LeRemi jak Cię to pocieszy to my dzisiaj też mamy dzień marudy. Choć moja koleżanka twierdzi, ze ja nie wiem co to marudzące dziecko. Pewnie zależy z czym porównać;-)
Korzystając z obecności siostry zostawiłąm Macieja z M i na babskie zakupy pojechałyśmy i kupiłam sobie sukienkę i zaraz humor lepszy. Sukienka przyda się po powrocie do pracy, bo na spacerki to raczej się nie nadaje, ale jest i nawet mi w niej ładnie:-)
Korzystając z obecności siostry zostawiłąm Macieja z M i na babskie zakupy pojechałyśmy i kupiłam sobie sukienkę i zaraz humor lepszy. Sukienka przyda się po powrocie do pracy, bo na spacerki to raczej się nie nadaje, ale jest i nawet mi w niej ładnie:-)
M robi za utulacza, u nas też chyba skok. Cały dzień mega grzeczna, w wieczorami nie daje się ululać. Dziś byliśmy b. długo w plenerze bo pogoda piękna, więc obiad był pod drodze w McDonaldzie
i ciacho w McCaffe.
. Cały dzień fajny, ze spacerkiem, dłuuugą samodzielną zabawą w bujaczku, ale już od 16:00 miałam Tymosława
. Nic mu nie pasowało, żadna pozycja. Położyłam się z nim na boczku na łóżku w końcu, pogasiłam światła i tak przeleżeliśmy kwadrans i usnął w końcu przed 19:30. Na boczku!! Nie na brzuchu. Szok
. Tym samym właśnie przesypia swoją porę karmienia. Kolejny raz. Jejku, jak ja nie lubię jak mu się drzemki przestawiają...
i że co łaska na ile nas stać. Chrzest jest po mszy o 12 przy chrzcielnicy, więc nie ma tłumu z mszy, z Ulą jest jeszcze dwójka dzieci. No ja bym nie mogła u nas w Parafi, jak słyszę kazania o Smoleńsku albo in vitro - wymysł szatana to mnie aż skręca, ja dobrze się czuje tylko u zakonników, no i Franciszkanie kochają zwierzęta