Marcelinaa
Fanka BB :)
Mam dokładnie to samo.... Czytam, czytam ale nic nie pisze bo nic nie upiekłam, nie posprzątałam, nie chce mi się nic, jestem mega obojętna... W sumie to nie moge nazwać tego dołem tylko raczej taką obojętnością... - na wszystko tylko wzruszam ramionami i snuję się po domu....................![]()
![]()
dokładnie.. to nie że nie mam humoru, tylko niewiele mnie rusza.. robię mechanicznie to co trzeba.. wstaje rano, jem śniadanie, idę z psami, sprzątam po nich, wpadam z powrotem do wyrka, zaglądam do kompa i nie robię nic.. o 15 zabieram się za obiad, po 16 wraca M. z pracy i wtedy czasem coś się dzieje innego.. ale od rana do tej 16 każdy dzień wygląda tak samo..
Normalnie to bym torbę dopakowała.. pojechała po jeszcze jedną piżamę.. porządek sobie w szafie zrobiła, pojechała do jednej koleżanki na kawę, do drugiej.. zrobiła sobie wymaz, który i tak mnie czeka.. ale nie chce mi się nic więc leżę.. a koleżanki zwodzę i wizyty odkładam, bo o czym mam z nimi rozmawiać jak u mnie każdy dzień taki sam...
Mam wrażenie, że od kiedy znam termin CC żyje w próżni do tego czasu..
Ostatnia edycja:

szkoda że na ktg nic nie wskazywało na to że bedzie to w najbliższym czasie i kazali mi sie zgłosić w dniu terminu ... a ja tak już bym chciała mięc kruszynke przy sobie, jak tak ogladam nasza sierpniową galerie maluszków to tak zazdroszczę że już je macie że sobie tego nie wyobrażacie, ale pózniej jak przechodze na wątek o porodach i jak czytam że malinowa miała 6 h partych i jak dziś słyszałam na porodówce krzyki to chciałabym mieć cc
przyjdzie, zje obiad, obejrzymy teleexpress, potem wiadomości z naszej grudziądzkiej TV, czasem coś powie co się wydarzyło w pracy, czasem nic nie da z siebie wycisnąć.. potem często zaśnie i tak kima.. a ja psy muszę nakarmić, ryje im wytrzeć, potem po nich posprzątać i i tak siedzę i czekam aż się łaskawie obudzi, a mimo to, cieszę się że wrócił jakby mi nie wiem co z tego dobrego wynikało 

