Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Odnośnie Waszych postulatów... Jak możecie mówić o odebraniu czy ograniczeniu praw rodzicielskich ojcu, który nie mieszka z matką dziecka... Co jak ojciec będzie normalny, a nie taki co to wszystko ma w dupie, a matka sobie ubzdura, że ojciec jest taki i taki przed sądem... Nie usprawiedliwiam akurat jego... Ale nie wiecie co on czuje... Może ma obawy, że dojdzie do tego, że nie będzie mógł widzieć się z dzieckiem tak czy siak i nie chce sobie robić nadziei na coś co go może zaboleć... Ja jestem akurat w sytuacji, gdzie nie mieszkam z żoną i co mi ograniczycie prawa?... Podsuniecie jej taki pomysł... No to po prostu zacznę Wam się teraz śmiać... Przepraszam za mój bezpośredni ton... Ale no sorry... Ja mam taką pracę, że nie codziennie mogę być u dziecka... Bo mam nienormowany czas pracy w zależności ilu klientów jest... Teraz miałem taki tydzień, że od pon. do piątku siedziałem w pracy od 8 do 20... A serce mi się rwało do dziecka... Nie daj Boże dojdzie do rozwodu... I co żona mi ograniczy prawa, bo powie przed sądem, że nie zajmowałem się dzieckiem ani się Nim nie interesowałem... I jakie to ma odzwierciedlenie w sytuacji? Żadne... Proszę... Aby móc udzielać obiektywnych rad należałoby się zapoznać ze stroną przeciwną... A tu nie mamy takiej możliwości... Więc raczej możemy się opierać o to co pisze kobieta... czy mężczyzna... tylko pytanie czy możemy zaufać, że to prawda... Polska jest takim krajem, że nie ważne czy to facet zawini czy kobieta, wina leży po stronie faceta... A dziecko zostaje przy matce... I to jak dla mnie jest absurd... Bo z tego co piszecie jesteście dobrymi matkami, ale nie każda jest taka sama...
W dodatku jeśli ktoś się oprze o tezę, że nie mam z dzieckiem stałego kontaktu... To się zapytam... A jak mam to zrobić jeśli mój czas to 2 godziny w tygodniu... Jeśli rok ma około 52 tygodni jeśli się nie mylę to w roku spędzam z dzieckiem 104 godziny... Czyli zaokrąglając 4 dni... To jaki to jest stały kontakt?... Jak się ojciec ma wtedy czuć?... Jako dodatek do życia?... Czy jako podatnik płacący za swój najwspanialszy czas w życiu... Bo raczej po rozwodzie ma się małe szanse na częstsze odwiedziny...
AdiLea chyba jest tylko jedna rada.... Zrób tak jak Ci podpowiada serce... Jeśli uważasz, że postępując w ten sposób będzie ok to tak zrób... Jeśli masz wątpliwości to je rozwiej... Bo potem jeśli nie daj Boże coś się stanie, czego oczywiście Ci nie życzę, to będziesz miała pretensje do wszystkich na forum dlaczego Ci tak radziliśmy...
Pozdrawiam,
Ave
Odnośnie Waszych postulatów... Jak możecie mówić o odebraniu czy ograniczeniu praw rodzicielskich ojcu, który nie mieszka z matką dziecka... Co jak ojciec będzie normalny, a nie taki co to wszystko ma w dupie, a matka sobie ubzdura, że ojciec jest taki i taki przed sądem... Nie usprawiedliwiam akurat jego... Ale nie wiecie co on czuje... Może ma obawy, że dojdzie do tego, że nie będzie mógł widzieć się z dzieckiem tak czy siak i nie chce sobie robić nadziei na coś co go może zaboleć.
wiesz co troche cie nie rozumiem,twoje wypowiedzi sobie przecza
miom zdanie,w pewniej ilosci wypadkow jezeli ojciec dziecka nie mieszka z matka,nie wychowuje z nia wspolnie dziecka,to powiniem miec ograniczone prawa,dlaczego juz matka ktora i tak juz ma pod gorke wychowujac sama dziecko ma sie meczyc z ojcem dziecka np, w sprawie wakacji, wyrobienia paszportu,wyrobu szkoly czy wyboru leczenia dziecka,nie mowiac o tym,duza ilosc tatusiaw wymiguke sie od placenia alimentow
w bardzo duzo przypadkow jezeli para rozchodzi sie,bo ona zaszla w ciaze,ona zostaje sama,nie ma wsparcia ze strony ojca dziecka,tylko jeszcze wyzywana,ublizana i jeszce tatus jej grozi,ze jak nie usunie to pozaluje.. Ja jestem akurat w sytuacji, gdzie nie mieszkam z żoną i co mi ograniczycie prawa?... Podsuniecie jej taki pomysł... No to po prostu zacznę Wam się teraz śmiać...
piszesz,ze nie mieszkasz z zona,bo sie wyprowadzilas.to trzebabylo sie nie wyprowadzic,najlepiej uciec od problemow,nie dziwie sie troche twojej zonie,ze nie chce abys wrocil,na pewno ma swoje powody,jakbys byl taki wspanialym tatusiem to bylibyscie chyba razem,skad ona ma pewnosc,ze jak wrocisz to za miesiac czy rok znowu sie nie wyprowadzisz??
Przepraszam za mój bezpośredni ton... Ale no sorry... Ja mam taką pracę, że nie codziennie mogę być u dziecka... Bo mam nienormowany czas pracy w zależności ilu klientów jest... Teraz miałem taki tydzień, że od pon. do piątku siedziałem w pracy od 8 do 20...
piszezs,ze pracujesz od 8 do 20,to twoja sprawa w jakis godzinach,jak n ie ci nie odpowiada,trzeba zmienic prace,a nie biedzic jaki ty biedny jestes
A serce mi się rwało do dziecka... Nie daj Boże dojdzie do rozwodu... I co żona mi ograniczy prawa, bo powie przed sądem, że nie zajmowałem się dzieckiem ani się Nim nie interesowałem... I jakie to ma odzwierciedlenie w sytuacji? Żadne... Proszę... Aby móc udzielać obiektywnych rad należałoby się zapoznać ze stroną przeciwną... A tu nie mamy takiej możliwości... Więc raczej możemy się opierać o to co pisze kobieta... czy mężczyzna... tylko pytanie czy możemy zaufać, że to prawda... Polska jest takim krajem, że nie ważne czy to facet zawini czy kobieta, wina leży po stronie faceta... A dziecko zostaje przy matce... I to jak dla mnie jest absurd... Bo z tego co piszecie jesteście dobrymi matkami, ale nie każda jest taka sama...
W dodatku jeśli ktoś się oprze o tezę, że nie mam z dzieckiem stałego kontaktu... To się zapytam... A jak mam to zrobić jeśli mój czas to 2 godziny w tygodniu... Jeśli rok ma około 52 tygodni jeśli się nie mylę to w roku spędzam z dzieckiem 104 godziny... Czyli zaokrąglając 4 dni... To jaki to jest stały kontakt?... Jak się ojciec ma wtedy czuć?... Jako dodatek do życia?... Czy jako podatnik płacący za swój najwspanialszy czas w życiu... Bo raczej po rozwodzie ma się małe szanse na częstsze odwiedziny..
.moim znaniem staly kontakt z dzieckiem,nie mozna przeliczyc tajk jak ty piszesz,ze byloby to 4 doby odwiedzin w czasie roku,staly kontakt to taki gdzie dziecko moze na ciebie liczyc,ma z toba staly kontakt,nawet jesli jest on raz czy dwa razy w tygodniu
AdiLea chyba jest tylko jedna rada.... Zrób tak jak Ci podpowiada serce... Jeśli uważasz, że postępując w ten sposób będzie ok to tak zrób... Jeśli masz wątpliwości to je rozwiej... Bo potem jeśli nie daj Boże coś się stanie, czego oczywiście Ci nie życzę, to będziesz miała pretensje do wszystkich na forum dlaczego Ci tak radziliśmy...
Pozdrawiam,
Ave
"jak dla mnie to takiemu nawet można uciąć co nie co...




nie wiem czy piszę w dobrym dziale... myślę, że tak bo poniekąd sama tu pasuję..
moje pytanie brzmi - czy uda mi się ściągać alimenty od ojca dziecka, który siedzi w Szkocji, jest zameldowany w Polsce ale przylatuje dwa razy do roku.. wezwanie na rozprawę dojdzie na polski adres, na rozprawie się nie stawi i.. co dalej?
może ktoś się orientuje?
Kochana jasne,że możesz .To gdzier mieszka tatuś dziecka nie jest ważne.Sąd może wskazac w jego imieniu kuratora,który będzie go reprezentował w sądzie.Fakt,że takie sprawy dosyc długo trwają ale są i skoru dziecku należą się alimenty to taki tatuś musi je płacic.