Butterfly kurcze no .. może jeszcze jest odrobinka nadziei. Byłam prawie pewna że będziesz następna.
Zgadzam się z avensis, też myślałam że zajść w ciążę to pikuś. Człowiek całe życie się zabezpieczał, uważał jak nie wiem, a teraz kiedy chce to jedna wielka dupa! To jest beznadziejne! Najpierw trzeba czekać na dogodny moment w życiu, w tych czasach to często nawet dłuuugo, a później jak już człowiek się zdecyduje, przygotuje itp to się okazuje że to nie takie proste, a że badania nie takie, że prolaktyna za wysoka, progesteron może być lepszy, żołnierzyki leniwe , pęcherzyk za mały , owulacji nie ma, kurde no, sranie w banie.
Mam dzisiaj jakiś bojowy nastrój ...
Dobija mnie to czekanie na testowanie. Z jednej strony ekscytuje mnie myśl o tym że się udało a z drugiej dołuje, że pewnie nici z tego wszystkiego. Ze skrajności w skrajność. Do tego sie dowiedziałam że kolejna moja koleżanka w ciąży... Tydzień temu pierwsza, teraz druga. Ręce opadają.