Mel tule.
U mnie jak widac...
Zdecydowalismy z Ł. przerywamy starania. Musimy odpoczac od tego co sie dzieje,w listopadzie stuknie dwa lata...a my w miejscu. Przeanalizowalismy koszty i na razie nie stac nas na Iui. Decyzje wstrzymujemy jak na razie do stycznia, w styczniu zobaczymy kiedy bedziemy mogli ruszyc. Musimy odlozyc chocby na dwa podejscia jedno po drugim... A na razie mamy remont Ł dopiero zmienil prace...Oj ciezko bedzie...
Powoli do naszego mlodego malzenstwa wkradl sie kryzys.Ciagle pretensje do siebie do drugiej osoby placz rozzalenie,zlosc ze innym przeciez sie to udaje a czemu nam nie??? Nie przynioslo nic dobrego oddalalismy sie od siebie, potem klopoty finansowe a to te znie ujelo a wreczprzeciwnie dolozylo zmartwien. Musimy odbudowac wiez miedzy nami i cieszyc sie zyciem. Dzidzius chyba na razie wie ze mamy klopoty i nie chce nam komplikowac. Bynajmniej taks obei to chce tlumaczyc. Ale prawda jest taka ze jak czegos nie zrobimy ze soba to bedzie zle.