Nie było aż tak strasznie po tym szczepieniu. Był marudny i płaczliwy, było widać, ze Go boli, ale nie krzyczał tak jak za pierwszym razem.
Dziś noc nawet lepsza. Było 5 pobudek, a nie 15 jak to ostatnio się zdarzało.
Mamy czerwoną szyję... raz mniej, raz bardziej ale utrzymuje się to zaczerwienienie. Nasza pediatra stwierdziła, że tak bywa i przepisała maść jakąś ze starydami... :/
na razie próbuję jeszcze walczyć naturalnymi sposobami, no i myję i suszę na zmianę.
Leoś waży 7700... na szczęście zwolnił z przybieraniem na wadze. Na początku października ważył 6600, więc kilogram przez dwa miesiace. Lekarka zdziwiona, ze tak rośnie na kp. Nie wiem jak jest długi, bo u nas w przychodni nie mierzą.
Teraz Babcia porwała Młodego na spacer, a ja delektuję się CIEPŁĄ kawą.
(ale już za Nim tęsknię)