Melduje się, że jestem.
Gratuluję nowo rozpakowanym! Ciekawe która z Was bedzie ostatnia, bo to trochę zaszczytne miejsce
U nas czasem słońce, czasem deszcz. Zarówno za oknem jak i w domu. Wszystko zależy głownie od Kostka, ale na szczęście z przewagą na pogodę słoneczną. W to głownie za sprawą, że zaczęliśmy częściej i na dłużej wychodzić: spacery, znajomi, knajpy,sklepy. Jak siedzę tylko w domu to mam wrażenie, że jest masakra. I Kostek i ja bardziej płaczliwa. Nadal walczymy, głownie ja wewnętrznie z przyklejeniem się Kostka do moich rąk. Widzę jednak, że daje mu to ogromne poczucie bezpieczeństwa, wiec nie będę sie tak spinac i mu ograniczać. Zakupilismy wczoraj nosidełko i czekamy z niecierpliowscią na przyjście. Może wtedy będę miała czas by ogarnąć mieszkanie.
Mój tez teraz postękuje i pręży się przy jedzeniu. Juz mogę od tygodnia zapomnieć o karmieniu na śpiocha. Teraz musowo po karmieniu musimy trochę pochodzić, żeby Młodemu się odbiło, poszło kilka bąków i zasypia na rękach. Najgorzej jest w nocy kiedy wybudza się co 2h, a karmienie i noszenie trwa łącznie godzinę czasem 2. Więc o relaksie można zapomnieć. Dziś próbowałam go trochę przetrzymać. Jak się wybudza ze stękaniem i prężeniem, kładę mu głowę i plecki trochę wyżej i daję smoka. I tak wynegocjowalam dwukrotnie dziś w nocy kolejne 2h snu.
My od kilku dni w komplecie, to znaczy w 6. I powiem Wam , że z 4 dzieci to dopiero jest zabawa
