reklama

Staraczki 2022

reklama
Ja też przez to przechodziłam. Po kilku latach starań też nie wierzyłam, że się uda i że kiedyś jeszcze będziemy mieć dzieci. Po pewnym czasie zrezygnowałam ze starań wyparłam myśl, że w ogóle chce mieć dzieci. Po długiej rozmowie z mężem znowu rozpoczęliśmy starania i udaliśmy się do kliniki.
Teraz jestem po 2 UIU i jak się nie uda rozpoczynam przygotowania do IVF.
A jeśli chodzi o adopcję to nie planuje nawet jak się nie uda, w chwili obecnej nie wyobrażam sobie tego.
Mój mąż nie jest przekonany do in vitro. A z adopcja nie wiem, No nawet o tym nie rozmawialiśmy ale ja bym nie potrafiła..
 
Moi dziadkowie mają dwoje adoptowanych wnucząt. Traktowani są tak samo jak ja czy mój brat. Nikt raczej nie ma z tym problemów. Co do problemów wychowawczych z jednym są, z drugim nie - więc akurat tutaj to jak i przy swoich dzieciach. Dzieci adoptowane w 6 tygodniu życia. Ja pewnie rozważyłabym adopcję jako ostateczność gdybym w ogóle nie miała dzieci.

Co do pokochania, to możemy iść dalej. A co gdyby wasz partner miał dziecko? Ja wiem, że wszystkie jesteśmy w szczęśliwych związkach, ale życie bywa przewrotne. Skreślałybyście potencjalnego partnera przez dziecko? W swoim otoczeniu mam nawet taki przypadek gdzie chłopak poznał dziewczynę, zakochał się ale ona już na tym etapie była w ciąży. Dziś to dziecko ma 15 lat, a oni są szczęśliwym małżeństwem - pamiętam, że było to dla mnie dziwne, nie wiem czy bym potrafiła, miałabym cały czas poczucie że jestem jakaś gorsza i że to nie moje dziecko, ale już np. starsze takie 10 letnie luz totalny. Więc w ogóle to jest dla mnie dziwne, czemu w mojej głowie jest takie ograniczenie na wiek
 
Moi dziadkowie mają dwoje adoptowanych wnucząt. Traktowani są tak samo jak ja czy mój brat. Nikt raczej nie ma z tym problemów. Co do problemów wychowawczych z jednym są, z drugim nie - więc akurat tutaj to jak i przy swoich dzieciach. Dzieci adoptowane w 6 tygodniu życia. Ja pewnie rozważyłabym adopcję jako ostateczność gdybym w ogóle nie miała dzieci.

Co do pokochania, to możemy iść dalej. A co gdyby wasz partner miał dziecko? Ja wiem, że wszystkie jesteśmy w szczęśliwych związkach, ale życie bywa przewrotne. Skreślałybyście potencjalnego partnera przez dziecko? W swoim otoczeniu mam nawet taki przypadek gdzie chłopak poznał dziewczynę, zakochał się ale ona już na tym etapie była w ciąży. Dziś to dziecko ma 15 lat, a oni są szczęśliwym małżeństwem - pamiętam, że było to dla mnie dziwne, nie wiem czy bym potrafiła, miałabym cały czas poczucie że jestem jakaś gorsza i że to nie moje dziecko, ale już np. starsze takie 10 letnie luz totalny. Więc w ogóle to jest dla mnie dziwne, czemu w mojej głowie jest takie ograniczenie na wiek
Mi się wydaje, że nie odrzuciłabym go, wiedząc że ma dzieci, ale tu sytuacja jest inna, moim zdaniem. Przeszłości się nie zmieni, ale nie jestem gotowa świadomie i spokojnie podjąć takiej decyzji na przyszłość. Poza tym "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".
 
Moi dziadkowie mają dwoje adoptowanych wnucząt. Traktowani są tak samo jak ja czy mój brat. Nikt raczej nie ma z tym problemów. Co do problemów wychowawczych z jednym są, z drugim nie - więc akurat tutaj to jak i przy swoich dzieciach. Dzieci adoptowane w 6 tygodniu życia. Ja pewnie rozważyłabym adopcję jako ostateczność gdybym w ogóle nie miała dzieci.

Co do pokochania, to możemy iść dalej. A co gdyby wasz partner miał dziecko? Ja wiem, że wszystkie jesteśmy w szczęśliwych związkach, ale życie bywa przewrotne. Skreślałybyście potencjalnego partnera przez dziecko? W swoim otoczeniu mam nawet taki przypadek gdzie chłopak poznał dziewczynę, zakochał się ale ona już na tym etapie była w ciąży. Dziś to dziecko ma 15 lat, a oni są szczęśliwym małżeństwem - pamiętam, że było to dla mnie dziwne, nie wiem czy bym potrafiła, miałabym cały czas poczucie że jestem jakaś gorsza i że to nie moje dziecko, ale już np. starsze takie 10 letnie luz totalny. Więc w ogóle to jest dla mnie dziwne, czemu w mojej głowie jest takie ograniczenie na wiek
Każda sytuacja jest inna i to, ze mówię, ze nie potrafiłabym pokochać adoptowanego dziecka (tak mi się wydaje na ten moment) nie znaczy, że jakby moj partner miał dziecko to jego nie umiałabym pokochać. O tym co by człowiek zrobił w danej sytuacji można mówić, ale dopiero, kiedy w niej stanie i musi sobie poradzić widzimy jak jest naprawdę. Życie weryfikuje różne zdarzenia.
 
reklama
Mój mąż nie jest przekonany do in vitro. A z adopcja nie wiem, No nawet o tym nie rozmawialiśmy ale ja bym nie potrafiła..
U nas in vitro nie wchodzi w grę dlatego, że finansowo wciąż mamy dużo do zrobienia. Nie mieliśmy takiego szczęścia, że na start dostaliśmy mieszkanie, wybawiliśmy się, zobaczyliśmy trochę świata- a to też jest dla nas ważne. Nie możemy sobie pozwolić na taki (jak dla nas- duży) wydatek, i chyba nie chcielibyśmy nawet próbować, mając świadomość, że to też nie daje pełnej gwarancji. Druga sprawa to to, że chcielibyśmy mieć dziecko w 100% nasze, bez udziału dawcy/dawczyni.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry