reklama

Staraczki grudniowe 2012

Kasia u mnie jak zwykle wszystko wyglada ok a krew jest zywa jasno czerwona. Moja ginka tez za kazdym razem rozklada rece bo posprawdza wszystko, szyjka dluga zamknieta, lozysko na przedniej scianie mozna dokladnie obejrzec i wszystko ok, dziecko zyje , serduszko miarowo bije a ja mam krew na papierze i dzsiaj znowu mialam taki maly skrzep i zapomnialam o tym wspomniec z tych nerwow. No teraz to niby moze byc z infekcji ale juz mi sie wydawalo ze w miare ja ogarnelam i od srody bylo ok nie bylo krwi. Jedna rzecz mi sie kojarzy z tym krwawieniem ze teraz przy tej imfekcji kazde krwaienie bylo poprzedzone pieczeniem np. Podmywalam sie i zaraz mnie zaczynalo cos piec i za jakis czas bylo krwawienie no nie mam pojecia o co chodzi a jeszcze jak tem moj maly nie chcial sie ruszyc czulam moze jedne delikatne pukniecie gdzies gleboko w brzuchu na godzine to bylo wszystko to juz wtedy sama zdurnialam i nie wiedzialam czy to jelita czy to on. No mega stres...:no:
 
reklama
kurde.. myslalam ze to moze krwawisz cyklicznie - bo niektóre kobitki tak maja ze jak wypadałby okres to krwawia! a masz krew na wkładce czy tylko podczas podcierania? moze podrażniona tak jestes przez te swędzawki?? dobrze ze krew nie ze środka i mały zdrowiutki! ale no stres jak fiks - nie dziwie sie!!
 
Marcia, jejku, bidulko... Wczoraj to chyba był jakiś koszmarny dzień, wiesz? Ja prawie razem z Tobą wylądowałam na IP. Tzn prawie bo w końcu zostałam w domu. Wczoraj jeszcze pisałam, ze jest okej a wieczorem dostałam znowu silnego bólu brzucha, tak mocnego, że trzęsłam się jak galareta !!!!!!!!!! :-( Tak bardzo się bałam, bolało i miałam skurcze, nie wiem, wszystko naraz... Ledwo doszłam do wc, zgięta w pół, trzymając się ściany... i oczywiście znowu biegunkowo.... ale przeszło. To był koszmar. Popłakałam się oczywiście... Mama zadzwoniła do Gina i powiedział, że jak coś to mogę wziąc no-spe, węgiel a w najgorszym wypadku Laremid. No i jakby co moge przyjechać do szpitala. Ochłonęłam, wypiłam melisę i usnęłam. Dzisiaj siedzi ze mną mama i gotuje mi ryż z marchewką... Mimo to nadal bardzo się boję.... Co mi jest? i czemu wraca? i ile dzidziuś to wytrzyma? to wszystko jest dobijające... :(
Trzymaj się Marcia. Te Twoje krwawienia sa naprawdę dziwne też...A czy to napewno "stamtąd"? w sensie? czy nie miewasz krwawienia z cewki moczowej np?
 
Kurde dziewuszki! ale straszne przezycia! Te nasze ciąże to odbiegają wogóle od wizji stanu błogosławionego! Masakra jakaś!

Nanncy - kurde, a co gon na te powracające bóle? a czy to możliwe ze na tle nerwowym tak się dzieje? i wtedy Cie atakuje. Bo w ciąży biegunka z zatwardzeniem na zmiane może sie pojawiać. No i biegunka to też bywa reakcją na stresy.

Marcia - no to może ta krew nie ze środka, tylko przez swedzawki, jestes podrazniona na zewnątrz i po kazdym podtarciu pojawia sie krew na papierze? nie wiem, kombinuje w każdą stronę, bo już nie mam pomysłu!
 
Kasieczek, no mój gin nie wie ale oczywiście w szpitalu to odrazu powiedział, że za długo mnie zna, żeby wykluczyć stres bo nerwus jestem jak nie wiem. Drugi gin obstawiał infekcję jelitową, czyli klasyczne podtrucie, zaszkodzenie jakimś jedzeniem, ewentualnie jakaś nietolerancja czegoś... Dziś miałam ścisłą dietę: sucharki, gotowany kurczak, ryż, marchewka. I zobaczymy....
 
Czesc dziewczyny!
wlasnie sie obudzilam, przespalam wczoraj prawie caly dzien i dzisiejsza noc, normalnie w szoku jestem bo ja pod tym wzgledem nie pasuje do swojej rodzinki bo oni spiochy (tzn. Pati i maz) a ja nie. Jak maly sie wtedy nie ruszal za mocno to maz mowil ze na pewno spi bo poszedl w niego:tak:
Wczoraj zalozylam jeszcze jedna globulke ale juz tak delikatnie i jakos ok zobaczymy pozniej, jutro ide do mojej ginki to wezmie wymazy i sprwadzi czy mam grzybki albo bakterie

nanncy gratuluje skonczonego 16 tc od jutra rozmieniasz 17 ale czas zasuwa, jak sie czujesz? Widac juz brzusio? Jak bedziesz sie lepiej czula to dawaj zdjecie

kasia jak tam u ciebie?

karola dalej fruwasz:-) ?

Pozdrowienia dla wszystkich naszych dziewczynek
 
Marcia, dziękuję, czuję się jako tako ale nie chcę zapeszać bo poprzednio Gin powiedział, ze jest z mojej ciąży zadowolony to zaczęłam następnego dnia wymiotować i tak zostało hehe. Narazie ok 7 dni bez wymiotów, jakoś się udaje.. Żeby tylko jelita się uspokoiły i nie było skurczy i mogłabym tak żyć :happy2:.

Brzusia to jeszcze nie mam zabardzo.. Mama niby mówi, że się zaokraglił ale ja mam wrażenie, że wysoko a dzidziusia mam przecież dosyć nisko, więc nie wiem jak to ma być. Na wadze schudłam ok 1kg. jedyne co to trochę mnie uciska bielizna i spodnie, musiałam zakupić luźniejsze majteczki i dres po domu. Jak poczuję się lepiej wrzuce fotkę to ocenicie, choć przed ciążą miewałam wzdęcia i moim zdaniem brzuch wyglada identycznie jak wtedy :P
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry