Lucere, Zuzzi, Loveboiled, Anney , Martuszka dziękuję, już dobrze. Tzn głowę mam jak bombę, nie boli ale czuję,że może zacząć w każdej chwili, dlatego moje ruchy są powolne i kontrolowane. Męczyłam się jeszcze z godzinę, walczyłam z myslami czy wziąść paracetamol ponownie. Wzięłam , bo myslałam,że się poryczę z bólu. Nie minęło 5 minut i zwymiotowałam paracetamol i...chipsy Lays, bo dojadałam je w trakcie meczu siatkówki. Może to one sprawiły niestrawność.
Połozyłam się, wzięłam jeszcze pół paracetamolu skoro tamten zwymiotowałam i jakoś zasnęłam. Obudziłam ok 5 bo moj mż wyjeżdzał - głowa pobolewała, pózniej ok 9 - głowa pobolewała i ostatecznie o 12.30.
Mały się wierci,a więc kamień z serca, bo o niego sie bałam najbardziej.
Lucere też mnie boli bok w nocy, jak sie obracam. Myslę,że mały naciska akurat tamtą stronę stąd w trakcie przekręcania już wiem,że nie mogę go zakonczyć, bo bedzie bolało. Zostaje na starej pozycji.
U mnie szpital niczego nie wymaga dla maluszka - dziwne to? Albo cos przeoczyłam.... co pakujecie dla małego? Ja mam wszystko w jednej torbie