Karola chyba takjest, że pierwsze załamanie przychodzi po roku starań, bo pamiętam, że gdzieś pół roku temu też chciałam odpuścić, zająć się czymś innym, ale tyle z tego wyszło, że minęło to pół roku, a ja dalej jestem w tym samym punkcie, bo wszelkie próby niemyślenia, odpuszczenia itd. kończyły się jak tylko widziałam, że okres się spóźnia, albo że temp. podejrzanie wysoka - od razu powracała nadzieja, czytanie forów i nakręcanie się, że teraz na pewno się udało - i co ni, rozczarowanie zawsze po kilku dniach, pamiętam że właśnie pół roku temu to się pierwszy raz popłakałam z tego wszystkiego;
a teraz jestem dalej w martwym punkcie, jest 19 miesiąc starań i aż sama nie mogę uwierzyć, że to prawie dwa lata, a wydawało nam się, że na pewno szybko się uda, teraz już nie wiem nic

powoli zaczynam już się rozglądać za jakąś ciekawszą pracą, bo mogę tak jeszcze kilka lat liczyć, że się uda i tkwić w tym miejscu, zamiast się jakoś dalej rozwijać...
już pisałam, że w przeciągu tych 18 miesięcy chyba z 20 dziewczyn zdążyło u mnie w pracy zajść w ciążę, część już urodziła, a ja tkwie...
nie będę Cię pocieszać, bo nie umiem, sama łapię się na tym, że zaczynam mieć jakieś dziwne doły, załamania - niby bez powodu, ale to wszystko gdzieś we mnie siedzi... ale spróbuj myśleć pozytywnie