Mój synek ma 3 tygodnie.Już w 3 dobie życia wyskoczyły mu na policzku ropne krosteczki. Lekarz kazał się tym nie przejmować i powiedział, że samo zejdzie, że u noworodków tak bywa. Po Świętach Wielkanocnych, gdzie pozwoliłam sobie na kawałek sernika, krostki rozsiały się po całej twarzy i troszkę na ciałku. Dodam, że od urodzenia mały ma sapkę a po wyjściu ze szpitala zamieniła się ona w delikatny katarek. Już prawie dwa tygodnie jesteśmy w domu a katarek dalej jest, mimo zakraplania wody morskiej i smarowania maścią majerankową :-[ Kilka dni temu była z wizytą położna środowiskowa i na pierwszy rzut oka stwierdziłą skazę białkową

Od tamtej pory przestałam jeść nabiał (mlako, sery, jogurty, jajka) a te krostki jakoś nie znikają. Chociaż teraz zerknęłam na buźkę synka, tak smacznie śpi :laugh: i może jednak tych krosteczek jest mniej. I zastanawiam się, czy to rzeczywiście skaza białkowa?? Smaruję mu buźkę krochmalem a kąpię w kaliku.
Ja narazie wcinam chleb z marmoladą bez masła oczywiście. Ryż, kasze, makaron, ziemniaki, mięsko drobiowe gotowane (chociaż też czytałam, że należy na nie uważać), wędlinę z indyka i drobiu, sucharki, pieczywo chrupkie i ryżowe. A chleb zwykły lub ziarnisty i zwykłe białe bułeczki. Zamierzam poczekać, aż krosteczki znikną i próbować powoli jakiegoś jedzonka, np. masła i obserwować dziecko.
Pozdrawiam