumieją że kobieta, która dopiero co urodziła potrzebuje wsparcia, m.in. dlatego, że hormony jej szaleją i jest niepewna wielu rzeczy i w takiej sytuacji o depresję poporodową nietrudno. U mnie też są rozważania czy powinnam karmić piersią czy przejść na mm ale to głównie takie żebym zrobiła tak jak uważam. Jak dziecko ma szczęśliwą mamę to samo jest szczęśliwe - nic na siłę.

Irisson super, że się pobawiłaś na weselu. My też mieliśmy zaproszenie tydzień temu do znajomych ale się nie wybraliśmy. Szkoda bo lubię wesela i lubię tych znajomych ale jakoś nie byłam w stanie zostawić Skarba na całą noc. Zresztą jedyna osoba, z którą mógłby zostać na całą noc - czyli moja teściowa - rozchorowała się więc i tak nic by z tego nie wyszło. Dobrze, że się nie nastawiałam.

Niedziela mija nam leniwie. Przerywany sen nocny nie przyniósł wystarczającego odpoczynku, ale wstawaliśmy z M na zmianę więc jest nieźle. Miłego popołudnia :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry