Ja wam powiem, że od kiedy zaczęłam doceniać to, że mieszkam na wsi, staramy się żyć jak najbardziej naturalnie. Mam swoje grzadki - marchewkę, ogórki, buraki, cukinię, dynie, szczypiorek. Maliny, truskawki i poziomki. Wykorzystuje to na maksa. Zupy, przetwory, swieze na kanapki. Robię też sok z czarnego bzu i syrop z mleczy. Mamy kury, mleko od sasiada, ziemniaki też. Robię ser, majonez. Ziola sądzę, potem część suszę, żeby były do wywaru. Bo kostki rosolowe też robię, poki warzywa świeże. Właściwie w sklepie kupujemy niewiele. Mięsa nie jemy prawie w ogóle, raz, że nam nie smakuje, dwa, że to co w sklepie to masakra. Ogólnie wykorzystuję naturę na maksa i choć jest to pracochlonne to jednak smak takich potraw nieporownywalny do tych przygotowanych zev skladnikow sklwpowych