To ja Wam napisze jak mój pierwszy poród wyglądał

ok. 2 w nocy zaczęłam czuć skurcze od razu wiedziałam że to te porodowe bo były inne niż te przepowiadające. Regularne, chodziłam po domu żeby sobie ulżyć ale skurcze dalej były, regularne i coraz częstsze. Ok. 6 rano obudziłam męża i powiedziałam że jedziemy do szpitala, zrobiliśmy kanapki ubraliśmy się i pojechaliśmy na IP a tam 5 cm rozwarcia. Na sali porodowej głównie siedziałam na piłce lub brałam prysznic i ok. 12 było 8 cm podali oksytocne i wtedy zaczęło boleć okropnie i małą zaczęła tracić tętno ale przerwali oxy i się uspokoiło. Parte Parte trwaly jakieś 20 minut i urodziłam. Bóle które Mialam te skurcze przed partymi były ok. Bolało ale dało się wytrzymać ,myślę że dużo dał ruch

podczas partycji krzyczałam na lekarkę żeby że mnie to dziecko wyciągnęli to się śmiała że trzeba było myślę 9 m wcześniej haha.
Dali mi córkę na brzuch i przystawialam ja do piersi i wtedy urodziło się samo łożysko i mnie zszyli bo musieli naciąć. 2 h tak leżałam z córeczką

cudowne wspomnienie

I to co mnie zdziwiło to nie było chlustajacych wód płodowych , musieli przebić pęcherz płodowy a wcześniej mi się wydawało że napewno odejdą i będę wiedzieć że to już a tu nic

No i na koniec, chciałabym mieć tak samo w sensie boli bo naprawdę nie bolało bardziej niż leczenie kanałowe zęba
Ale się rozpisalam haha