reklama

Staraczki 2022

reklama
Widziałam że wczoraj był dzień ogólnego żalu tutaj, sama miałam napisać, ale zaczęłam pić wino i razem z nim smutek odpłynął. A mianowicie byliśmy wczoraj na chrzcinach, w najbliższej rodzinie więc malucha widuję na codzień. I wcale nie podchodziłam sceptycznie do tego dnia i nie spodziewałam się że ten dzień będzie miał na mnie taki wpływ 😔 Popłakałam się w kościele na słowa księdza, modlitwę matki i jakaś gadka o macierzyństwie i jako dziecko to największy dar, coś w tym stylu. I jakoś tak mocno to wszystko mnie dotknęło jak zdałam sobie sprawę że może my nigdy tego nie doświadczymy 😔 Jakoś tak pierwszy raz taka myśl tak na poważnie pojawiła się w mojej głowie. Do tego siedzieliśmy na przeciwko jakiś obcych ludzi(nie lubię obcych i się integrować, a miał tam siedzieć kto inny ale się wepchali😂) z jakoś 3 letnim dzieckiem i słuchałam pierdół: "a wiecie co dzisiaj zrobiiiiła??". No i wogóle była masa biegających dzieci... Ja ogólnie za dziećmi nie przepadam, nie umiem z nimi rozmawiać, irytują mnie, poza pojedynczymi wyjątkami 😂 Ale swojego oczywiście pragnę, jednak pojawiła się taka nutka niepewności, zwątpienie, nie potrafię tego dobrze opisać słowami... Chyba próbuję zastosować mechanizm obronny i jedne myśli (może odpuścić starania?) stłamsić innymi (nie nadaję się na matkę bo nie mam podejścia do dzieci, cierpliwości, więc może lepiej żebym ich nie miała)... No i masa takich pierdół kotłuje się w głowie. Wszystko to trwało do momentu jak we 3 które od dawna się starają i żadna nie osiągnęła celu, żadna nie znająca powodu, usiadłyśmy w fajnym kąciku na dworze i raczyłyśmy się winkiem, wtedy zrobiło się cudownie 😊🤩
Do tego znajoma wrzuciła na fb zdj z konkretnym brzuchem, a pamiętałam że jeszcze ma malutkie dziecko tak powyżej roczku i znów w udanej zaawansowanej ciąży 😔 Taka rodzina z obrazka... I znów czarne myśli wróciły. Eh, wyżaliłam się i ja, czekając na okres tuż za rogiem.
 
Ostatnia edycja:
reklama
IMG_20220508_163145.jpg
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry