reklama

Słowa, słówka, teksty, tekściki...

reklama
Trochę mi się dziecko rozgadało przez święta.
Oczywiście uczy się tylko tego, co jej jest potrzebne. Ostatnio to leci i nie ma, nie leci (muzyka).
I zauważyłam, że zdrabnia wyrazy.
Najczęściej mówię do niej (i nie tylko ja) Jagoda, nie Jagódka, a ona na siebie właśnie Jagódka. Jest też pianka, buźka i kupka. Co jak co, ale kupy to ja nie zdrabniam.
 
A propos kupy to Inguch na kupę mówi pupka,

przedwczoraj mówi:

cie pupkę

więc się pytam: chcesz kupkę?

a ona: nie, cie pupkę, cie pupkę

no i okazało się, że chodzi o zupkę:-D:-D:-D

No i od paru dni mówi wyrazy trzysylabowe:-)
 
Asiun ale zabawny dialog! Uśmiałam się na całego! A jak doszlaś, że to jednak zupka?

My naszego smyka mamy teraz na odległość. Jak jechaliśmy na Święta mój tata doniósł mi, że nauczył go kląć. Spodziewałam się jakiegoś żartu, bo ani my, ani rodzice nie przeklinają. I wiecie czego nauczył Julka?
-kurza melodia!! :-D
 
Asiun ale zabawny dialog! Uśmiałam się na całego! A jak doszlaś, że to jednak zupka?

My naszego smyka mamy teraz na odległość. Jak jechaliśmy na Święta mój tata doniósł mi, że nauczył go kląć. Spodziewałam się jakiegoś żartu, bo ani my, ani rodzice nie przeklinają. I wiecie czego nauczył Julka?
-kurza melodia!! :-D

niezłe przekleństwo:-D

a tej zupki to się w końcu domyśliłam bo jak nie kupka to już nic innego mi nie przyszło do głowy:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry