W niedziele o mały włos nie pękłam ze śmiechu. Byłam z Julkiem na spacerze i nagle on w śmiech i niemal krzyczy
"mamusia zobacz jaki śmieszny samochód pojechał!!!" (Fiat 126p).
Ja przez śmiech (bo ubawiła mnie jego reakcja) odpowiadam:
"To był maluszek!"
Julek spoważniał i mówi:
"Mamusia nie opowiadaj bzdurów" (sic!) (on czasami jak nie dowierza tak mówi)
Ja jeszcze bardziej się śmiejąc:
"Mamusia nie kłamie, to autko naprawdę nazywa się maluch!"
Julek na to:
"Co ta mama opowiedziała?!?!?!" (drugi z tekstów jak nie dowierza)
Ja z uporem:
"Ja nie kłamię Juleczku, to był maluch, tak nazywa się to autko"
Na to Julek nadal nie wierząc:
"Co ta mama opowiedziała?!?! Julek powie tatusiowi!!!" (skarżypyta!!)
A babka, która szła za nami i nas mijała śmiała się w głos i nie umiała się powstrzymać!!
No i od niedzieli jak Julek widzi gdzieś malucha to zrywa boki i krzyczy "maluch!! maluch!!"