Matko Bishopka i Flower trzymam mocno kciuki za Wasze dzieciaki, jakiś felerny dzień czy jak? Musi być wszystko dobrze. Jak ja się cholernie boję takich sytuacji, ale nie wolno dopuszczać myśli, że może być coś nie w porządku. Chociaż po wieści, że mój młody ma pępowinę na szyi (co ponoć nie jest niczym niezwykłym) jak przedwczoraj hulał mi po brzuchu przez kilka godzin bez przerwy nie ukrywam miałam prawie stan przedzawałowy, bo skąd mam wiedzieć czy to są "nerwowe, paniczne ruchy płodu"????? Wkurzają mnie takie fachowe stwierdzenia, albo pytania - nigdy wcześniej nie byłam w ciąży i nie wiem czy to stawianie się brzucha, skurcze przepowiadające czy poród. Matko, niech to się skończy.
Jeśli chodzi o oznaki zbliżającego się porodu - jak pisałam rano dziś równe 3 tyg od odchodzenia czopa, wymiotuję regularnie co parę dni, przedwczoraj zaliczyłam kibelek z 8 razy więc naprawdę myślałam, że się oczyszczam i nawet lewatywa się nie przyda, od soboty puchnę jak cholera, mam uderzenia gorąca i generalnie młody się nie wybiera. Postanowiłam - przestaję się podniecać objawami przedporodowymi. Uwierzę jak mi wody odejdą. Byle nie we wrześniu...albo w grudniu...:-)