Hej dziewuszki
ledwo was nadrobiłam. Ale się rozpisałyście i widzę, że nerwowo jakoś. Współczuję mieszkania z teściami. Z moim charakterkiem to jakbym miała taką sytuację to już dawno byłabym w psychiatryku na oddziale zamkniętym. Podziwiam za wytrwałość. A nawet jeśli się mieszka u kogoś to do cholery muszą być ustalone jakieś granice i zasady przyzwoitości. To do łazienki też wam bez pukania będą wchodzić. Dla mnie to samo co wchodzenie do sypialni... No masakra.
Dzisiaj tak dałam po spaniu przespałam z 10h i w końcu się dobrze czuję. Strasznie mnie bolały plecy wczoraj aż się spłakałam i nogi mnie "kręciły" nie wiem jak to ująć. Musiałam z 1h leżeć z nogami podniesionymi żeby jakoś dojść do siebie. No miałam apogeum ciążowych dolegliwości aż mój Ł. się wurzył na mnie, że za dużo się narobiłam w ciągu dnia. Wyszywałam ręczniki dla jego siostry no i cały dzień przy maszynie dał mi w kość... A dzisiaj mam bana na wszystko i kazał mi na obiad do siebie do pracy przyjechać... idę się kąpać i lecę na pierożki
Oli.B- Lana ujęła to tak pięknie, że ja już nic nie dodam o tym twoim mężusiu. Lanka czytam nasi mężowie bardzo podobni są. Mój to taki słodziak a zwłaszcza teraz jak oczekuje synka. Głupio mi to pisać ale on kocha tego tasiemca chyba bardziej niż ja- ja ciągle się uczę tego uczucia. Bo we mnie za grosz nie ma matki polki no i nie mam instynktu- tzn zaczyna mi się pojawiać....a to już sukces!
Kasica-no współczuję ci,że tak się układa u ciebie nie za fajnie. Zrób tak jak mówisz twój spokój najważniejszy teraz. Zawsze mówiłam,że nieszczęścia nie chodzą parami a czwórkami. No i jak masz na kogoś liczyć to tylko na siebie...