doti12
Fanka BB :)
Czesc dziewczyny.
Irisson fajnie ze weselicho udane a ty sie wybawilas ,odsapnelas od dzieci a teraz pora wracac do rzeczywistosci;-)czyli pieluchy itd;-)
Milionka trzymam kciuki zebyscie szybciutko wrocili do domku i zdrowka wam zycze
Asia podziwiam cie naprawde.Cala ciaze musialas brac zastrzyki,dietowac,mialas ciezki porod i chcesz juz kolejnego dzidzia.
Mysle ze teraz jest za wczesnie i moze mialabys problemy z utrzymaniem ciazy ale za kilka mies pewnie byloby ok.Tylko to duzy wysilek dla organizmu i to ciagle niedosypianie moze odbiloby sie na twoim zdrowiu.No ale to twoja decyzja.
A ja wczoraj mialam fatalny dzien.Po poludniu nie wiadomo dlaczego ,wyskoczylo mi cisnienie.Jak zobaczylam prawie 160 na 100 to sie zestresowalam,nie mialam do niczego glowy,obiad mi sie nie udal,dziecmi nie bylam w stanie sie zajac.Nic mnie nie cieszylo.Tz zaniosl na noc Milenke.Przespalam sie wreszcie .Na razie cisnienie mam ok .Mam nadzieje ze po poludniu nie wyskoczy.Wychodzi mi pewnie stres i zmeczenie.Wlasciwie to sie tego spodziewalam bo jak urodzilam Luizke,wyskoczylo mi cisnienie miesiac pozniej i bralam pol roku leki.Teraz zanosi sie na to samo.U mnie cisnienie jest troche dziedziczne ale glowna przyczyna jest ta cholerna nerwica.Po porodzie wrocila ze zdwojona sila.Codziennie chodze z bolaca glowa,scisnietym gardlem.Nawet nie wiecie jaka to jest meczarnia.Staram sie niczym nie stresowac,olewac wszystko ale to cholerstwo nie chce mnie puscic.W ciazy nerwica zanika pozniej powraca bo czlowiek nie dosypia,zmeczony i gorzej itd.Nie wiem czy pojde do pracy ,czy nie zrezygnowac.Znow bede sie stresowac i cisnienie na bank bedzie wysokie,no i nie wiem czy dam rade bo jak boli mnie glowa mam, scisnieta to i zawroty glowy sa i chodze jak bym sie nacpala.To jest meczarnia nie zycie ,nawet zwykly wyjazd mnie nie cieszy bo nie moge usiedziec przez scisniete gardlo:-(Tylko szkoda mi rezygnowac z pracy bo bede siedziala w domu,czula sie do niczego,nadejda ponure,deszczowe dni i bedzie jeszcze gorzej sie .No i nadal nie bede miec kasy:-(I facet rok czasu nikogo nie zatrudnial,czekal na mnie a ja mam mu teraz odmowic?.Nie wiem co robic.Moze wsrod ludzi zapomialabym troche o tych objawach.Tak sie zastanawiam czy juz do konca zycia bede sie meczyla z tym cholerstwem.Depresje zaleczy sie lekami a nerwice?Musze nauczyc sie z nia zyc:-(No to sie wyzalilam
Dzis sloneczko u nas wreszcie swieci,zaraz ide z Milenka na spacer
Jak bede miszkac z tesciowa nie uwolnie sie od tego.Znow jest wszystko nie tak.Zle Milenke ubieram,zle nosze,zle klade,zle karmie bo wmawia mi ze za duzo jej daje jesc bo powinnam dawac 90 a 120 to za duzo.Nic sie nie odzywam ale robie swoje ,nie bede glodzila dziecka.Gdyby bylo za duzo to po prostu nie chcialaby wiecej jesc a ona mi tyle wypija.Jak zje 90 placze i jeszcze dojada.Ech szkoda gadac.Nie powinnam sie przejmowac jej gadaniem bo ja jestem z Milenka non stop i wiem co dla niej dobre ,jak mam ja ubierac i ile ma jesc.No ale mimo wszystko czlowiek sie denerwuje,tez piszecie ze was wkurza jak ktos sie wtraca.
A teraz z optymistycznej strony.Przez wczorajszy stres po 3 tygodniowym przestoju, waga wreszcie drgnela w dol.Wiec dzis mam motywacje do tego zeby zaczac cwiczyc.Zwykle cwiczenia mnie nudza ale teraz mam pilke to moze walkowanie po niej mi sie nie znudzi?:-)
Irisson fajnie ze weselicho udane a ty sie wybawilas ,odsapnelas od dzieci a teraz pora wracac do rzeczywistosci;-)czyli pieluchy itd;-)
Milionka trzymam kciuki zebyscie szybciutko wrocili do domku i zdrowka wam zycze
Asia podziwiam cie naprawde.Cala ciaze musialas brac zastrzyki,dietowac,mialas ciezki porod i chcesz juz kolejnego dzidzia.
Mysle ze teraz jest za wczesnie i moze mialabys problemy z utrzymaniem ciazy ale za kilka mies pewnie byloby ok.Tylko to duzy wysilek dla organizmu i to ciagle niedosypianie moze odbiloby sie na twoim zdrowiu.No ale to twoja decyzja.
A ja wczoraj mialam fatalny dzien.Po poludniu nie wiadomo dlaczego ,wyskoczylo mi cisnienie.Jak zobaczylam prawie 160 na 100 to sie zestresowalam,nie mialam do niczego glowy,obiad mi sie nie udal,dziecmi nie bylam w stanie sie zajac.Nic mnie nie cieszylo.Tz zaniosl na noc Milenke.Przespalam sie wreszcie .Na razie cisnienie mam ok .Mam nadzieje ze po poludniu nie wyskoczy.Wychodzi mi pewnie stres i zmeczenie.Wlasciwie to sie tego spodziewalam bo jak urodzilam Luizke,wyskoczylo mi cisnienie miesiac pozniej i bralam pol roku leki.Teraz zanosi sie na to samo.U mnie cisnienie jest troche dziedziczne ale glowna przyczyna jest ta cholerna nerwica.Po porodzie wrocila ze zdwojona sila.Codziennie chodze z bolaca glowa,scisnietym gardlem.Nawet nie wiecie jaka to jest meczarnia.Staram sie niczym nie stresowac,olewac wszystko ale to cholerstwo nie chce mnie puscic.W ciazy nerwica zanika pozniej powraca bo czlowiek nie dosypia,zmeczony i gorzej itd.Nie wiem czy pojde do pracy ,czy nie zrezygnowac.Znow bede sie stresowac i cisnienie na bank bedzie wysokie,no i nie wiem czy dam rade bo jak boli mnie glowa mam, scisnieta to i zawroty glowy sa i chodze jak bym sie nacpala.To jest meczarnia nie zycie ,nawet zwykly wyjazd mnie nie cieszy bo nie moge usiedziec przez scisniete gardlo:-(Tylko szkoda mi rezygnowac z pracy bo bede siedziala w domu,czula sie do niczego,nadejda ponure,deszczowe dni i bedzie jeszcze gorzej sie .No i nadal nie bede miec kasy:-(I facet rok czasu nikogo nie zatrudnial,czekal na mnie a ja mam mu teraz odmowic?.Nie wiem co robic.Moze wsrod ludzi zapomialabym troche o tych objawach.Tak sie zastanawiam czy juz do konca zycia bede sie meczyla z tym cholerstwem.Depresje zaleczy sie lekami a nerwice?Musze nauczyc sie z nia zyc:-(No to sie wyzalilam
Dzis sloneczko u nas wreszcie swieci,zaraz ide z Milenka na spacer
Jak bede miszkac z tesciowa nie uwolnie sie od tego.Znow jest wszystko nie tak.Zle Milenke ubieram,zle nosze,zle klade,zle karmie bo wmawia mi ze za duzo jej daje jesc bo powinnam dawac 90 a 120 to za duzo.Nic sie nie odzywam ale robie swoje ,nie bede glodzila dziecka.Gdyby bylo za duzo to po prostu nie chcialaby wiecej jesc a ona mi tyle wypija.Jak zje 90 placze i jeszcze dojada.Ech szkoda gadac.Nie powinnam sie przejmowac jej gadaniem bo ja jestem z Milenka non stop i wiem co dla niej dobre ,jak mam ja ubierac i ile ma jesc.No ale mimo wszystko czlowiek sie denerwuje,tez piszecie ze was wkurza jak ktos sie wtraca.A teraz z optymistycznej strony.Przez wczorajszy stres po 3 tygodniowym przestoju, waga wreszcie drgnela w dol.Wiec dzis mam motywacje do tego zeby zaczac cwiczyc.Zwykle cwiczenia mnie nudza ale teraz mam pilke to moze walkowanie po niej mi sie nie znudzi?:-)

mam tyle prasowania, sprzątania, ale myślę, że się dzisiaj zdrowo po lenię, o 14 idę do mamy i idziemy razem na spacer z dziećmi moimi, bo ładnie i ciepło jest
muszę popolować na all. jakieś spodnie dla starszej, bo mi wyrosła ze wszystkiego i wygląda jak rybak ze wsi

Szok. Kurcze, tak żałuję, że nie mam mamy "pod ręką" :-(. Od stycznia oddałabym jej bez stresu Tymka pod opiekę i wiedziałabym że nie wyrośnie mi na dzika. Zostaje mi tylko teściowa, a obserwując jej podejście do pozostałych dzieci w rodzinie - biedny Tymuś, że babcia Marysia na Śląsku :-(. Kocha swoich wnuków ale ma taką dziką naturę...jak karmi dziecko to w ekspresowym tempie, jeszcze nie przełknie już następna łyżeczka leci, nie zawraca sobie głowy zagraniem z dziećmi w jakąś grę, poopowiadaniem, porozmawianiem... i ten szczekający i rozkazujący ton... A moja mama anioł, spokój, przytuli, pocałuje, odpowie na każde pytanie, nauczy najdrobniejszych rzeczy, pogra, poczyta... Ehhh... No więc taki nostalgiczny trochę powrót do domu miałam ;-). Za miesiąc znowu jadę, a co. Mam nadzieję, tylko że przeziębienie które w domu chwyciłam nie zamieni się w nic gorszego... Przed nami - mam nadzieję - super weekend w Zakopanem z moim bratem i jego dziećmi. Oby pogoda dopisała...
cale dziaslo mam jakies spuchniete, aua