no psychika to naprawdę ciężka sprawa. nam się udało w ostatnim możliwym podejściu w tamtym roku

Jak idiotka ubzdurałam sobie, że dziecko musi się urodzić jak będzie ciepło i dlatego chciałam zacząć kolejne starania dopiero w następne wakacje

Strasznie mi się chciało śmiać potem, bo po tym pierwszym nieudanym teście nakupowałam sobie mega paki tamponów małych i dużych, podpasek normalnych i na noc (a nigdy takich zapasów nie robiłam). Nakupowałam ubrań, zresztą w niektórych nawet jeszcze nie chodziłam

i pewnie z figurą pociążową raczej szybko ich nie założę o ile w ogóle. Chyba tak dla dobra psychiki chciałam zamknąć tymi zakupami temat ciąży na najbliższy czas
Muszę jednak przyznać, że te koleżanki o których wspominałam strasznie mnie wkurzają swoją nieudolnością - straszna jestem :/. Jedna starała się równo ze mną, nie wychodzi i mówiłam jej jakiś czas temu żeby chociaż kupiła testy owulacyjne, tanie, nieinwazyjne, a stanowi jakąś pomoc. Oczywiście nie kupiła tylko wypłakuje się w rękaw innych koleżanek, że jej nie wychodzi :/

Druga gwiazda uczepiła się jakiejś pani doktor spod ciemnej gwiazdy, wydała pewnie równowartość samochodu i nie da rady jej wytłumaczyć, że czasem warto pójść z wynikami do innego lekarza na konsultację. Najlepiej by było pójść do poradni leczenie niepłodności. Nic przecież nie traci. Stara się z 5 lat, ale jest tak zakochana w swojej pani doktor, że choćby inny lekarz gwarantował jej zajście to nawet nie spojrzy w jego stronę. A ma takie głupie pomysły, co świadczy o desperacji, że aż przykro słuchać.np. zdradzenie męża żeby zajść.
Przez większość czasu jest mi naprawdę przykro, że im się nie udaje, ale czasem mam ochotę tak nimi potrząsnąć i zrypać po całości. Głupie uparte babole :/