sagaa, i co ? mam znaleźć nową i powiedzieć ' o wie pani, może tydzień, może dwa, a może miesiąc?'

.
Dzisiaj opiekunka przeszła sama siebie. Przyjechała rano, Li spała (i bardzo mi na tym zależało bo dzisiaj miała tą jedną z gorszych szczepionek), a jak Li śpi to znaczy że trzeba być cicho i najlepiej fruwać, a nie chodzić. Siedzi 5 minut, wchodzi do Li i ładuje się prawie na łóżko (pewnie się nudziło i chciała ją obudzić pomimo mojej prośby) - więc zwróciłam jej uwagę, że nie ma do niej wchodzić i jej budzić! Poczekała 5 minut, zaczęła w torebce (obok pokoju z Li) szukać czegoś, siatkami przewalać. Wkurzona spytałam się czy robi to złośliwie, żeby małą obudzić. Oburzyła się i mówi, że ona chce zadzwonić. WYJŚĆ I ZADZWONIĆ. Myślę sobie - 10 minut w robocie i już musi wielce wydzwaniać. No ale oczywiście nie uznała, że to jest niestosowne. Wyszła, oczywiście drzwi moje skrzypią i nie zamykają się z drugiej strony, więc trzaskają... Byłam już wściekła. Ale to jest nic. Mam okna pootwierane, więc słychać całą rozmowę, a że w niej się gotowało to krzyczała do telefonu i co robiła? OBGADYWAŁA MNIE! No jaki miałam ubaw wymieszany ze złością. Ale nic jej nie powiedziałam.
Potem obiad, Li je wolno jak ma do gryzienia trochę a ta jej wciska, że aż Li płacze. Mówię, że ma przestać w nią ładować, bo Li się wkurza. A ona, że czy ma potem jeść zimne? Że to niezdrowo. Szkoda tylko, że wiele niemowlaków nie toleruje obiadów na ciepło, tylko względnie letnie i żyją. Skończyło się to dokładnie tym, że Li się tak wściekła że wcale nie chciała jeść.
Teraz jej mówię, że Li gdzieś za 30 min najwcześniej do spania, to już jej się nie podoba bo ona by chciała wyjść dzisiaj wcześniej.
No jasny gwint.