Raczej o co mi chodzi. To ja sie do niego nie odzywam.
Dzwonie ostatnio zeby wyszedl po mnie (ja wracalam z pracy z reklamowka z malymi zakupami). Ciezko mi bylo i zmeczona po caly dniu w robocie. On na to, ze daleko do domu nie mam wiec jakos sobie poradze. Wchodze do domu a ten sobie piwo z kolega pije i gra na xboxie. Wzielam go do pokoju i z ryjem, ze kolega wazniejszy od ciezarnej nazyczonej. Ten do mnie z odp ze sobie z ciazy wymowke zrobilam. I po tym mnie piorun trzasnal i mu wiazanke puscilam. Ze tez chcial tej ciazy wiec moglby sie poczuc troche jak nie dla mnie to dla dziecka. Ze jak sobie mysli ze skoro dziecko w drodze i slub zaraz bierzemy to nie znaczy ze sie ma noe starac itd itd. I na koniec mu powiedzialam ze teraz o nic go prosic nie bede , sama sobie radzic bede i tyle.
No i ciche dni. Chodzi i przeprasza, ale jak ulegne za szybko to sobie pomysli ze mi na glowe wejsc moze.
Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka