reklama

Słodki sen naszych pociech :)

reklama
Paula pytałas na maju o spanie... u mnie nie lepiej. mała budzi się jak w zegarku co 2 godziny, staram się jej nie karmić za każdym razem, aby brzuszek trochę odpoczął od karmienia i udaje się po dwarunkiem, że to ja ją biorę z łóżeczka. ostatnio jest ciągle tylko mama i mama. jak M do niej wstanie w nocy to płacz od razu, a jak ja ją wezmę to spokmój i cisza. wczoraj po raz pierwszy nie dała sie uśpić M. było tylko mama i mama i jak mama wzięła to sen po 10 minutach bez marudzenia :) trochę to męczące ale z drugiej strony jak słodkie :-D
 
Dzięki Bra, rzeczywiście słodkie :-) no i wygodne dla M.
Jak ja bym zrobiła niuńkowi przerwę 5 godzin to by się darł jak mały Nergal:-). Dziś na noc postanowiłam przygotować jąkąś herbatkę lub wodę
 
Wczoraj okolo polnocy - mala spala juz od 20.00, my jeszcze nie - slysze jakis dziwny krzyk - nagly, stlumiony taki, z sypialni - ide do malej patrze do lozeczka - nie ma jej!!
Koldra przykrywa cale lozko, uchylam od strony glowki nie ma!
:szok:
..a ta mala bzdziagwa lezy glowa pod przebierakiem, na drugim koncu lozeczka i jeszcze przykryta kolderka szczelnie!
Jak ona to zrobila to nie wiem.. i to musialo byc przez sen - bo jakby sie bawila, a wtedy zdarza jej sie takie przemieszczanie po lozeczku - to byloby slychac z drugiego pokoju, ze co sie dzieje, jak zawsze..
Chyba rosnie mi maly lunatyk! :happy:
 
Maja niezle :) mala chciala się pobawić po prostu w chowanego :) ale jej się usnelo zanim krzyknela " szukajcie " ;))

a u nas ze spaniem było tak pięknie...2 miesiące chodził spać ok 20, usypiał sam w łóżeczku - wstawał ok 8 :) oczywiscie czasami trzeba bylo kilka razy wstac zeby dac smoka czy poprawić kołderkę,
a teraz aaaaaaaa, usnąć sam nie chce, najlepiej na duuużym łóżku albo rączkach no i w nocy jakieś dzikie krzyki są... a i zauwazylam ze ostatnio polubił spanie na brzuchu, tyle ze w lozeczku jak sie zaczyna gramolic to jest glowa w szczebelkach i marudzi wtedy bo sie klinuje :):D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry