Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
bo w polsce nie ma kasy na przeprowadzanie takich testow, nie ma tez polskich producentow ktorzy sprzedawaliby foteliki na taka skale zeby bylo ich stac na niemieckie testy. nawet gdyby znalazl sie ktos kto chcialby w to zainwestowac to i tak wiekszosc ludzi wybieralaby drozsze sprawdzone marki wiec pieniadze wyrzucilby w przyslowiowe bloto. polskie foteliki maja jedynie homologacje czyli europejskie certyfikaty bedace takim minimum jesli chodzi o bezpieczenstwo.
mnie nie interesuje czy fotelik jest polski, niemiecki czy chiński, ma byc przede wszystkim bezpieczny i cenowo do zaakceptowania, a foteliki bez certyfikatów są niewiele tańsze , nie wiem czy warto ryzykować
wolałamzrezygnować z kolejnej zabawki, czy jakies innej pierdoły dla Lilki a dołożyć do fotelika
ja mam ciagle dylemat co do fotelika. na pewno nie kupimy nowego wypadajacego swietnie w testach bo to spory wydatek a korzystamy srednio raz na 2miesiace i to zwykle na wypad do marketu. opcje sa dwie: uzywane maxi cosi/roemer/recaro albo nowy deltim...
wiadomo, że im większa i bogatsza firma tym ma wiecej kasy na crash testy (a ostatecznie kupujący płaci za te testy, no i za marketing). Ale jak inaczej sprawdzić wykonanie fotelika? Rozumiem, że producent ma inżynierów projektantów, wyliczenia, zapewne też kopiuje gotowe sprawdzone patenty. Ale dopóki się go nie wypróbuje w zderzeniu prawdziwa jakość nie może być sprawdzona...
Nataliak - ja bym kupiła używany lepsiejszy. (jakiś niedawny rocznik) Ludzie czasem z różnych wzgledów szybciej zmieniają i powinno się trafić coś fajnego :-)