reklama

Słomiane wdowy

hejka kochane!
dawno mnie nie bylo, ale M w domu wiec cieszylam sie nim na maxa i na BB nie zagladalam.

Kari witaj! Ja tez z sadeckiego :tak:
Astrid mamy podobny uklad :tak: Moj tez co tydzien jest w domu...Tez mialo byc tylko na chwile zeby zarobic na remont domu...i tak juz 5 lat :-o juz wiele razy mialam ochote rzucic wszystko i mieszkac z nim, ale...tu mamy dom, dzieci chodza do szkoly, ja mam prace...Przez cztery lata byl na Slasku 300 km od domu...teraz jest tylko 130 :-D

pozdrawiam wszystkie!!!
 
reklama
zuskus ;-)

My to przez 6msc widywalismy sie co 6tyg na tydzien... ale kiepski uklad. Zanim sie nacieszylam obecnoscia meza to zdazylam juz przywyknac ze nie jestem sama i po wyjezdzie 2tyg przywykania do samotnosci. Teraz kilka mies bez spotkania bo praca nie pozwala :-( zobaczymy sie w styczniu. Puki co minelo 1,5 mies i jest w miare ok. z kazdym dniem latwiej ;-). trzymajcie sie slomeczki... ;-)
 
kari21 nie wiem jak Ty dajesz radę bo ja to chyba bym na głowę dostała. Medal Ci się należy.
Zuzkus a jak Twoje dzieci znoszą brak taty na co dzień? U mojej Julki zbliża się trudny okres i nie wiem jak dam sobie z nią radę.
Mam nadzieję, że u nas nie będzie taki układ trwał wiecznie. Na razie daliśmy sobie czas do czerwca. A jak nie wypali powrót męża to rzucę wszystko i przeprowadzę się do Łodzi. Tam też są szkoły i pracę też chyba znajdę, a jak nie to będę prowadzić dom, wychowywać dzieci i tyle :)
 
co jakis czas mam zalamanie i nie daje rady...; ale tak naprawde nie mam wyjscia bo z 2tys zl bysmy nie wyzyli, na lekarzy dziecka idzie polowa z tego...... wiec musimy sie wszyscy poswiecac bo tu nie mamy zadnych mozliwosci utrzymac siebie i chore dziecko. Obydwoje ubolewamy nad tym. najgorsze dla mnie jest to, ze jestesmy malzenstwem dopiero 1,5 roku. pierwsze swieta spedzilismy z osobna bo 15 grudnia urodzil sie Adas i 2tyg spedzilam z nim w szpitalu. a teraz drugie tez beda na rozlace bo maz musi normalnie pracowac, przez pierwszy rok nie przysluguje mu urlop. Koszmar...
 
dziewczyny dacie rade kazda na swoj sposob jakos sobie daje i nie ma innego wyjscia
ja tak juz 11 lat, najpierw byly studia tez malzenstwo weekendowe bo oboje studiowalismy i male dziecko dobrze ze na jednych studiach i w jednym miescie latwiej bylo
a teraz to nie wiem jak to nazawac ale nie moge narzekac przeciez inni maja jeszcze gorzej
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
hej

była słomianka sie odzywa- ja uwielbialam byc sama.....:-D:-D:-D
czasami meza przez 6 miesiecy nie widzialam.....:-D:-D:-D
mniej gotowania, prania, prasowania, sprzatania..... wiec same plusy.....:-D
noooo i mniej narzekania......:-D:-D:-D

a tak powaznie- zawsze sa plusy i minusy czy jest sie razem czy osobno.....:tak:

dacie rade.....:tak:

pozdrawiam
 
Ludzie nie raz pytaja "jak ty sobie dajesz rade?" - daje bo musze. I choc nie raz plakalam w poduszke ale potem wstawalam i alleluja i do przodu. Tak jak piszesz Kari w naszym regionie pracy nie ma a jak jest to za marna kase a sama milosci dzieci nie nakarmisz. Najsmutniejsze sa swieta samotne to fakt.
Beatko jak go nie ma to sie teskni a jak jest to sie na niego narzeka :-D ;-)
A dzieci jak znosza...coz tesknia, rozmawiaja przez telefon a w piatek popoludniu stoja pod brama i czekaja
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry