reklama

Staraczki 2013

Benfica - no to ja na bank wybrałabym McDonalda... Po pierwsze dlatego, że zawsze wybrałabym fastfoodową sieć nad mało znaną restaurację... A po drugie dlatego, że nie bardzo lubię tatar... Ale mój mąż uwielbia, on wybrałby inaczej.
A pizza, no kochana, pizza to chyba nie jest niezdrowe jedzonko. U nas pizza to częste danie, najlepsza zrobiona samemu, bo wiem co używam, no i jest PYCHA ;-)
U nas na przykład Wiktor je totalnie wszystko, bardzo lubi owoce i warzywa. Paulina jest mięsożerna, totalnie mięsożerna... Warzyw nie lubi, owoce - jabłka jedynie i czasem gruszki. No jest z nią problem. A uparta jest jak cholera, woli nie zjeść niż zjeść nie tak jak by chciała.
 
reklama
Kazia gratuluje


centka moja znajoma ma straszne bóle przy @ i z tego co pamietam nawet wymiotuje, za to poród przeszła bez problemu, więc może im cięższy masz @ tym lżejszy poród. U mnie było ciężko i skończyło się cc, ale próbowałam 22h i nawet już główke było widać.


agamemnon poślady super


Kinia super, że wszystko ok z Nadią


Karola gratki


Malusiolka zdrówka życzę, ja poprzednie dwa lata byłam chora na 1 listopada, ale w tym roku chyba się uda podjechać na groby.

U mnie końcówka @ więc niedługo mogę zacząć staranka.
 
wanda no ja nie lubię ani tatara ani Mc, ale to było hipotetyczne - jakbym lubiła :-D wiem, że w żłobku dzieciaki mają super jedzenie całe szczęście :tak: teraz chyba jest taka tendencja, że w żłobkach i przedszkolach zaczęło się zwracać uwagę na żywienie dzieci i kompetentne osoby układają jadłospisy. A pizza - wiesz, ostatnio się nad pizzą zastanawiałam - bo to przecież ciasto drożdżowe + jakieś dodatki mięsno-serowo-warzywne + sos... pewnie nie jest niezdrowa tylko mega kaloryczna :-D no taka kupna przynajmniej ;-) cały czas mam w pamięci program o facecie, któego codziennym posiłkiem były 2 pizze + 1 lub 2 litry mleka i doszedł do wagi ponad 300kg :szok: i na myśl o pizzy to jego widzę :szok:
 
Karola trzymam kciuki za ciemniejszą i gratuluję:)

a ja zabieram się za ciasto, bo obiecałam, że przywiozę, do teściów. potem na moment do drugiej pracy i potem tylko lekarz i już będzie weekend... Jajnik kuje, to dobrze mam nadzieje zobaczymy co ujrzymy, albo czego nie ujrzymy:) jestem lekko poddenerwowana:)
 
witam po długiej przerwie :) przepraszam, że Was tak zaniedbałam, ale tak jak wcześniej pisałam nie chciałam się nakręcać...
Mam nadzieję, że jeszcze mnie kojarzycie? :)
Widzę, że na forum się działo i to dużo! trochę nowych osób zawitało - których oczywiście też miło witam (o ile mogę jako nie stały bywalec) i trochę osóbek zafasolkowało - czego oczywiście gratuluje z całego serca!

Przepraszam, ale niestety nie nadrobię braków :(

U mnie też małe zmiany...
W niedziele zrobiłam sobie test ciążowy - od tak- bez żadnych powodów i domysłów. Powiem szczerze, że na ten cykl w ogóle nie liczyłam ponieważ kolejny tj. 2 miesiąc w czasie dni płodnych nie miałam w ogóle śluzu płodnego. Pisałam Wam o tym wcześniej, że chyba nic nie wyjdzie ze staranek bo jak nie ma śluzu to nie ma możliwości, żeby plemniki sobie wędrowały. I w tym miesiącu test ovu pokazuje pięknę II grube krechy a po śluzie ani śladu. Niemniej jednak stwierdziłam, że co ma być to będzie i przytulanie było - i nogi w górze też :) dwa dni pod rząd...
I wracając do niedzielnego testu... siknęłam - a tam druga kreska - jak Wy to mówicie cień cienia (tak jak podpatrzyłam u mamyTomeczka). Kreska druga bardzo słaba, która się pokazała gdzieś po 5 minutach i ledwo ją było widać. Powiem Wam, że do środy wykorzystałam chyba z 8 testów ciążowych i delikatnie kreski ciemniały ale i tak nie osiągały koloru tej kontrolnej.
Powiem Wam, że nie docierało to do mnie- nie do końca wierzyłam tym testom poza tym nie chciała mi się wierzyć że mogło się udać bez śluzu- a jednak. Powiem Wam jedno - nie miałam żadnych objawów i kiedy jak kiedy ale teraz naprawdę nie przypuszczałam. Niejednokrotnie wyczuwałam u siebie objawy ciążowe a teraz nic - zupełnie jak na okres.
Wczoraj rano zrobiłam bete i wyszło 478 U/L - więc wszystko wskazuje, że to jednak był cud poczęcia :)
Mówię Wam jestem w takim szoku, że w ogóle to do mnie nie dociera ale cieszę się najbardziej na świecie :)))))))))))))))))))))))))))

Kochane wierze, że każdej na tym forum też się uda - trzymam za wszystkie kciuki. U mnie na pewno było ważne nie nakręcanie się.
Dziękuję za wcześniejsze wasze wsparcie i pozdrawiam Was ciepło.
Proszę o zmianę na liście.
 
emkacafe - miałam dokładnie tak samo, II zobaczyłam po cyklu, po którym najmniej się tego spodziewałam. Nawet zaczęłam już lekko odpuszczać. No szok po prostu :-)
Super, cieszę się bardzo z kolejnej zafasolkowanej. Spokojnych kolejnych miesięcy życzę i bardzo gratuluję :tak:
 
Karola AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!! super!!! Ale się cieszę!

Widzę, że i tutaj się przeniosła rozmowa o alex. Nie wiem czemu ale też dla mnie jest to wszystko podejrzane. Rzuca się w oczy typowe ciągłe zwracanie na siebie uwagi. Dziś doszły jej przeciwciała IgG różyczki i cytomegalowirusa, i napisała, że dodatkowo miała też kontakt z toksoplazmą "pewnie od całowania psów po nosie..." nie za duzo tego wszystkiego? Jakoś jak czytam jej posty od razu myślę o lamoreli albo kojotku z wątku aniołkowego :oo2:
 
reklama
Tekla - ja to w ogóle się dziwię temu wszystkiemu, ja pojęcia nie mam o wielu rzeczach, badaniach, chorobach itp itd. Czuję się trochę jak ignorantka, ale z drugiej strony pewne polskie przysłowie mówi: "Nie wywołuj wilka z lasu", więc nie wywołuję.
Czytałam np dzisiaj opinie o tym moim ginekologu, do którego idę. Byłam u niego już kilka razy, wydawał mi się ok. A tam laska zjechała go od góry do dołu, że nie dał jej w 8 tygodniu ciąży skierowań na wszystkie możliwe badania krwi, tylko na podstawowe... Kurczę, ja to myślałam, że powinno się zacząć od podstawowych, a jak coś budzi niepokój to wtedy dalsze. Po co tyle krwi dawać sobie upuszczać za jednym razem. No ale nie wiem, może jestem ignorantką... No to zadzwoniłam zaraz po tym do innego ginekologa, u którego byłam 2 razy, głównie po recepty na tabletki antykoncepcyjne. Lekarz ten przyjmuje tylko prywatnie, oprócz tego pracuje również w szpitalu u nas. Ma świetne opinie pacjentek, na mnie też zrobił dobre wrażenie. Zadzwoniłam i powiedziałam wprost, że ciążę i inne badania prowadzę na NFZ, a do niego chciałabym przyjść na USG, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Spytał mnie o wiek ciąży, powiedziałam i powiedziałam, że myślałam o usg w 8 tygodniu. A on do mnie wprost, że USG w 8 tygodniu ma na celu JEDYNIE stwierdzenie bijącego serduszka, nie ma żadnego innego celu i że jeśli chcę to oczywiście mam przyjść, ale ważniejsze jest USG między 11 a 14 tygodniem ciąży. No ale to jest lekarz, który nie patrzy tylko na kasę, bo przecież mógłby zaprosić mnie już teraz mówiąc że zrobimy usg teraz, kolejne za 2 tygodnie, kolejne za kolejne 2 tygodnie...
Takie oto mam przemyślenia, a teraz idę siusiu, bo latam non stop ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry