Ja też mam tachykardię. Narzekałam na serce od podstawówki, ale zawsze słyszałam, że to na tle nerwowym. Dostawałam tabletki ziołowe albo złote rady. Konowały. W 2008 roku w którymś momencie to codziennie mnie serce bolało i kołatało. Aż kiedyś lekarka w przychodni wysłała mnie po prostu do kardiologa, który powiedział, że aby stwierdzić czy to kwestia psychiki trzeba wyluczyć przyczyny fizyczne.
Wyszło, że mam zespół Barlowa. Dostałam leki na pół roku, które na długo ustabilizowały rytm serca. Teraz, gdy mówię jakiemuś lekarzowi, że mam problem z tą zastawką i słyszę, że to nic takiego, to mnie szlag trafia, bo ja przez tę zastawkę, to nieraz budziłam się z częstoskurczem i dusznością. Raz udało się na EKG zarejestrować tętno na sercu prawie 200.
SSMama - o której mąż wraca?