Witam wszystkich

piszę po raz pierwszy.
Postanowiłam napisać w "Staraczki 2014", bo zaczęliśmy się starać w maju 2014 i skoro tu zawitałam i napisałam to wiecie z jakim efektem
Nie wiem jak zacząć, pewnie większość z Was wie jakie emocje towarzyszą, przy robieniu kolejnego testu, gdzie znów pojawia się jedna kreska. :-( Przez pierwsze miesiące starań przeryczałam cały dzień po zrobieniu testu, teraz po prostu wiem, że pewnie znów nic i jakoś to znoszę, łezka zawsze spłynie i humor się zepsuje, ale pragnienie dziecka nadal jest PRZEOGROMNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kocham dzieci i wiem, że kolejnym etapem naszego życia to założenie rodziny. Mam 27 lat (w tym roku 28 ;/ ) jesteśmy 2,5 lata po ślubie, a znamy się ponad 10 lat.
Najgorszy jest dzień po odwiedzinach znajomych/rodziny (a jest ich wielu) z dziećmi. Wtedy wszystko wraca- mega smutek i rozpacz.
Może umiecie mnie/nam jakoś pomoc, doradzić i wesprzeć.
CO DO KONKRETÓW (mąż twierdzi, że to najczęściej używane słowo przeze mnie, cóż po prostu jestem konkretna babka).
Miałam robione badania:
-
CHOLESTEROL- ok
-
TSH - w listopadzie 2014 2,920 (norma 0,270-4,2), w styczniu 2015 -3,860
miałam za wysoki, jak dla os. przed ciążą, dostałam LETROX 50 i miałam brać 0,5 tabletki dziennie i po m-cu zrobić badanie i jak nie spadnie zwiększyć do 1 tabletki, a mnie wzrosło zamiast spaść ;/ DZIWNE
-
UGS tarczycy - OK
-
FT4 16,69 (12-22)
-
ATPO (P/c przeciw peroksydazie tarczycowej 7,02 (0-60)
-
ESTRADIOL 32,9 (norma 12,5-166) - 3 dzień cyklu
-
FSH 8,7 (3,5-12,5) - 3 dzień cyklu
-
LH 6,8 (2,4-12,6) - 3 dzień cyklu
-
PROGESTERON 2,5 (0,8-3) - 14dc
-
PROLAKTYNA 15,24 (4,79-23,30) - 14dc
-
TESTOSTERON 36,80 (8,4-48,10) - 14dc
-
USG dopochwowe w trakcie owulacji - wyszło ok, były pęcherzyki
Niby wszystko ok jak to powiedział mój ginekolog, tylko ta tarczyca jakaś dziwna... ale nie wierze, że to jej wina.
7 lutego jedziemy na SEMINOGRAM (badanie nasienia).
Jak wyjdzie dobrze to będę mieć robioną DROŻNOŚĆ JAJOWODÓW (o ile nie przekręciłam), której się cholernie boje....
Ot taka nasza historia
PS. dziś rano kolejna jedna kreska, chyba dlatego tu jestem.... :-(