Hej:-) piszecie i piszecie:-) co jakiś czas próbuję nadrobić, ale tylko kilka stron wstecz mi się udaje:-) Jaspis dobrze pisze :-) natura tak nas zaprogramowała, że kilka godz po porodzie nadal jesteśmy( i dziecko) pod wpływem hormonów, które wydzielają się podczas porodu, a szczególnie chodzi o adrenalinę i endorfiny. U mnie to było tak do 3 -4 godz. Potem przychodzi czas na sen dla mamy i malucha. I uwierzcie, że dzieci są zmęczone tak jak my i w pierwszej dobie głównie śpią. Druga doba, wygląda już aktywniej, ale bez przesady. Ja brałam synka do siebie do łóżka, on cykałam sobie pierś, a ja spałam. Bałam się, że mi wypadnie z tego łóżka, ale są tam takie barierki do pociągnięcie i to daje psychiczny luz. Przygnieść dziecka matka raczej nie da rady:-) rodzilam fizjologiczne. Jaspis ty wiesz, że my jakieś porodowe bliźniaczki jesteśmy. Ja też straciłam dużo krwi i fiknęłam w łazience.
Ja do torby mam już wszystko, tylko muszę to w jedno miejsce zebrać, żeby mąż spakował :-) a tak to tylko klin i prześcieradła do łóżeczka muszę kupić. Chcę bawełniane gładkie, bo te frotte robią się brzydkie, a ciężko kupić stacjonarnie u mnie. Kurde i bardzo mi zależy, żeby napisać swój plan porodu, po pierwszym porodzie już wiem, czego nie chcę. Ale to też muszę zrobić z aktywnym udziałem męża, żeby potem pilnował tego.