czesc
mnie tez sie nic nie chce... ehhhhhhhh ja to mam już starośc na maksa... wczoraj mnie chwyciły jakies niewiadomego pochodzenia boleści w brzuchu i boli mnie do dziś... odkąd przekroczyłam 30stke wszystko sie mnie czepia... masakra...
Maja z Ala szaleję niemiłosiernie...
Ala dziś nie poszła do przedszkola bo ma jakis taki katar i była niewyraźna w nocy i rano ale jak sie rozszalała to choroby po niej nie widać choc kicha...
No... a dzis zapisałam sie na egzamin z jazdy, ale nie wiem jeszcze kiedy bede miec termin - to mnie powiadomią jak mi ustalą, ale czeka sie od 6 do 12 tygodni wiec jeszcze troche czasu jest... jazdy sie nie boje jakoś specjalnie bo jeżdze sporo sama

ale stresuje mnie to przepytywanie z ruchu drogowego, znaków i samochodu co gdzie itp. bo mój zkres słownictwa w tej dziecinie nie jest zbyt duży... zaczełam sie dzis troche uczyć, ale mnie to meczy strasznie... test teoretyczny zdawałm po polsku bo była taka opcja, ale na jazde to albo trzeba tłumacza brac, albo gadać... nie bardzo chce brac tłumacza bo ja zasadniczo rozumiem co mówią tylko z gadaniem gorzej - ja poprostu kamyk niemowa jestem... no i nie chce tez tłumacza bo mi sie wydaje, że jak wezme tłumacza to mnie wezmą za głupka jakiegoś co to nawet sie nie nauczył na egzamin i już od razu bede na staconej pozycji... eeeeeeeee dupaaaaa nie wiem jak to bedzie, ale stres mam na ta gadke... oststnio taki wiekszy kontakt z jezykiem miałam w szpitalu jak Maje rodziłam no ale slowa do porodu i pielęgnacji dziecka znałam juz po porodzie z Ala a tu o samochodag bedą gadki...
po za tym... chyba nic wiecje u nas kazdego dnia leje z przerwami ale mocno i wieje no i u nas sami decydujemy kiedy włączymy ogrzewanie, wiec troche juz ogrzewam chate...