Hej laski :-( Wybaczcie,że nic nie odpiszę na Wasze posty,ale dostałam szału...Mój P. wrócił do domu nawalony jak działo, bo "kochannnieee przeprrrszmmm...alle kchm cieee..hyk!"..i tak dalej...Jeszcze gdyby się grzecznie położył do łóżka,to ok...rozumiem,przecież każdy ma prawo się napić czasem...ale nie,on będzie właśnie dyskutował, wypominał, przedrzeźniał itp...Słuchajcie,popłakałam się z wściekłości.

Mało mu nie przywaliłam,przysięgam. Ma szczęście,że wydarłam się niesamowicie i obrażony na mnie (a jakże...) polazł łaskawie spać....
Moja @ nadal się nie odzywa i jakoś wzbudza się we mnie nadzieja...ale nie chcę się nakręcać.
Grrrr...zła jestem jak nie wiem. Naprawdę dawno go nie widziałam w takim stanie....Żeby nie było,czasem pozwalam mu napić się piwka wieczorem,czemu nie. Ale jak zapytałam,czemu piłeś,on do mnie w żywe oczy,że "przecieżżż nie piłeeemmmm",i to bez wyjaśnienia,niczego....Na początku nawet nie chciał powiedzieć z kim,wydało się,że z sąsiadem oczywiście,któremu wielce doskwiera samotność z powodu tego,że jego żona pojechała na kilka dni do Polski pozałatwiać pewne sprawy i oczywiście bez kompana i alkoholu się nie może obyć...
Przysięgam,jak jutro będzie miał kaca,to mu zrobię tak na złość...
