Tak bardzo rozumiem Agnieszkę, co teraz przeżywa. Sama urodziłam córeczkę w piątym miesiącu ciąży. I to nie jest procedura. Dziecko trzeba urodzić w 5 miesiącu, bo jest już zbyt duże na zabieg.
Ja osobiście miałam dylemat jak urodzić, gdyż mam zakaz rodzenia siłami natury ze względu na kręgosłup (mam implanty). Jednak lekarze tłumaczyli mi, że lepiej jest urodzić siłami natury, bo szybciej dochodzi się do siebie po porodzie. Po cesarce niestety jest o wiele trudniej. A w 5 miesiącu dziecko jest jeszcze malutkie. Nie było dużego wysiłku przy porodzie.
U Pietruchy była troszkę inna sytuacja, bo Jej synek urodził się i żył chyba ze 2 dni.
Ja swoją córeczkę też miałam urodzić jak jeszcze żyła, jednak były znikome szanse na to, ze wogóle urodzi się żywa i będzie żyła choć przez kilka minut. Na więcej nie mogłam liczyć. Więc zdecydowałam, że urodzę Majeczkę, dopiero jak umrze w moim brzuszku. Mimo zagrożenia mojego życia nie potrafiłam postąpić inaczej....