ja pierdziu!!! (że się tak wyrażę!!! )
u nas dziś okrutne problemy z zaśnieciem. Nie wiem, czy jest to spowodowane ząbkami, bo Karola często wkłada palec do buźki i mam wrażenie,że sobie przygryza...
Koło 12:00 próbowałam ją uśpić (u nas drzemki są koło 10:00, ale teraz, jak razem śpimy rano, wstajemy koło 9:30, więc nie bedę świrować i kłaść Karoli spać o 10

).
Moja próba uśpienia jej zakończyła się o 12:30, gdy już nie mogłam wysłuchac lamentów... Wzięłam ją z łóżeczka, poszłysmy na chwilę na zakupy i teraz usypianie trwa... Ona starsznie krzyczała (jeszcze chwilę temu), padnięta, tak, że ledwie oczy trzyma otwarte, ale krzyczy.
Jakiś czas temu próbowałam zmodyfikować tą metodę i zostawać w pokoju czytając bajki, ale wrzask jeszcze głośniejszy.
Teraz znów nie wytrzymałam i poszłam do pokoju, wyjęłam ją z łóżeczka i przytuliłam do siebie, jak się uspokoiła, włożyłam z powrotem. Lament trwał może 10 sekund i teraz już jest cisza... Ciekawe, czy zaśnie.