Ja po sasiedzku z lutowek. Przeczytalam Anik, Twoja wypowiedz na temat chrztu. Zgadzam sie w 100%, ze to jest indywidualna sprawa kazdego z nas i nikt sie do tego wtracac nie powinien. Chcialam sie tylko z Toba (bo akurat Ty przedstawilas taki a nie inny poglad) podzielic swoimi odczuciami. Ja nie bylam ochrzczona ( ze wzgledow polityczno-ideologicznych), potem nie bylam tez u komunii. Mam zal do dzisiaj, ze tak to wygladalo. Glownie do ojca, bo pomimo tego, co wtedy robi,l mogl zadbac o to, zeby nie czula sie gorsza od innych dzieci. Niestety w naszym na zaklamanym kraju mialam przerabane nie idac z reszta dzieci do komunii. Osmiolatek, nawet przygotowany do takiej sytuacji, nie byl sobie w stanie z tym poradzic. Zylam z pietnem gorszej osoby do konca podstawowki. Samodzielnie juz postanowilam sie ochrzcic w siodmej klasie, potem byla komunia i do biezmowania poszlam z reszta klasy. Niestety zadry z wczesniejszych lat, zwlaszcza glupie docinki kolegow, a czasami nawet ich rodzicow, pozostana we mnie na zawsze. Nie ukrywam, ze w wieku osmiu lat istotna byla rowniez kwestia tego, ze czulam sie okradziona... z bialej sukienki, mozliwosci sypania kwiatkow, prezentow, ale tez tych wielkich emocji, ktore przezywali wtedy wszyscy moi rowiesnicy. I uwierz mi: nigdy nie bylam materialistka, a jednak bolalo. Przeciez bylam tylko dzieckiem, ktore pomimo wielu rozmow, tlumaczenia, nie wszystko bylo w stanie pojac.
Absolutnie do niczego Cie nie namawiam, bron boze nie atakuje, wiec nie odczuj mojego posta jako poczatku sporu. Po prostu przedstwiam Ci te kwestie od drugiej strony. Mam nadzieje, ze jesli wytrwasz w swoim postanowieniu, nie bedzie to u Was tak czarny scenariusz, jaki byl moim udzialem. Trzymam kciuki i pozdrawiam:-) Popieram to, ze to powinien byc wolny wybor, ale niestety cale moje otoczenie (ktore dla dziecka jest niezykle wazne), nie popieralo go... Szkoda, ze czasami musimy byc komformistami, albo placic cene za swoja "odmiennosc" ;-( Ja tez wolalabym dac wolna reke mojej malej i pozwolic jej na samodzielne decydowanie o drodze, ktora podazy, ale.... ale bardzo boje sie, ze moze odczuc to, co ja... Chce jej tego oszczedzic, dlatego pomimo moich pewnych przekonan (o ktorych nie warto tutaj pisac), wole, zeby nie byla "odmiencem" jak ja....